• facebook
  • rss
  • Dobrze jest mieć dzieci

    dodane 10.07.2014 00:00

    O radościach i kłopotach wynikających z faktu bycia rodzicami licznego potomstwa z Bożeną Pietras, żoną, mamą i babcią, przewodniczącą Związku Dużych Rodzin w Lublinie, rozmawia Agnieszka Gieroba.

    Agnieszka Gieroba: Co jest największą radością dużych rodzin?

    Bożena Pietras: Dzieci. Duże rodziny potrafią niesamowicie cieszyć się dziećmi. Nie traktują ich jak ograniczenia, ale jak niezwykły skarb. Pamiętam, jak zapytała mnie kiedyś jedna z dziennikarek, dlaczego mamy pięcioro dzieci. Odpowiedziałam, że ja i mąż kochamy życie i chcemy się tym darem dzielić. To stwierdzenie potwierdziło wielu rodziców obecnych na zjeździe dużych rodzin w Lublinie.

    Właśnie podsumowali Państwo II Ogólnopolski Zjazd Dużych Rodzin. Ile rodzin przyjechało do naszego miasta?

    W zjeździe wzięło udział około 180 rodzin, czyli blisko 1300 osób. Najliczniejsza rodzina przyjechała z Ełku z dziesiątką dzieci, było kilka rodzin z dziewiatka dzieci, wiele z ósemką. To wielka radość dla organizatorów zjazdu: miasta Lublin i Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Była to też okazja do promocji naszego miasta. Rodziny, które przyjechały z różnych części Polski, nawet tak odległych, jak Szczecin, Ełk, i wiele innych, były pod wrażeniem Lublina, atmosfery, jaka panowała na zjeździe, życzliwości lublinian i gościnności, z jaką się spotkali. Przede wszystkim jednak było to święto rodzin.

    Jakie znaczenie dla rodzin miał zjazd?

    Dla wielu rodzin była to pierwsza możliwość wspólnego wyjazdu. W Lublinie zapewniliśmy wszystkim bezpłatne noclegi, w większości u rodzin, wyżywienie, różnego rodzaju warsztaty dla rodziców i dzieci w różnym wieku oraz koncerty, zwiedzanie miasta, spływ kajakowy, wyprawa do kina czy naszego skansenu. Atrakcji nie brakowało. Od wielu tygodni przed zjazdem promowaliśmy to wydarzenie, pomogły nam także różne media, w tym „Gość Niedzielny”. Dla wielu z nas poruszające było świadectwo jednej z rodzin z piątką dzieci, która jechała do nas z Piotrkowa Trybunalskiego. Była to ich pierwsza w życiu wspólna wyprawa. W drodze do Lublina mieli wypadek samochodowy i choć samochód nadawał się do kasacji, im nic się nie stało. Mimo tego traumatycznego wydarzenia dzieci bardzo chciały dostać się na zjazd. Udało się im pożyczyć samochód, którym dojechali do nas. Niestety ten samochód popsuł się w Lublinie. Dzięki życzliwości wielu osób udało nam się zebrać fundusze, które umożliwiły naprawę. Mimo tych wszystkich kłopotów spędzili wspaniałe chwile, nawiązała się nić przyjaźni między nimi a rodziną z Lublina, która ich gościła. Kiedy odjeżdżali do domu, ojciec rodziny płakał ze wzruszenia, dziękując za to, czego doświadczyli w naszym mieście.

    Jaki jest największy problem dużych rodzin?

    Większość rodzin dzieliła się tym, że w swoich środowiskach, szczególnie w małych miejscowościach, duże rodziny traktowane są jak patologia i wytykane palcami. A w naszym mieście poczuły się docenione. Potrzebna jest zmiana wizerunku dużych rodzin. Z moich obserwacji wynika, że sprzyja temu „organizacja techniczna”. W Lublinie karty dużych rodzin wydawane są w Wydziale Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego, natomiast w części miejscowości wydaje je MOPS lub inne instytucje zapomogowe. Jest to bardzo źle odbierane przez lokalne społeczności. Złośliwi pytają, ile jeszcze różnych zapomóg się takim ludziom należy, nie zdając sobie sprawy, jaką wartość ma duża rodzina i ile dobra wnosi do społeczeństwa. My mówimy, że duża rodzina to nie problem, lecz rozwiązanie. To duże rodziny, wychowując kolejnych obywateli, są przyszłością naszego narodu.

    Co cieszyło się największym zainteresowaniem podczas zjazdu?

    Dla dzieci były to zabawy animacyjne. A dla dorosłych – warsztaty. Przygotowaliśmy kilka grup tematycznych do wyboru. Na wszystkie był komplet chętnych, a na niektóre nawet nadkomplet. Największą popularnością cieszyły się warsztaty zatytułowane „Dialog małżeński”, pokazujące małżonkom, jak dobrze ze sobą rozmawiać. Dzięki specjalnej grze z pytaniami i różnymi stwierdzeniami opisującymi uczucia i relacje małżonków, mąż i żona uczyli się prowadzić między sobą niecodzienny dialog, który ich zbliża i pomaga rozwiązywać różne nieporozumienia. Wszystkie pozostałe warsztaty poświęcone wychowaniu dzieci, dogadywaniu się z nastolatkami oraz profilaktyce ryzykownych zachowań także cieszyły się dużą popularnością. Ważnym wydarzeniem był panel ekonomiczny dotyczący bonu opiekuńczo-wychowawczego propozycji ZDR „Trzy Plus” jako elementu polityki rodzinnej. Bardzo cenne było też to, że rodziny mogły ze sobą rozmawiać, wymieniać się doświadczeniami i zobaczyć, że inni zmagają się z podobnymi problemami.

    Kiedy następny zjazd?

    Za rok. Nie znamy jeszcze miejsca. Chętny jest Łowicz, może Poznań, a może całkiem inne miasto. Rodziny, zachęcone doświadczeniem z Lublina, pojadą w każde miejsce, by doświadczyć raz jeszcze bycia ze sobą w atmosferze radości i świętowania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół