Nowy numer 25/2018 Archiwum

Czołgi budziły lęk

Do dziś pamiętają strach, ale i determinację, z jaką usiłowali coś w Polsce zmienić. Stan wojenny zastał wszystkich w czasie przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, dla wielu najsmutniejszych świąt w życiu.

W Polsce nie działo się dobrze od dawna, jednak wprowadzenie stanu wojennego było dla nas szokiem – mówi Marcin Jakubek, wspominając grudzień 1981 roku. – Myśleliśmy już wtedy o zbliżających się świętach, a tu nagle Jaruzelski ogłasza stan wojenny. Wojsko na ulicach, czołgi, internowani ludzie, których los był nieznany, godzina milicyjna, pustki w sklepach, zakaz poruszania się po kraju. Chciało nam się płakać. Zbliżało się Boże Narodzenie, ale nikt się nie cieszył, wszyscy baliśmy się o swój los.

Dezinformacja

Wprowadzenie stanu wojennego wywołało falę protestu w zakładach pracy. W Lublinie strajki objęły 50 zakładów, m.in. WSK Świdnik, FSC Lublin, LZNS Lublin, a także lubelskie wyższe uczelnie. W nocy z 15 na 16 grudnia 1981 roku przy użyciu sił milicji i wojska rozbito strajk w WSK Świdnik, potem w podobny sposób zlikwidowano strajki w FSC w Lublinie i w wielu miejscach. Nastąpiła fala zatrzymań. W momencie ogłoszenia stanu wojennego została przerwana działalność radia i telewizji. – Całe radio było już obsadzone wojskiem. To byli komisarze wojskowi. Byliśmy segregowani na dwie grupy. Ci, którzy związali się z „Solidarnością”, dostawali jakieś tam papierki, że mają się udawać na urlop bezterminowy, no a pozostali – na dyżury. No i pełniliśmy te dyżury. Były to czasy bardzo ponure. Mogę być wdzięczny szefowi, że poskąpił mi zleceń w przygotowywaniu tych łamistrajkowych audycji. Ale, niestety, koledzy z redakcji informacji właściwie gremialnie uczestniczyli w ich przygotowaniu. Potem odtwarzano je z wozów, gdzieś tam pod bramami FSC Świdnik czy „Agromy” – mówił Teatrowi NN Stanisław Fornal, ówczesny zastępca dyrektora w lubelskim radiu. Ludzie zostali skazani na permanentną dezinformację.

Odcięci od świata

Stan wojenny ogłoszono w niedzielę, a w poniedziałek miałam iść do pracy – wspomina Krystyna Bogusz. – Jak powiedziałam o tym mamie, to z płaczem mnie zatrzymywała, nie chciała mnie tam puścić, chociaż tłumaczyłam, że nic mi nie będzie. Pracowałam jako maszynistka w WSK Świdnik. Pisałam na maszynie i przy okazji przepisywałam różne materiały dla „Solidarności”. Miałam w biurku pełno tych materiałów, dlatego tego dnia szłam do pracy z duszą na ramieniu. Jak weszłam, to nasz przewodniczący zabrał je wszystkie, i w zasadzie to tyle. Oczywiście jego później zwolnili z pracy. Gdy wróciłam do domu, okazało się, że telefony są wyłączone, nie można było się nigdzie dodzwonić. Pamiętam, że po sąsiedzku, w drugim budynku ktoś zachorował i nie można było po karetkę zadzwonić. Sąsiad chorą matkę wiózł sankami do szpitala. Nie wiem, czy umarła po drodze, czy później, ale to tragedia. Była też godzina milicyjna i nawet taki kawał był, że dwóch milicjantów szło i przechodził mężczyzna. Milicjant wyjął pistolet i zastrzelił go. Drugi mówi do niego: „Ty, przecież jeszcze 10 minut”. „Ja go znam, on daleko mieszka. Nie doszedłby za 10 minut”. Do 31 grudnia 1981 roku internowano w województwie lubelskim 138 osób, w województwie zamojskim – 120 osób i 74 osoby w województwie chełmskim. Na obszarze Lubelszczyzny istniały ośrodki internowania we Włodawie, w Krasnymstawie, Chełmie i w Lublinie przy ulicy Południowej 5. Największa rola przypadła ośrodkowi internowania we Włodawie, przez który przeszło 367 osób. Te tragiczne wydarzenia nie złamały oporu wśród społeczeństwa. W Lublinie podziemna „Solidarność” organizowała pomoc dla rodzin internowanych, organizowano manifestacje. W Świdniku podziemna „Solidarność” zasłynęła z emitowania audycji radia „Solidarność”, a słynne „świdnickie spacery” podczas nadawania wieczornego dziennika telewizyjnego przeszły do historii.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma