Nowy numer 28/2018 Archiwum

Zderzenie światów

Zobaczyłem puste kościoły, które kontrastowały z lubelską Poczekajką czy naszym kościołem w Lubartowie. Wybierając powołanie kapucyna, wiedziałem, że będę posłany tam, gdzie trudno.

Brat Marcin Derdziuk to lubelski kapucyn wyświęcony na Poczekajce w 2007 roku, jako młody ksiądz skierowany do pracy w Lubartowie. – Kościół na Poczekajce to wielka żywa wspólnota. Nie tylko w niedziele i święta, ale i w dni powszednie wypełniony ludźmi. Ciągle się tam coś dzieje, spotyka się jakaś grupa, ćwiczy schola, ministranci grają w piłkę. Można długo wymieniać. Podobnie w Lubartowie, choć na trochę mniejszą skalę. Takie miejsca znałem do tej pory, ale już w seminarium myślałem o wyjeździe na misje do Afryki albo do Turcji – mówi brat Marcin. Po trzech latach pracy w Lubartowie minister generalny poprosił Warszawską Prowincję Kapucynów o pomoc w pracy duszpasterskiej w prowincji belgijskiej. Ówczesny prowincjał o. Marek Przeczewski skierował do braci list. Napisał w nim, że Kościół zachodniej Europy potrzebuje kapłanów, a sytuacja kapucynów jest tam tragiczna. – Nie wiem dlaczego, ale czułem, że to tam. Nasz kapucyński charyzmat mówi, że jako bracia mniejsi mamy iść tam, gdzie jest trudno. Przypomniały mi się słowa spowiednika: „Niech się brat uczy języków, żeby nimi później głosić Ewangelię ludziom” – opowiada brat Marcin.

Dziwne zwyczaje

Belgia miała stać się jego nowym domem. Nie było łatwo. Nowy język, nowi bracia i pustynia duchowa. – W Antwerpii mieszka ok. 600 tys. ludzi, a na Mszy świętej w naszym kościele zobaczyłem kilkanaście starszych osób. Poza tym kościoły przeznaczane na inne cele i bałagan w liturgii. Bardzo mnie zabolało, że Jezus jest tu odrzucany – opowiada kapucyn. – Belgijski Kościół jest specyficzny, ale Chrystusowy. Ja chcę służyć Kościołowi, więc jestem pełen nadziei, wiem, Komu zawierzyłem – podkreśla. W ramach przemian posoborowych doszło w Belgii do skażenia teologii. Intencje były dobre, ale zabrakło posłuszeństwa nauce Kościoła. Bardzo często używa się tu innych ksiąg liturgicznych niż dopuszczone do użytku przez Kościół rzymskokatolicki. Na Eucharystii zamiast czytań biblijnych czasami czyta się np. fragmenty opowiadań. Jest to szczególnie praktykowane na Mszach z udziałem dzieci.

– W Belgii zdarza się, że świeccy głoszą homilie, prowadzą nabożeństwa pogrzebowe. Mieliśmy ostatnio problem w jednej z parafii w Antwerpii, bo pewna pani nie chciała zgodzić się, żebyśmy my, kapucyni z Polski, mówili na niedzielnej Mszy kazanie. Zdarza się, że choć w niedzielę w kościele obecny jest ksiądz, siedzi on w ławce, a kobieta prowadzi nabożeństwo liturgii słowa i udziela Komunii świętej. Reagujemy na takie sytuacje stanowczo, za co spotykamy się czasami z krytyką. Oburzają się głównie kobiety, pełniące funkcję „proboszczów”. Bywa też, że niektórzy księża patrzą na nas z wielkim zdziwieniem – mówi brat Marcin. Są też na szczęście sprawy, które bardzo pozytywnie kapucyna zaskoczyły. – Inne jest podejście księży, w tym biskupów, do człowieka. Biskup po Mszy św. w katedrze potrafi wyjść na plac i rozmawiać z ludźmi. Nasz biskup na wiele spotkań jeździ rowerem, a jego poprzednik poruszał się tramwajem. Nie ma tu dystansu, spotykanego czasami w Polsce, gdzie sprawowana funkcja zmienia człowieka, czyniąc go nieprzystępnym – mówi kapucyn.

Czytają lubelskiego „Gościa”

Trudności nie zraziły lubelskiego kapucyna. – Widzimy wiele nadziei, dlatego tu jesteśmy. Pracę zaczęliśmy od zorganizowania adoracji eucharystycznej w naszym kościele. Chcemy ludzi wprowadzać w klimat modlitwy, pokazać, że Bóg jest żywy, prawdziwy, kochający, że jest blisko każdego z nas. Widzimy rzeszę Polaków, którzy wyjechali, by bardzo ciężko pracować. Wielu z nich pochodzi z Lublina lub okolic Kraśnika. Dlatego też zamawiamy lubelskiego „Gościa Niedzielnego”. Najpierw zaczęliśmy od kilku sztuk, ale zainteresowanie jest tak wielkie, że ciągle brakuje nam gazet. Dziś sprowadzamy z Lublina co tydzień 60 egzemplarzy „Gościa” i wszystko jest rozchwytywane – cieszy się brat Marcin. Dzięki „Gościowi Niedzielnemu”, który dociera do Antwerpii, pomoc otrzymała od tamtejszych wiernych wielodzietna rodzina z Lublina, o której pisaliśmy. Tą drogą serdecznie dziękujemy w jej imieniu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma