Nowy numer 4/2021 Archiwum

Pewien człowiek założył winnicę...

Hobby winne. Powstają w ostatnich kilku latach w Polsce jak grzyby po deszczu. W większości są niewielkie, ale wytwarzane w nich wina mogą konkurować z tymi z zachodnich plantacji.

Białe i czerwone

– Zweigelt daje wino o aromacie wiśni – mówi gospodarz. – Jest idealnym szczepem do produkcji lżejszych win czerwonych o orzeźwiającym owocowym posmaku, które można pić jako wina młode, choć produkuje się z niego również wina o wyraźnym posmaku wiśniowym z nutami wanilii, dobrze reagujące na przechowywanie w dębowych beczkach i długo dojrzewające. Solaris zaś to wczesna odmiana. Można ją zbierać już od połowy września. Ma ok. 12–13 proc. alkoholu bez żadnego dosładzania – przekonuje pan Mariusz. – Wino z tej odmiany jest bardzo aromatyczne z wyczuwalną nutą ananasa – dodaje ze znawstwem. W winnicy Grabków oprócz wspomnianych rosną również inne odmiany, jak choćby granatowoczarny Regent czy Seyval Blanc, z którego wino charakteryzuje się harmonijnym smakiem i aromatem melona i – jak mówią znawcy polskiego winiarstwa – należy do jednych z lepszych, jakie można uzyskać w polskich warunkach. I choć gospodarze mają świadomość, że trzeba jeszcze wiele pracy, by z winnicy żyć, już znajdują amatorów swojego wina. – Wiemy, że wino z winnic naszych znajomych nie jest tanie – mówią. – Żeby ktoś chciał zapłacić za butelkę 40–60 zł, tak naprawdę musi przyjechać do winnicy i zobaczyć, jak ono jest wytwarzane – opowiada pan Mariusz. – Zobaczyć, że winiarz sam to robi, sam tłoczy, maceruje i fermentuje, i że to nie jest woda, tylko prawdziwy sok gronowy – zaznacza.

Butelka na wagę złota

Na Lubelszczyźnie aktualnie pięć winnic ma pozwolenie na sprzedaż wina. Jednak zarówno ci, którzy już je sprzedają, jak i ci, którzy wino na razie produkują jedynie dla siebie, należą do Stowarzyszenia Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły. Skupia ono już ponad 30 regionalnych winnic, których właściciele od pięciu lat raz w roku spotykają się w Janowcu nad Wisłą, gdzie stowarzyszenie ma swą siedzibę, by wspólnie cieszyć się Świętem Wina. Oprócz tego winiarze spotykają się również co miesiąc lub co dwa, by wspólnie o winie podyskutować i by się nim razem delektować. Jest to często okazja także do spróbowania swojego własnego wina, bo jak przekonuje pan Mariusz, winiarze nie piją dużo wina, gdyż każda własna butelka jest bardzo cenna. Dziś dzięki wprowadzeniu nowych przepisów do prawa polskiego właściciele winnic, po otrzymaniu stosownego pozwolenia, mogą swoje wyroby legalnie sprzedawać. Wchodzą również przepisy, które winiarzom polskim pozwalają używać tych samych środków chemicznych, które stosuje się w produkcji wina w Europie, a które dotychczas w Polsce były zabronione. Jednym słowem, atmosfera wokół winiarstwa zmienia się. Pozostaje tylko modlić się o dobrą pogodę i zainteresowanie naszymi lokalnymi wyrobami.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama