• facebook
  • rss
  • Ludzie niezłomni

    dodane 21.03.2013 00:15

    Dziwnie o kościele, który nie ma jeszcze 40 lat, mówić: stary. Jednak w przypadku Świdnika to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe.

    Proboszcz najstarszej świdnickiej parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, ks. Tadeusz Nowak, uważa, że to, iż w Świdniku po 15 latach starania stanął kościół, trzeba przypisać przede wszystkim determinacji ludzi. Kiedy w latach 60. XX wieku skierowano do ówczesnych władz pierwsze pisma z prośbą o pozwolenie na budowę kościoła w nowym rozwijającym się mieście, napotkano kategoryczny sprzeciw. Nic nie pomagało – ani liczne petycje wiernych, ani starania kurii biskupiej, ani delegacje wysyłane nawet do Warszawy, do ministerstw i urzędów. Wszędzie mówiono „nie”. Przełom nastąpił w 1975 roku. Nowy biskup lubelski Bolesław Pylak otrzymał wówczas od wojewody lubelskiego Mieczysława Stępnia pismo wyrażające zgodę na budowę kościoła w Świdniku. Pismo informowało jednocześnie o braku zgody na budowę świątyń w Kraśniku i Puławach.

    Wydeptany sukces

    – To był dla ludzi cud. Po tylu latach bezskutecznych starań w końcu w mieście mógł stanąć pierwszy kościół. Obawiano się, że pierwszy i ostatni, więc kiedy zaczęto tworzyć projekt, powstała duża świątynia z porządnym zapleczem katechetycznym. Nikt nie mógł wtedy przypuszczać, że nie minie 30 lat, gdy w Świdniku powstaną cztery parafie – mówi proboszcz. Ówczesny entuzjazm w budowie i rozmach dziś są przyczyną różnych problemów parafii. – Kościół budowany, jak się dało i z czego się dało, dziś wymaga wielu prac. Przede wszystkim bardzo trudno go ogrzać, a ówcześnie nowoczesny stropodach spędza nam sen z powiek swoją kruchością i nieszczelnością. Nie narzekamy jednak. To, że kościół powstał, to wielki sukces – podkreśla proboszcz. Wielkie zaplecze katechetyczne, które miało służyć do nauki religii, zajmują dziś różne grupy i wspólnoty. I choć może z zewnątrz wydawać się, że masa szarego betonu jest martwa, to wewnątrz świątyni kwitnie życie. – Jestem pełen podziwu dla wspólnot, które od rana do późnego wieczora spotykają się tu na modlitwie i formacji – podkreśla ks. Tadeusz.

    Nie stoją w miejscu

    Świdnik przez lata bardzo się zmieniał. Mieszkają tu ludzie odważni i niepokorni. Historia pokazała, że potrafią walczyć o swoją godność, przeciwstawiać się propagandzie, gdy trzeba – protestować z narażeniem życia. Dziś, na szczęście, nie trzeba uciekać się do tak drastycznych środków jak dawniej, jednak ludzi wciąż coś pcha do przodu. – To, że od zeszłego roku działa u nas nowe lotnisko, to też zasługa ludzi, którzy podjęli starania, by powstało właśnie w Świdniku, a nie gdzie indziej, choć konkurencji nie brakowało. Od niedawna w Świdniku mieści się też e-Sąd. Są to przykłady dynamicznego rozwoju miasta. Możemy być z tego dumni, ale problemów też nie brakuje – mówi ksiądz proboszcz. – Nasza, czyli „stara” parafia zaczyna cierpieć na brak dzieci. Młodzi budują się w innych częściach miasta, a tu zostajemy głównie my, starsi. Wciąż też wielu ludzi pozostaje bez pracy, szukają więc zatrudnienia za granicą. Dobrze, że choć teraz dzięki lotnisku częściej mogą przylatywać do rodzinnego domu.

    Zdaniem proboszcza

    – Cieszy mnie bardzo, że wszystko, co dobre i trudne, ludzie przynoszą do kościoła, powierzając Panu Bogu. To znak, że władzy nie udało się zbudować miasta bez Boga. Przeciwnie, te wszystkie trudności ugruntowały ludzi w wierze. Świadczy o tym choćby liczba spowiedzi i komunii świętych. Moi parafianie żyją sakramentami. Mamy wielu szafarzy Komunii św., którzy systematycznie odwiedzają chorych, wiele wspólnot i grup modlitewnych. Od wielu lat organizujemy konkursy poezji i prozy o tematyce religijnej znane już w całej Polsce. Parafia, choć wiekowo się starzeje, duchem wciąż jest młoda. Cieszy mnie też, że do Świdnika sprowadzają się wciąż nowi mieszkańcy. Część z nich ucieka z Lublina, bo u nas jest taniej. Oni też dołączają do parafialnych wspólnot. Wszystkich wiernych, tych, którzy są z Kościołem blisko związani, i tych, którzy z jakichś przyczyn zostają daleko, zawsze ogarniam swoją modlitwą.

    ks. Tadeusz Nowak

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół