Nowy numer 25/2018 Archiwum

Więźniowie studiują

Z ks. prof. dr. hab. Mirosławem Kalinowskim, dziekanem Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, o nowej grupie studentów na KUL-u, rozmawia ks. Rafał Pastwa.

Ks. Rafał Pastwa: Ponad trzydziestu więźniów studiuje na kierunku praca socjalna na KUL-u. Jak do tego doszło?

Ks. prof. Mirosław Kalinowski: Sama idea powstania tego kierunku rodziła się przez ostatni rok. Ukończyliśmy wartościowy projekt „Więzi społeczne zamiast więzień”. Chcieliśmy jednak zrealizować coś większego i bardziej trwałego. Myśleliśmy nad studiami dla osadzonych, ale to nie było takie proste. Spotkałem się w tym celu z dyrektorem okręgowym służb penitencjarnych. Stwierdził, że jest to możliwe, gdyż miał doświadczenie z więźniami studiującymi na politechnice w Radomiu. Musieliśmy więc przedstawić odpowiednią ofertę.

Jak ona brzmiała?

Zaprosiłem dziekanów wydziałów na zebranie w celu zastanowienia się i przemyślenia tej kwestii. Padały różne propozycje co do kierunków studiów, jakie mieliby podjąć lubelscy więźniowie. Ostatecznie w drodze plebiscytu osadzeni sami wybrali, że chcą studiować na kierunku praca socjalna ze specjalizacją streetworking. Wtedy zawarliśmy umowę między Okręgową Służbą Penitencjarną a Katolickim Uniwersytetem Lubelskim.

Czy wszyscy chętni więźniowie mogli podjąć studia?

Na 4,6 tys. osadzonych w naszym regionie mieliśmy początkowo tylko 18 zrekrutowanych na studia. W polskich więzieniach ok. 5 proc. więźniów ma maturę. Ponadto należy pamiętać o rygorystycznych procedurach Komisji Penitencjarnej.

I co zrobił Ksiądz Dziekan?

Zwróciłem się z prośbą do Dyrektora Naczelnego Zakładów Karnych w Warszawie. On odpowiedział, że z chęcią wesprze nasze działania i pomoże, by więźniów, którzy się zgłoszą w całej Polsce, translokować do Lublina. Tak oto mamy 36 studentów.

Gdzie odbywają się zajęcia?

W Zakładzie Karnym w Lublinie. Tam jest sala wykładowa i biblioteka. Wykładowcy dojeżdżają na zajęcia i prowadzą je za darmo.

Czy spotkał się Ksiądz Dziekan ze sprzeciwem lub negatywnymi opiniami dotyczącymi tego pomysłu?

Były takie negatywne opinie oraz głosy powątpiewania. Nawet nauczyciele akademiccy pytali mnie z niepokojem, czy to nie obniży prestiżu wydziału albo uczelni, czy nie obniży poczucia bezpieczeństwa normalnych studentów. Bo część osadzonych studentów będzie miała z czasem możliwość odbywania zajęć na KUL-u. Ale zawsze odpowiadałem, że osadzeni w zakładzie karnym mają wszelkie prawa obywatelskie. Mogą więc także studiować. Ponadto przechodzą przez takie same procedury jak zwykli studenci. Osadzonych obowiązują ten sam regulamin, te same opłaty, te same wymogi. Choć należy dodać, że w przypadku osadzonych procedury te są o wiele bardziej skomplikowane i być może część zwykłych studentów nie byłaby ich w stanie w ogóle przejść. My od normalnego studenta nie możemy wymagać nawet świadectwa zdrowia. Tymczasem więźniowie muszą przejść dziesiątki testów, rozmów i badań, żeby podjąć studia.

Można więc powiedzieć, że KUL jest uniwersytetem otwartym i pionierskim.

Od lat na świecie realizowane jest nauczanie więźniów na różnym poziomie edukacji. Natomiast jeśli chodzi o jednolite studia dla konkretnej grupy więźniów w trybie stacjonarnym to Polska jest liderem. Najpierw była politechnika w Radomiu, a teraz Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. Jest to niewątpliwie zasługa środowisk naukowych i służb penitencjarnych. KUL jest uczelnią nowoczesną i podejmuje aktualne wyzwania. Uczelnia ta jest innowacyjna i otwarta.

A gdyby ktoś bliski Księdza Dziekana miał studiować na jednym kierunku z przestępcami?

Uważałbym, że byłoby to jak najbardziej właściwe. Przecież studenci decydują się na takie studia,by potem pracować z osobami z marginesu. Stąd nie powinno być zdziwienia, że osadzeni studiują na kierunku praca socjalna.

Czy nie martwi Księdza Profesora stanowisko negatywnego nastawienia części społeczeństwa do tego pomysłu?

Musimy ciągle zadawać sobie pytanie, czy nie nazbyt stygmatyzujemy i marginalizujemy. Jeśli znamy Ewangelię, to łatwo odczytać słowa Jezusa Chrystusa, że lekarza potrzebują nie zdrowi, ale ci, którzy mają się źle.

A jeśli edukacja więźniom nie pomoże?

Nie mamy wskaźników i parametrów dotyczących wpływu edukacji na proces resocjalizacji. Nie wszystko jest mierzalne. Ta grupa osadzonych więźniów przetrze nowe szlaki decydujące o wpływie edukacji na motywy resocjalizacji i readaptacji.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • katarzynastaruk@wp.pl
    31.07.2014 10:18
    czy w roku 2014 jest prowadzona rekrutacja na studia osadzonych ,bo nie mogę się nic dowiedzieć ?
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma