Nowy numer 24/2018 Archiwum

Kardynał kochał Bożą Matkę

Pan Jezus narodził się w stajni. Jego dom w podlubelskiej miejscowości, który – mimo oporów –powstał na miejscu dawnej obory, jest tu najpiękniejszą z budowli.

Nasutów był w czasach świetności rodu Zamoyskich jednym z ich ośmiu folwarków. Największym. Istniała tu gorzelnia, tartak parowy oraz prawdopodobnie jedyna w majątku hodowla koni przeznaczanych dla wojska. Nie było jednak kościoła. – Kościół parafialny znajdował się w odległym o 7 km Dysie. Docieranie tam, zwłaszcza w czasie śnieżnej zimy czy wiosennych i jesiennych roztopów, było nie lada wyzwaniem – opowiada pani Grażyna Gliwka, lokalna regionalistka i jednocześnie nauczycielka w nasutowskiej szkole. – W roku 1902 ordynat kozłowiecki hrabia Konstanty Zamoyski zadeklarował, że wspomoże nasutowian w budowie kościoła i w utworzeniu samodzielnej parafii. Niestety plany z niewiadomych przyczyn nie zostały zrealizowane – dodaje. W 1906 roku wybudowano jedynie siłami samych mieszkańców Nasutowa małą kapliczkę, do której okazjonalnie w ciepłe dni przyjeżdżał ksiądz odprawić Mszę św. Kapliczka do dziś stoi naprzeciwko kościoła parafialnego.

Tajemniczy wędrowiec

– Msze św. odprawiane były w nasutowskiej rządcówce Zamoyskich – opowiada proboszcz parafii ks. Adam Buczyński. – Była tam urządzona kaplica, w której Eucharystię sprawowano jeszcze przez kilka lat po parcelacji majątku Zamoyskich, czyli po roku 1944. Nawet wtedy, gdy istniała tam już szkoła. To właśnie w tejże kaplicy przez dwa wiosenne miesiące roku 1942 modlił się ks. kardynał Stefan Wyszyński. – Ksiądz kardynał ukrywał się w Kozłówce prawie rok – opowiada proboszcz Buczyński.

– Ale z lokalnych opowieści wiemy, że ukrywał się również w rodzinie państwa Bronisławy i Jana Gospodarków w Nasutowie – dodaje proboszcz. Nieżyjąca już pani Bronisława tak wspomina pobyt kardynała w swoim domu: „W ostatnim tygodniu maja 1942 roku przed południem na naszą posesję przybyło troje wędrowców: dwie kobiety – starsza i młodsza oraz wysoki, szczupły, mniej więcej czterdziestoletni mężczyzna. Przybysze zapytali, czy mogliby wynająć stancję na kilka tygodni. Po naradzie z mężem zgodziliśmy się, bo wędrowcy wyglądali na uczciwych ludzi. Odstąpiliśmy im izbę z osobnym wejściem bez większych wygód, mieli w niej tylko jedno łóżko, brakowało pieca, gdzie można byłoby ugotować posiłek. Kobiety i mężczyzna nie zrazili się niewygodami. Postanowili, że zdobędą łóżka polowe, a na posiłki chodzić będą do pobliskiego folwarku. Goście byli bardzo pobożni, szczególnie mężczyzna często modlił się przy krzyżu znajdującym się przy posesji. To pewnie ten krzyż zadecydował o wyborze naszego domu na krótki pobyt w Nasutowie”. Po siedmiotygodniowym pobycie goście opuścili domostwo państwa Gospodarków. Dopiero podczas wizyty duszpasterskiej Gospodarkowie dowiedzieli się, że gościli księdza Wyszyńskiego z siostrą i macochą.

Kaplica zamiast obory

W latach 60. po kapitalnym remoncie budynku rządcówki usunięto z niej kaplicę wraz ze wszystkimi sprzętami liturgicznymi. Nasutowianom na modlitwę pozostała tylko mała przydrożna kapliczka, która mogła pomieścić jedynie kapłana i kilku ministrantów. Wierni musieli, niezależnie od pogody, stać na zewnątrz. Wtedy powróciła myśl o budowie lub pozyskaniu odpowiedniego miejsca na modlitwę. Wczesnym latem 1964 roku decyzją biskupa lubelskiego Piotra Kałwy utworzono w Nasutowie ośrodek duszpasterski, którym kierował wikariusz z Dysa ksiądz Marian Kęcik. – To dzięki jego zabiegom zakupiono działkę z oborą, która po kapitalnym remoncie stała się oficjalnie salą katechetyczną, a nieoficjalnie kaplicą, gdzie każdej niedzieli sprawowano liturgię Mszy świętej – opowiada pani Grażyna Gliwka. Mieszkańcy Nasutowa, mimo że mieli miejsce, ciągle jednak nie mieli swojej parafii. Dopiero w dużej mierze dzięki staraniom Stefana Gospodarka, którego rodzina gościła prymasa, w roku 1989 spełniło się marzenie nasutowian. – Pan Stefan osobiście jeździł do arcybiskupa Pylaka z prośbą o utworzenie w Nasutowie parafii – opowiada ks. Adam Buczyński. – Za którymś razem biskup powiedział, że ma już nawet księdza – wspomina.

W końcu własny

13 października 1989 roku dekretem lubelskiego biskupa Bolesława Pylaka wydzielono z parafii Dys parafię pw. NMP Królowej Polski w Nasutowie, w której skład weszły Nasutów oraz okoliczne miejscowości. – Parafianie bardzo chcieli, by ich kościół nosił wezwanie ks. prymasa Wyszyńskiego, ale on wtedy nie był jeszcze ogłoszony błogosławionym – mówi ks. Adam. – Dlatego też ówczesny proboszcz ks. Henryk Olech, podsunął myśl, by parafia przyjęła wezwanie ukochanej przez prymasa Matki Bożej. Tak więc nowo utworzona parafia otrzymała wezwanie NMP Królowej Polski – relacjonuje. Dziś kościół utrzymany w stylu architektury gotyckiej z niezwykłymi polichromiami oraz pięknymi freskami tętni życiem. Mieszkańcy angażują się zarówno w życie parafii, jak i upamiętnianie wydarzeń historycznych, które miały miejsce na ich terenie. Co starsi wspominają jeszcze czasy, kiedy do kościoła trzeba było przebijać się przez zaspy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma