GN 28/2018 Archiwum

Gdzie spojrzeć, tam jego ślad

Odszedł nagle. W połowie drogi, niedokończonych zadań, umówionych spotkań.

Mimo czasu, jaki upływa od jego odejścia 10 lutego 2011 r., wciąż jest obecny w naszej archidiecezji na tysiące sposobów. Niemal każdy wierny archidiecezji lubelskiej ma w pamięci jego twarz, pamięta jego charakterystyczny głos. Wielu zachowuje jego książki, pamiątkowe obrazki, ma zdjęcia z arcybiskupem. – Pełniąc posługę pasterską w archidiecezji, za każdym pobytem w parafiach napotykam ślady jego obecności, zapisane w pamięci ludzkiego serca i w kronikach parafialnych. Tu dokonał konsekracji kościoła, tam odbył wizytację kanoniczną, gdzie indziej poświęcił szkołę lub budynek użyteczności publicznej, był obecny na jubileuszach, rocznicach, bierzmował, głosił słowo Boże, sprawował Eucharystię. Wpisał się na trwałe w dzieje wielu instytucji Lublina i archidiecezji, a nade wszystko w serdeczną pamięć zwyczajnych ludzi. Jest obecny wśród nas ciałem, które oczekuje na zmartwychwstanie w krypcie archikatedry, patrzy na nas jak żywy z tablicy umieszczonej w archikatedrze w pierwszą rocznicę jego odejścia. Jego grób odwiedzają chętnie wierni z archidiecezji i spoza niej. Często sprawuję w krypcie Eucharystię w jego intencji, zawsze jest to wielkie przeżycie dla mnie i uczestniczących wiernych – opowiada abp Stanisław Budzik. W pierwszą rocznicę śmierci abp. Życińskiego został wydany album pokazujący arcybiskupa od strony, od której mało kto go znał.

Dom rodzinny

O swoim domu rodzinnym pisał: „Dzieciństwo wypadło mi spędzić w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego, na granicy diecezji częstochowskiej i łódzkiej, w małej wiosce. W moich pierwszych wspomnieniach pojawia się Ojciec – pracował na kolei i pamiętam, jak z radością wybiegałem mu na spotkanie, gdy wracał do domu. Był kolejarzem, a Mama zajmowała się gospodarstwem. Pracował w Częstochowie, przetaczał wagony, często po nocach, i to przy jego predyspozycjach do owrzodzenia żołądka przyspieszyło chorobę i śmierć. Każde z nich było odmienne. Utkwiły mi w pamięci rozmowy religijne, które jako pięciolatek prowadziłem z rodzicami i z babcią. Babcia miała w domu gruby, liczący kilkaset stron modlitewnik, zawierający bardzo szeroki wybór modlitw. Pamiętam modlitwę św. Bernarda, rozważanie Męki Pańskiej. Kiedy w siedemdziesiątym czwartym roku życia Babcia zmarła, rozmowy o Bogu najczęściej prowadziłem z matką. Moje relacje z nią naznaczone były wielką ufnością. Zwracałem się do niej ze wszystkimi sprawami, gdy Ojciec był zajęty. Mama nigdy się z niczym nie narzucała, nawet odeszła w ciszy i samotności w niedzielny poranek, aby nikomu nie sprawić kłopotu”.

Rekolekcje sześciolatka

Spojrzenie na świat, poglądy i relacje z innymi, jakie wypełniały życie abp. Józefa, zaczęły kształtować się bardzo wcześnie w rodzinnym domu. Sam o tym tak mówił: „Pamiętam równocześnie, jak moją wizją świata wstrząsnęły jakieś rekolekcje ludowe, których tekst odnalazłem w starej książce w szafie, kiedy miałem chyba sześć lat. Kiedy Rodzice wychodzili do pracy w polu, opiekowałem się młodszym o pięć lat Bratem i czytałem z tej książki konferencje o życiu wiecznym, niebie, czyśćcu i piekle. Mój świat, oglądany z perspektywy sześciolatka, zawirował po tej lekturze. Wszystko, co mnie otaczało, wydało mi się mało ważne i drugoplanowe. Bardzo przejąłem się tamtą wizją i chyba ona najbardziej wpłynęła na kształtowanie się moich zainteresowań w dzieciństwie. (…)”. Przekonanie o Bożej miłości, która chce uchronić człowieka przed wiecznym cierpieniem, które narodziło się w małym Józiu, w dorosłym Józefie często znajdowało swój wyraz w myślach wypowiadanych podczas homilii czy zapisywanych w publikacjach. W jednym z kazań mówił: „Wśród codziennych rozterek i niepokojów trzeba nam konsekwentnego odwołania do Bożego układu odniesienia. Ani mądrość żadnego z polityków, ani doświadczenie najbardziej cenionych autorytetów nie może przesłonić prawdy, że jak apostołowie jesteśmy posyłani na krańce ziemi”. Nie jest za późno na lepsze poznanie abp. Józefa Życińskiego, i choć nie będzie to poznanie twarzą w twarz, może być bardzo bliskie. Po śmierci arcybiskupa w jego komputerze odnaleziono szereg różnych plików, które zawierają rozmaite, niepublikowane przez niego teksty, pisane z różnych okazji. Składają się one na piękną książkę. Nie ma tam nowych idei w porównaniu z tym, co abp Życiński publikował gdzie indziej, ale jego filozofia i teologia są przedstawione w sposób bardziej popularnonaukowy. Przedmowę do książki, którą zatytułowano „Transcendencje i naturalizm”, napisał ks. prof. Michał Heller. Publikacja ma się ukazać w marcu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma