Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ida - siostra miłosierdzia

To obraz o intymnej relacji zakonnicy z Jezusem, która poza murami klasztoru odkryła ludzkie okrucieństwo. Dla mnie to film o przebaczeniu, film o Idzie - siostrze miłosierdzia.

– Jakie jest księdza zdanie na temat filmu „Ida”? – pytają dwie studentki. – Dobre – odpowiedziałem. – Jeszcze kilka razy usłyszałem dzisiaj to pytanie. Odpowiedziałem tak samo. Wielu młodych ludzi tego filmu nie obejrzało, bo jest czarno-biały, a główna bohaterka jest zakonnicą. Spora grupa dorosłych też tego filmu nie obejrzała. Ale dotrze do nich wszystkich ogólnopolska wrzawa wokół filmu, który zdobył Oscara. A wrzawa kojarzy się z tłumem. A tłum zawsze domaga się egzekucji. Jakiegoś konkretnego ukrzyżowania – bo taki jest tłum.

Cezary Harasimowicz, współautor pierwszych wersji scenariusza „Idy”, podkreślił w programie Andrzeja Mrozowskiego, że film Pawła Pawlikowskiego nie jest ani dokumentem, ani też nie jest dziełem publicystycznym. Wyznał, że jest to dla niego nawet film religijny, ukazujący proces poszukiwania tożsamości. Ja się zgadzam ze zdaniem Harasimowicza. Nie dlatego, że jest absolwentem KUL, ale dlatego, że zna się na sztuce, także filmowej.

Pierwotny scenariusz filmu Pawlikowskiego nosił tytuł „Siostra miłosierdzia”. I tak należy odczytywać film, który został słusznie nagrodzony Oscarem. Przykro, że nawet komentarze katolików nie biorą pod uwagę wątku miłosierdzia albo poświęcają mu zbyt mało uwagi.

Czym jest miłosierdzie Idy? To przebaczenie. Może próba przebaczenia. Tego nie wiem. Obraz Pawlikowskiego jest subtelny, łagodny, ale okrutnie wyrazisty. Nic w tym filmie nie jest zamglone. Chyba że my sami chcemy ten obraz rozmyć, zafałszować.

Przed przyjęciem ślubów zakonnych przełożona odsyła Idę do ciotki. Okazuje się, że kandydatka pochodzi z rodziny żydowskiej. Jej cała rodzina zginęła z rąk Polaków, a ciotka – niegdyś wpływowa prokurator aparatu bezpieczeństwa – ma na rękach krew wielu bohaterów podziemnej Polski. Z taką rzeczywistością spotyka się Ida poza murami klasztoru. I co robi? Wraca do klasztoru. Nie rozlicza, nie oskarża. W jej życiu wygrywa Jezus, Bóg miłosierny. To do Niego wraca Ida. Z Nim będzie szukać własnej tożsamości, dzięki Niemu pewnie przebaczy.

Droga Krzyżowa jest wyjątkowym nabożeństwem w czasie Wielkiego Postu. Znam nawet osoby niewierzące, które rozważają drogę Jezusa jako uniwersalny przekaz miłości i szacunku dla każdego człowieka. Tak, bo droga Jezusa to nie jest wspomnienie minionego wydarzenia. On nie znalazł się na tej drodze jako pierwszy, jedyny i ostatni. Ale tylko Jezus odbył ją w tak wyjątkowy sposób – otworzył wszystkim ludziom zdrój miłosierdzia. Chciał byśmy byli ludźmi miłosierdzia albo – jak niektórzy wolą – przebaczenia.

Dzisiaj przekonałem się po raz kolejny, że wielu komentatorów nie obejrzało „Idy”. A jeśli film Pawlikowskiego obejrzeli – to z gotowym nastawieniem. Dla mnie ten film, podobnie jak dla wielu osób, jest filmem o przebaczeniu, o szukaniu własnej tożsamości. To obraz wręcz religijny, o intymnej relacji zakonnicy z Jezusem, o Idzie – siostrze miłosierdzia.

Sztuka nie jest odzwierciedleniem rzeczywistości. Bo nie po to jest sztuką. Nie traktujmy „Idy” jako podstawy do wymierzania ciosów przeciwnikom politycznym czy środowiskom, z którymi nam nie po drodze. Nie po to Ida wraca do klasztoru.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama