Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wszystko jest chemią

Otacza nas zewsząd i potrzebujemy jej na każdym kroku. Rekordy popularności wśród kandydatów na studia bije jej odmiana kryminalistyczna.

Trwa sesja egzaminacyjna. Studenci pogrupowani na placu, w którego centrum stoi pomnik noblistki Marii Skłodowskiej-Curie, spędzają nerwowo ostatnie chwile przed wejściem na egzamin. Ktoś inny wyszedł z egzaminu pisemnego i od razu telefonuje do rodziców. – Napisałam. Nie martwcie się. Powinnam zdać – mówi do słuchawki studentka UMCS.


Kupuj i czytaj


Po wejściu do budynku czuć specyficzny zapach, którego nie ma na innych wydziałach. To skutek zachodzących przez lata w licznych laboratoriach reakcji chemicznych. 
Wydział Chemii UMCS dopiero wewnątrz pozwala odkryć świat, którego na co dzień nie widać. Ilona Sadok jest doktorantką i zajmuje się woltamperometrią. Do swoich badań potrzebuje komputera, analizatora, statywu elektrodowego i oczywiście odczynników.

Woltamperometria to metoda służąca do oznaczania na śladowych poziomach jonów metali ciężkich czy związków biologicznie aktywnych, takich jak paracetamol czy kofeina. – Dzięki badaniom ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą i piją. Dążymy do udoskonalenia tej metody, by nawet w niewielkich ilościach np. wody wykryć niebezpieczną dla organizmu rtęć. To pomoże poprawić jakość naszego zdrowia i życia, a także podnieść skuteczność ochrony środowiska – wyjaśnia Ilona Sadok, prezes koła naukowego „Alkahest”. Aby informacje o niebezpiecznych czy szkodliwych substancjach trafiły do konsumentów, na etykietach muszą się znaleźć odpowiednie oznaczenia. Jest to możliwe, o ile producentów zmusza do tego prawo. – Powinniśmy wiedzieć chociażby, czy cyna nie przedostaje się do produktów zapakowanych w puszki. Każdego roku zmieniają się zarządzenia ministerstwa i coraz więcej informacji na temat produktu jest w tej chwili podawanych do wiadomości – tłumaczy I. Sadok. Jej zdaniem każdy człowiek powinien wiedzieć, co oznaczają symbole zawarte na etykietach wszelkiego rodzaju produktów spożywczych. – Pod tymi symbolami kryją się związki chemiczne, które poprawiają wygląd, smak lub kwasowość produktu. Takie informacje powinny być przekazywane już dzieciom w szkole podstawowej – dodaje.


Chemia kryminalistyczna


Studenci mają szansę stać się w przyszłości odkrywcami dzięki funkcjonowaniu koła naukowego „Alkahest”, jednego z najstarszych kół w Polsce. Dzięki jego członkom chemia jest popularyzowana także w szkołach średnich i wśród gimnazjalistów. Ostatnio organizowano pokazy nawet dla przedszkolaków. 
Od trzech lat hitem wśród kandydatów na studia jest chemia analityczna. – Zazwyczaj nowe kierunki, które są wprowadzane na naszym wydziale, cieszą się powodzeniem. Takim kierunkiem jest chemia kryminalistyczna– tłumaczy dr Magdalena Makarska-Białokos, adiunkt na Wydziale Chemii.


Eksperyment, miłość i polimery


Łukasz Surma jest studentem analityki chemicznej. Jego przygoda z chemią zaczęła się jeszcze w gimnazjum, kiedy nauczycielka pozwoliła mu wykonać samodzielnie pierwsze doświadczenie. Po latach dowiedział się, że nie było ono do końca bezpieczne. Jednak eksperyment się udał, a Łukasz chemię pokochał. Aktualnie zajmuje się polimerami. Brzmi to egzotycznie, choć polimery otaczają nas z każdej strony i bez nich nasze funkcjonowanie byłoby wręcz niemożliwe. – To jedna z najbardziej rozpowszechnionych grup związków chemicznych, z którymi mamy styczność. Wszystkie tworzywa sztuczne, wiele przedmiotów codziennego użytku składa się z polimerów. Są nimi również białka, więc można powiedzieć, że poniekąd sami jesteśmy z polimerów – tłumaczy Łukasz Surma. Wybrał studia na UMCS, mimo że dostał się też na UW. Podkreśla, że lubelska uczelnia jest otwarta i nowoczesna, co stwarza dobre warunki do rozwoju.


Zielony Lublin


Jeśli studenci chemii wskazywaliby jakiś problem, to jedynie ten związany z brakiem miejsc pracy na Lubelszczyźnie, gdzie przemysł chemiczny nie jest rozwinięty tak, jak w innych częściach kraju. To zmusza niestety do szukania pracy w innych miastach albo za granicą. W ten sposób Lublin traci każdego roku wielu specjalistów. – To oczywiście nie zależy od uczelni, ale od decyzji polityków. Bez stworzenia perspektyw rozwoju dla przemysłu w naszym regionie nie zatrzymamy młodych chemików na miejscu. A szkoda, bo poziom kształcenia na UMCS jest wysoki – mówi dr Magdalena Makarska-Białokos. Porównuje przy tym ośrodki naukowe w zachodniej Europie. – Wiem z własnego doświadczenia, że nie jesteśmy gorsi od specjalistów zachodnich. Mamy jednak uboższe wyposażenie pracowni i laboratoriów. Podobnie jest ze studentami. Są leniwi i są ambitni – zarówno tam, jak i u nas. Tyle tylko, że nasi są bardziej roszczeniowi – podsumowuje dr Makarska-Białokos.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama