Nowy numer 21/2018 Archiwum

Życie „skarambolizowane”

Kropka i kreska w odpowiedniej konfiguracji mogą przekazywać konkretny komunikat. Przekonany jest o tym Łukasz Siatkowski, niepełnosprawny artysta z Lublina.

Łukasz od urodzenia porusza się na wózku. W wyniku błędu lekarskiego podczas porodu doznał dziecięcego porażenia mózgowego. Pomimo niepełnosprawności zrobił licencjat z kulturoznawstwa na KUL, a kilka lat temu skończył teologię. Od 13 lat uprawia nietypową technikę w sztuce plastycznej, którą nazywa karambolizacją przestrzeni. – W platońskiej koncepcji Demiurg geometryzuje świat z zastanych idei. W założeniu karambolizacji artysta przekształca własną przestrzeń za pomocą tego, co dostał od Pana Boga – wyjaśnia. – Przez wiele lat szukałem własnego miejsca w sztuce. Chciałem wyrazić swoje ja, by ludzie przestali patrzeć na mnie przez pryzmat wózka – dodaje. Trzeba przyznać, że mu się to udało. Jego wyjątkowe dzieła można podziwiać na wystawach, a jak sam podkreśla, do pracy potrzebuje jedynie długopisu żelowego, który może kupić w kiosku za 1,2 zł.

Każdy ma ograniczenia

Łukasz nigdy nie uczył się rysować. – Nie zamierzam tego robić – mówi stanowczo. – Nauki związane ze sztuką podają wytyczne, co jest ładne, co ma się podobać. A ja chcę po prostu tworzyć to, co umiem, co lubię. Wiem, że nie będę umiał robić wszystkiego, i to akceptuję. Ale to moja praca i staram się nie chodzić z samym sobą na żadne kompromisy.

Mężczyzna zaznacza, że nie potrzebuje sławy, a wszystko, co robi, robi głównie po to, by pokazać, że można. – Moje rysowanie, ale także gra na instrumentach klawiszowych i pisanie poezji to walka z samym sobą, ze swoją fizycznością – stwierdza. – Chcę pokazać całemu światu, że nawet jeśli jest się niepełnosprawnym, to wcale nie oznacza, że trzeba siedzieć w domu i się nad sobą użalać. Ważne jest, by pokazywać ludziom, także tym niepełnosprawnym, którzy – zwłaszcza w małych miejscowościach – często są zamknięci w domach, że większość granic jest wyłącznie w ich głowach. Koncentrują się na tym, czego nie mają, zamiast rozwijać unikatowe talenty, których nikt nie jest pozbawiony. Z drugiej strony warto pamiętać, że każdy ma tak naprawdę jakieś ograniczenia i musi z nimi żyć. Łukasz namawia, by rodzice umożliwiali swoim niepełnosprawnym dzieciom normalne życie. – Jeśli jest jakakolwiek szansa na tę normalność, to niech jej się nie boją – zachęca. Chłopak nie tylko rysuje, ale także gra na instrumentach klawiszowych. – Sam nauczyłem się grać. Metodą prób i błędów – opowiada. Choć nigdy nie będzie grał tak jak zupełnie sprawny człowiek, cieszy się, że dzięki muzyce może poczuć wyjątkowe emocje, jak mówi – leczyć swoją duszę. Ale Łukasz gra przede wszystkim dla żony, która kocha muzykę w jego wykonaniu. – Podjąłem też ostatnio współpracę z producentem muzycznym, żeby gdzieś moje utwory zaprezentować – cieszy się.

Pan Bóg miał taki plan

Łukasz jest żonaty od dwóch lat. Joannę poznał jeszcze na studiach. – Przyszła na warsztaty, które prowadziłem – wspomina. To była miłość prawie od pierwszego wejrzenia. – Łukasz jest niezwykle inteligentny, imponuje mi jego wiedza. Nie bałam się związać z niepełnosprawnym człowiekiem – przekonuje Joanna. – Dla mnie jest całkiem pełnosprawny. Wózek nie jest rzeczą pierwszoplanową – podkreśla. Życie Łukasza i Joanny nie odbiega od życia innych par małżeńskich. – Każdy dzień mamy zaplanowany i robimy zwyczajne rzeczy, które wykonują wszyscy – stwierdza Łukasz. – Ja sprzątam w domu, lubię też gotować. Wspólnie robimy zakupy i wspólnie pracujemy w domu, bo Asia także zajmuje się sztuką plastyczną. Łukasz w wolnych chwilach pisze. – To pewnego rodzaju połączenie japońskiego haiku z absurdalnymi porównaniami – tłumaczy. – Doświadczam różnych stanów emocjonalnych i mimo wielu różnych aktywności przychodzą czasami momenty trudne. Wtedy pomaga mi wiara i możliwość wyrażenia się przez sztukę – dodaje. Choć z niepełnosprawnością zmaga się od urodzenia, nigdy nie miał do nikogo żalu, że tak, a nie inaczej wygląda jego życie. – Ja się nawet cieszę, że jestem taki, jaki jestem. Wcale nie chciałbym być zupełnie zdrowy. Doświadczam wiele dobra, wiele też mogę dać innym. Pan Bóg taki miał na mnie plan – mówi z przekonaniem.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma