Nowy numer 48/2020 Archiwum

Chrześcijaństwo to nie rygoryzm ani polityka

Misjonarze zostali wykorzystani przez ideologię czasów kolonializmu, co spowodowało zagrożenie dla rdzennej ludności Ameryki Południowej. A nowe media przyczyniają się do alienacji współczesnego człowieka. To wnioski naukowców.

- Nowe media sprzyjają rozwojowi kultury alienacji, choć nie wyklucza to całkowicie uczestnictwa człowieka w życiu społecznym - powiedział podczas IV Lubelskich Spotkań Antropologów prof. Dariusz Wadowski.

- Kultura alienacji jest związana z kwestią polityki, gospodarki i przemysłu kulturalnego. Alienacja współczesnego człowieka wynika z korzystania nowych mediów, które nie mają charakteru powszechnego. Obserwujemy wprowadzanie inności oraz odmienności, niemal na siłę, do centrów kultury i do świata mody. Powoduje to konformizm i ujednolicenie - dodał Wadowski.

- Dzięki nowym mediom, za sprawą wolności słowa i sumienia - niemal całemu światu prezentowany jest dorobek artystyczny i naukowy poszczególnych osób. Użytkownicy nowych mediów stają się w związku z tym coraz aktywniejsi. Za ich sprawą dokonuje się również upowszechnianie wiedzy - tłumaczy profesor.

Ciekawe było wystąpienie ks. prof. Andrzeja Pietrzaka, werbisty i misjologa, który wygłosił referat zatytułowany: „Antropologia jako instrument dominacji kolonialnej w świetle deklaracji z Barbados”.

- Dokument ten poznałem podczas studiów w São Paulo. Jest owocem debat antropologów z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Jest on z jednej strony rachunkiem sumienia, a z drugiej obrazem badań, jakie czyniono na grupach osób w Ameryce Południowej i nie tylko. My  nie mamy przeszłości kolonialnej, ale mamy myślenie kolonialne, dużo w nas europocentryzmu i przedmiotowego traktowania ludzi spoza naszej kultury - powiedział ks. prof. Pietrzak.

- Deklaracja wykazała, że dawna działalność osób związanych z kulturą europejską i misyjną była niekorzystna dla Indian - stwierdził werbista.

- Dokument z Barbados jest surowy, zwraca uwagę na grzechy. Misje chrześcijańskie były elementem ideologii w całym systemie kolonialnym. Kościół był wykorzystany. Ale to nie neguje - według dokumentu - pozytywnych rzeczy, jakie się dokonały dzięki misjonarzom. W dawnych wiekach sądzono, że kultura europejska jest wyższa niż pozostałe. Dzisiaj misje wyglądają zupełnie inaczej - kontynuował ks. Pietrzak.

- Antropolodzy podkreślają jednak ze stanowczością, że dzięki misjom chrześcijańskim wiele grup etnicznych przetrwało, inaczej by wyginęły. Przykładem są wszystkie tradycyjne grupy etniczne żyjące w Andach - dodał.

- Chodzi o metodę prowadzenia misji. Na podstawie mojej wieloletniej pracy w Brazylii wiem, że potrzeba solidnej teologii stworzenia, teologii religii i kultury. Musimy uznać, że w konkretnej realizacji wiary wiele elementów pochodzi z naszej rodzimej kultury, np. polskiej czy niemieckiej, a nie z kultury chrześcijańskiej w sensie ścisłym. Istnieje natomiast kultura chrześcijańska, która jest wspólna dla nas wszystkich, a należy do niej Ewangelia i Tradycja. Na zasadzie inkulturacji, a nie na siłę, należy zaprezentować Ewangelię, by konkretne grupy etniczne czy narodowe chciały nią żyć, adaptując jej przesłanie do swoich warunków kulturowych - wyjaśniał werbista.

- Misjonarze po kilku latach przechodzą tzw. nawrócenie. Jeden z naszych świętych misjonarzy pojechał do Chin w XIX w. Na początkowym etapie pracy wszędzie widział diabła. Dopiero z czasem zaczął dostrzegać, że w tym narodzie są znamiona prawdy, wspólne nam wszystkim. Dzisiaj w świecie misji potrzeba świadectwa, wyjaśniania i dialogu. Potrzeba też mistyki chrześcijańskiej - tłumaczył.

- W Polsce natomiast mylimy świadectwo o Chrystusie z rygoryzmem i polityką. Najpierw jest pewien światopogląd, który wyznajemy, a do tego dopasowuje się dopiero odpowiednią wersję chrześcijaństwa - zakończył ks. prof. Pietrzak.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama