Nowy numer 44/2020 Archiwum

Chcieli im wyrwać Boga z serc

To miało być miasto bez Boga, jak Świdnik czy Nowa Huta. Jednak mieszkańcy nie chcieli się z tym pogodzić. Ich dzieci w 1957 roku przyjęły I Komunię Świętą na polanie w lesie. Gdy dwa lata później masowo bronili krzyża, posypały się aresztowania i represje.

Oobronie krzyża w Nowej Hucie słyszeli niemal wszyscy. Jednak rok wcześniej podobne, a może nawet bardziej tragiczne wydarzenia miały miejsce w Kraśniku Fabrycznym na Lubelszczyźnie. Do tej pory nie wszyscy mieszkańcy wiedzą o tym, co się działo w 1959 roku. A przecież na bieżąco akcję obrony krzyża w mieście Fabryki Łożysk Tocznych relacjonowały BBC i katolickie pismo „La Croix”. Niedawno powstał o niej film dokumentalny „Skrzyżowanie” zrealizowany dzięki zaangażowaniu radnego Tomasza Saja i jego przyjaciół z Kraśnika. Został zgłoszony do konkursu filmów niezależnych. Producenci dokumentu mają nadzieję, że prawda dotrze do szerszej grupy odbiorców, by pokazać historię, która nie może i nie powinna być zapomniana.

Chrystus na polanie

Do Kraśnika Fabrycznego po II wojnie światowej zaczęli masowo przyjeżdżać ludzie z nakazami pracy – do fabryki łożysk. Miało to być miasto ateistyczne. Ci, co do miasta przyjechali z całej Polski, mieli wiarę w sercu. Po wielu latach od zamieszkania w mieście chcieli, by ich dzieci mogły przyjąć Komunię św. Jednak władze komunistyczne zabroniły udziału w uroczystości komunijnej w Kraśniku Starym, a przecież Kraśnik Fabryczny nie miał ani kościoła, ani nawet małej kaplicy. Komunia odbyła się jednak w 1957 roku, tyle że na leśnej polanie, za dzisiejszą szkołą nr 5.

– To było wielkie wydarzenie duchowe. Tej uroczystości chcieli dla swoich dzieci sami rodzice, to oni wystąpili o pozwolenie do władz państwowych – mówi ks. Jerzy Jabłoński, prefekt i organizator Komunii w 1957 roku. – Pozwolenie było jednorazowe. Mszy św. przewodniczył ówczesny dziekan kraśnicki ks. Niedźwiński. Ale mieszkańcy także potem przychodzili na modlitwy na tę polanę, pod krzyż brzozowy, bo nie mieli się gdzie modlić – dodaje ks. Jabłoński.

Architekt: „Zabląbowane”

Po pewnym czasie w stolarni w pobliskim Urzędowie wykonano dębowy krzyż, którym zastąpiono brzozowy. Mieszkańcy przychodzili stale pod krzyż na nabożeństwa i modlitwę prywatną. Wstępowali na polanę, idąc do pracy czy wracając ze zmiany w fabryce. – Krzyż dębowy był trwały, co zaniepokoiło władzę. Chciano zlikwidować nielegalną kaplicę. Wykorzystano do tego aparat administracyjny. Ówczesny architekt powiatowy w obstawie milicji umieścił tabliczkę z błędem ortograficznym: „zabląbowane”. Milicjanci zarekwirowali dewocjonalia, krzyże, różańce i inne przedmioty kultu – opowiada Krzysztof Kołodziejczyk, historyk i archiwista, narrator w filmie „Skrzyżowanie”.

Ryzykowali wszystko

– Szliśmy z rodzicami na nabożeństwo czerwcowe. Idąc, zauważyliśmy na placu tłum ludzi, którzy już wiedzieli, co się stało. Niebawem zorientowaliśmy się, że miejsce zniszczono. Ale mimo wszystko wszyscy modliliśmy się – wspomina Danuta Woźniak, świadek wydarzeń i córka represjonowanej Heleny Wawszczyk. – Ale zaraz po tym wszyscy podeszliśmy pod posterunek milicji i domagaliśmy się, by oddali nam to, co zabrali. Do protestu przyłączyli się pracownicy fabryki wracający z drugiej zmiany – dodaje. Protestujących było niemal 2 tys. osób. – Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Prowokatorzy wmieszani w tłum zaczęli rzucać kamieniami, a za nimi część protestujących. To spowodowało ściągnięcie kilku brygad ZOMO z Lublina. Zaczęły się represje i aresztowania – opowiada Henryk Nieć, represjonowany w wyniku wydarzeń. – Milicja aresztowała wielu przypadkowych ludzi, którzy wracali z pracy czy od znajomych. Represjom i szykanom poddawano ich dzieci i rodziny. Aresztowano kilkaset osób. Wielu dostało wyroki więzienia po procesach publicznych, które były farsą. Zniszczono im życie. O tym na bieżąco informowało BBC oraz Radio Wolna Europa – mówi reżyser i producent filmu Tomasz Saj.

Wiary nie można odebrać

– W takich miastach jak Kraśnik Fabryczny nie było miejsca dla Boga. Kto by pomyślał wtedy, że będziemy mieć kiedyś dwa kościoły w naszej dzielnicy – mówi Janusz Wojtak, świadek i uczestnik wydarzeń z 1959 roku. – Chodziłem przez sześć lat do szkoły nr 5, za którą stał krzyż „aresztowany” przez UB, a niczego na ten temat od nauczycieli się nie dowiedziałem – mówi z wyrzutem licealista Ernest Cichocki. – Interesuje mnie historia Polski, zwłaszcza ta lokalna. Może warto pomyśleć, żeby było mniej zajęć szkolnych o Mezopotamii czy Egipcie, a przynajmniej jedną lekcję poświęcić na Kraśnik i jego historię – dodaje Zuzanna Lebowa. Do dziś niektórzy świadkowie ze względu na lęk nie chcą opowiadać o tym, co ich spotkało. Za nich jednak tę niezwykłą historię w obronie wiary opowiada film Tomasza Saja „Skrzyżowanie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama