Droga do domu garncarza, którego naczynia zagrały w filmie „Quo Vadis”, prowadzi pośród pól, łąk i przydrożnych kapliczek. Posiadłość trudno ominąć, bo zaraz przy wjeździe na drzewie i płocie pozawieszane są wazony, wazy i inne gliniane naczynia w różnych kolorach. Gości wita duży pies w kolorze wypalonej rudej gliny, wesoło machający ogonem. Już po otwarciu drzwi samochodu człowiek czuje się jakby był w zupełnie innym świecie. Niby tylko dwadzieścia kilometrów od Lublina, a klimat iście sielankowy. Pan Piotr zaprasza do swojej pracowni.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








