Walentyna po polsku mówi od dzieciństwa. Zawdzięcza to swojej babci, rocznik 1905, Polce, która za swoje pochodzenie była wielokrotnie represjonowana. – Historia mojej babci jest bardzo smutna. Polska rodzina w czasach zaborów mieszkająca pod rosyjskim panowaniem nie miała łatwo. Potem krótki czas odzyskania niepodległości przypadł na młodość mojej babci i umocnienie w niej dumy z polskiego pochodzenia. Niestety, przyszła wojna, Rosjanie zabrali ojca, czyli mojego pradziadka, który zginął bez śladu. Babcia wyszła za mąż za Polaka, ale ich małżeństwo nie trwało długo. Po wojnie znowu znaleźli się pod radzieckim panowaniem i któregoś dnia zajechał na podwórko samochód i zabrano babci męża. To wtedy zawzięła się stwierdziła, że „po rusku” słowa nie powie. I nie powiedziała. Mówiła więc po polsku i wszyscy w domu też tak mówiliśmy – opowiada pani Walentyna.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








