Nowy numer 38/2018 Archiwum

Chrystus na końcu świata

Rekolekcje ewangelizacyjne. Nieważne, czy to miasto, czy wieś. Biorą urlopy w pracy i głoszą orędzie Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.

Parafia Kraśniczyn w dekanacie krasnostawskim. Na środku kościoła członkowie ekipy wraz z dwiema parafiankami trzymają miskę, zakręcony słoik i dzbanek z wodą. Zebrani w kościele ludzie wychylają się z ławek, żeby lepiej widzieć. Jedna z członkiń ekipy ewangelizacyjnej wylewa z dzbanka wodę. Do słoika nic nie wpada, bo jest szczelnie zakręcony. – To symbol człowieka, który zamknął się na Boże dary, na to, co Bóg chce dać – mówi od ambony ks. Andrzej Sereda, prowadzący rekolekcje w Kraśniczynie. To samo, co pokazywano w kościele parafialnym, miało miejsce w kaplicach dojazdowych we wsiach Chełmiec i Drewniki.

Żyjemy tu spokojnie

Mieszkańcy wiosek wchodzących w skład parafii to przeważnie ludzie dorośli i starsi. Młodzież wyjechała bądź na studia, bądź do miasta lub za granicę w poszukiwaniu pracy. Ci, którzy zostali, zajmują się przeważnie rolnictwem. Niektórym udało się znaleźć pracę w Krasnymstawie czy Chełmie, bo z roli ciężko się utrzymać. Często podstawą utrzymania całych rodzin stają się renty rolnicze.

– Uprawiamy zazwyczaj zboże, kukurydzę i buraki. Buraki cukrowe sprzedajemy do funkcjonującej jeszcze cukrowni w Krasnymstawie. Zboże i kukurydzę sprzedajemy na paszę dla zwierząt. Ale cena jest nie za wysoka, no i każdego roku nieprzewidywalna. Jak się robi zasiew, to człowiek nie wie, ile zarobi – mówi pan Marian.

– Żyję tu z całą rodziną, z dziećmi i wnukami. Już nie pracuję w polu ze względu na wiek. Moje dzieci pracują zawodowo, bo z pola nie da się utrzymać rodziny. Jednak nie wszyscy mogą znaleźć tu pracę mimo skończonych studiów – mówi Jan Malinowski z Chełmca.

– Nie mamy tu sklepu, ale dojeżdża do nas samochód z zaopatrzeniem. Trzeba wychodzić do drogi i czekać, aż przyjedzie, żeby nie przegapić. Kupujemy chleb, mleko i śmietanę. Po mięso i wędlinę trzeba jechać do najbliższego sklepu – dodaje pani Maria. – Można powiedzieć, że żyjemy na końcu świata, bo nie ma tu też szkoły. Ale mamy chociaż kaplicę, która jest centrum wsi. Najważniejsze jest jednak to, że jesteśmy dla siebie życzliwi i umiemy sobie pomagać – dodaje. Na co dzień opiekuje się kaplicą pod wezwaniem św. Stanisława Kostki. Jest też sołtysem wsi Chełmiec i rolnikiem pracującym na 16-hektarowym gospodarstwie.

– Na stałe mieszka tu około stu osób, mimo że zameldowanych jest więcej. Wiadomo, że łatwo narzekać, ale staramy się myśleć pozytywnie i radzić sobie mimo trudności – mówi Krzysztof Chadam.

Przed relikwiami krzyża

Frekwencja na naukach rekolekcyjnych w ciągu dnia nie jest zbyt wielka. Jednak wieczorem jest już lepiej. – Przed południem przychodzą ludzie starsi, a ci, którzy pracują, wieczorem. Cieszymy się tymi rekolekcjami; są inne, a na dodatek będziemy mieli okazję modlić się przed relikwiami Krzyża Pańskiego – mówi pani Genowefa z Kraśniczyna. – Tematy poruszane na rekolekcjach są jak najbardziej trafione, bo trzeba odnawiać swoją wiarę – dodaje Krzysztof Chadam.

– Ja jestem już na rencie, ale moi synowie gospodarzą. Żyjemy tu spokojnie i szczęśliwie, z dala od wielkiej polityki i światowego zgiełku. Cieszę się, że są u nas te rekolekcje. Zawsze były tylko na Adwent i Wielki Post. Mnie osobiście najbardziej podoba się piękny śpiew i to, że ci młodzi ludzie przyznają się do wiary, a nawet opowiadają swoją historię nawrócenia – mówi Stanisław Dobosz z Chełmca.

– Samotnie wychowuję niepełnosprawne dziecko, bo mąż młodo zmarł. Muszę sobie radzić niekiedy z wieloma przeciwnościami, a wiara mi w tym pomaga. Podczas tych rekolekcji doświadczam umocnienia. Pomogło mi świadectwo tych osób, które przyjechały do naszej parafii. Mam poczucie, że nie jestem sama, że towarzyszą mi ich modlitwa i wsparcie – wyznaje Agnieszka z Drewnik. – Przychodzimy całą rodziną. Wiele nam dają świadectwa ewangelizatorów. Najmocniej przeżyliśmy modlitwę przed relikwiami Krzyża Świętego – dodaje Elżbieta z Kraśniczyna.

Potrzebujemy nowej ewangelizacji

Parafia w Kraśniczynie liczy nieco ponad tysiąc wiernych. Jest zróżnicowana pod wieloma względami. Na tym terenie mieszkają również osoby obrządku prawosławnego. – Żyjemy tu w zgodzie i po bratersku. Nie tworzymy barier, raczej budujemy mosty między sobą – mówi ks. Juliusz Iracki, proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. – Propozycje tych rekolekcji kerygmatycznych potraktowałem jako wielką łaskę i szansę na odnowienie żywej wiary. Widzę w tym dziele wielką troskę abp. Budzika o odnowienie ducha pośród wiernych i kapłanów. Bo rzeczywiście potrzebujemy wszyscy nowej ewangelizacji – dodaje proboszcz.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma