Nowy numer 49/2020 Archiwum

Najlepszy kontrakt

– Gdy podjąłem decyzję o wstąpieniu do seminarium, musiałem pozamykać moje poprzednie sprawy. Rozwiązałem kontrakt z potentatem motoryzacyjnym, oskarżono mnie nawet o to, że chcę przejść do konkurencji – opowiada kleryk Konrad Imieliński.

Podstawowe informacje na temat seminarium czerpałem od kleryków, którzy przyjeżdżali na zbiórki do mojej parafii. Opowiadali o studiach, o teologii i filozofii i o tym, że trzeba pracować fizycznie. Wyjaśniali sens i potrzebę modlitwy oraz wspólnoty. Dla mnie ważne było to, że można rozwijać się w wybranej przez siebie dziedzinie, grać w piłkę i uprawiać, sport będąc klerykiem. Jednak najbardziej przekonywały mnie ich autentyczny uśmiech i prawdziwa radość. Istotnie, wstępując do seminarium duchownego, człowiek nie jest w stanie pomyśleć, jak wiele szans rozwoju czeka na niego przez tych sześć lat studiów i formacji duchowej. Zyskuje się wiele, i mistrzów i przyjaciół, wiedzę i doświadczenie – po święceniach trzeba to bogactwo umiejętnie przekazać innym.

Nowy profil księdza

Specjaliści podkreślają, że współczesne społeczeństwo cechuje się większym niezdecydowaniem w podejmowaniu poważnych decyzji. Z drugiej strony młodzi ludzie, tęskniąc za autentycznością postaw, świadomie potrzebują więcej czasu, by decyzje podjąć raz na całe życie. W świecie ludzi sytych w pewnym momencie budzi się głód, którego nikt nie może zaspokoić prócz Chrystusa. Ten model kulturalny przekłada się również na profil kandydatów do seminarium. Coraz częściej się zdarza, że furtę przy ul. Wyszyńskiego 6 w Lublinie przekraczają absolwenci uczelni wyższych, a niekiedy nawet doświadczeni pracownicy znanych na całym świecie firm.

Polityka, klarnet i BMV

Michał Kłysz niebawem przyjmie święcenia kapłańskie. Mówi o sobie, że stanowi przykład spóźnionego powołania. Pochodzi z Chełma. Przed seminarium studiował klarnet na Akademii Muzycznej w Łodzi, którą ukończył. – W trakcie studiów muzycznych odkryłem, że poszukuję czegoś więcej. Nie wiedziałem dokładnie czego. Natknąłem się wtedy na wspólnotę założoną przez Daniela Ange i postanowiłem, że zobaczę, jak oni żyją – tłumaczy diakon. Wcześniej chodził do kościoła, modlił się, ale, jak zaznacza, jego wiara nie była pogłębiona. – Poszedłem na spotkanie wspólnoty Dzieci Światłości i zobaczyłem ludzi radosnych i autentycznych. Oczywiście zostawiło to we mnie ślad, jednak wróciłem do swoich zajęć. Głód duchowy we mnie narastał – kontynuuje dk. Michał. Potem zaczął „smakować” modlitwę. Gdy kończył studia, był już przekonany, że podejmie decyzję o wstąpieniu do seminarium. – Ksiądz rektor powiedział mi w dniu, gdy złożyłem dokumenty, że będę mógł rozwijać swoje pasje. To było ważne. Teraz gram na saksofonie w zespole seminaryjnym, ale mój cel to być dobrym księdzem – podsumowuje z uśmiechem. Konrad Imieliński z parafii Świętego Krzyża w Lublinie skończył studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Lubelskiej. – Jeszcze w czasie studiów pracowałem za granicą jako projektant w fabryce Forda. Po studiach moja kariera się szybko rozwijała. Projektowałem nadwozia, była to moja pasja. Zarabiałem duże pieniądze, miałem mieszkanie, samochód firmowy. Stać mnie było na to by podróżować samolotem do domu. Potem pracowałem dla BMV. Ale nastąpił zwrot w moim życiu – opowiada Konrad. – Szukałem Boga, dużo czytałem. Wybrałem się na samotną pieszą pielgrzymkę z południowego wybrzeża Portugalii do Santiago de Compostela. Szedłem i czekałem na znak. Gdy podjąłem decyzję o wstąpieniu do seminarium, musiałem pozamykać poprzednie sprawy. Rozwiązałem kontrakt, oskarżono mnie nawet o to, że chcę przejść do konkurencji. Reakcje na moją decyzję były różne – opowiada. Maciej Molicki jest na trzecim roku. Podkreśla, że to dobre miejsce dla osób, które chcą się rozwijać. Pochodzi z Janowa Lubelskiego. Skończył politologię na UJ. Powołanie tliło się w nim od dawna. Był ministrantem i lektorem. – Chciałem być daleko od domu, realizować się jako humanista. Znajomy ksiądz mi powiedział: idź na studia, Jezus upomni się o ciebie, jeśli zechce. W trakcie studiów myśl o powołaniu wróciła. Decyzję o wstąpieniu do seminarium podjąłem w Boże Ciało na czwartym roku studiów – wspomina Maciej. – Seminarium to niezwykła wspólnota, tu jest i powaga, i radość. Możemy liczyć na siebie. Chciałbym być księdzem, który będzie stawał na głowie, by doprowadzić ludzi do zbawienia. To przygoda życia, blisko Jezusa – konkluduje.

Nowoczesna formuła

Rozpoczął się czas rekrutacji nie tylko na uniwersytetach czy uczelniach wyższych. Dotyczy to również zakonów i seminariów duchownych. Każdy kandydat do lubelskiego seminarium stanie się jednocześnie studentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dlatego konieczne jest spełnienie wszystkich warunków formalnych. W tym celu seminarium w Lublinie na swojej stronie internetowej publikuje podstawowe informacje dla kandydatów oraz organizuje dzień otwartych drzwi. Seminarium nie jest bowiem szczelnie zamkniętą twierdzą, ale miejscem, gdzie mężczyźni codziennie potwierdzają przed Bogiem chęć głoszenia Ewangelii całemu światu. Szczegółowe informacje na www.seminarium.lublin.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama