Nowy numer 43/2020 Archiwum

Przypadek, czyli cud. Kornka na ulicy

Koronka na ulicach miast. Poród zaczął się o godz. 15. Kwadrans później urodził się Szymon. Agnieszka i Daniel wierzą, że to dzięki Koronce do Bożego Miłosierdzia.

Doświadczenie wielu osób pokazuje, że odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w miejscach niebezpiecznych czy trudnych, gdzie dzieje się jakaś krzywda lub ludzie narażeni są na niebezpieczeństwo, przynosi nieoczekiwaną zmianę. Kiedy w Łodzi mecz rozgrywały zwaśnione drużyny, zawsze dochodziło do bójek kibiców. Nikt z mieszkających w pobliżu stadionu nie wychodził wtedy na ulice, a samochody ludzie parkowali na sąsiednim osiedlu. W jednym z łódzkich kościołów zebrała się grupa kilku osób, która potraktowała poważnie obietnicę z „Dzienniczka” siostry Faustyny, złożoną zakonnicy przez Jezusa. Obiecywał On, że nie odmówi niczego duszy, która będzie się modlić Koronką do Miłosierdzia Bożego. Może więc pomodlić się za kibiców, by tym razem nie doszło do bójki? Czy modlitwa za swoje miasto może przynieść skutek? Może. W 2004 roku czteroosobowa grupka młodych ludzi zaczęła modlić się koronką podczas meczu zwaśnionych drużyn. Wtedy pierwszy raz od dawna kibice spokojnie rozeszli się do swoich domów. To działa! Za przykładem Łodzi poszły inne miasta, nie tylko w Polsce. Pięć lat temu dołączył do nich Lublin.

– Na początku było to jedno skrzyżowanie obok kościoła kapucynów na Poczekajce i jedno na Abramowicach. Grupka ludzi wyszła o godz. 15 na ulice, by modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia. W kolejnych latach skrzyżowań przybywało. Wiemy, że w naszej diecezji do Lublina dołączyły inne miejscowości – mówią Iwona i Jacek Wolscy z lubelskiej Diakonii Miłosierdzia Ruchu Światło–Życie.

Wymodlona przebudowa

Skrzyżowanie ulicy Abramowickiej z Głuską i Sierpińskiego w Lublinie przez lata należało do najbardziej niebezpiecznych w mieście. Mieszkańcy wielokrotnie zwracali się do władz miejskich z prośbą o przebudowę. Bezskutecznie. – Mieszkamy w pobliżu i codziennie musieliśmy pokonywać to skrzyżowanie. Wyjazd z ulicy Sierpińskiego zawsze podnosił mi adrenalinę, tym bardziej że jechałam z dzieckiem, wioząc je np. do przedszkola. To na tym skrzyżowaniu od czterech lat zbiera się 28 września grupa ludzi i modli koronką. Po pierwszej takiej modlitwie okazało się, że miasto jednak przebuduje ulice. Dziś są tam światła. Pętla trolejbusów, która utrudniała wyjazd, została przeniesiona w inne miejsce, a skrzyżowanie przestało być niebezpieczne. – Ktoś powie, że to przypadek, że akurat w czasie, gdy modliliśmy się na ulicy, miasto zdecydowało się na przebudowę. Może przypadek, ale my jesteśmy przekonani, że Boże miłosierdzie miało w tym swój udział – mówi Agnieszka Sawicka.

Urodzony w godzinę Miłosierdzia

Jaką moc ma Koronka do Bożego Miłosierdzia, w swoim życiu doświadczyli Agnieszka i Daniel Sawiccy. – Pamiętam z mojego dzieciństwa film o siostrze Faustynie. Bardzo zapadł mi w serce. Wtedy chyba pierwszy raz zetknęłam się z Bożym miłosierdziem. Jednak dopiero doświadczenia dorosłego życia pokazały mi, jakim darem jest koronka – przyznaje Agnieszka. Wspólnie z mężem Danielem zaraz po ślubie postanowili zacząć formację w Domowym Kościele, wtedy pojechali też na rekolekcje, podczas których doświadczyli wielkiej mocy modlitwy koronką. – Byłam wtedy w ciąży z pierwszym dzieckiem. Tuż przed wyjazdem na rekolekcje okazało się, że serce dziecka przestało bić. Mimo to wyjechaliśmy. Wspólnota otoczyła nas modlitwą i gdyby nie niemal namacalne doświadczenie Bożej opieki, nie wiem, jak przeżylibyśmy śmierć naszego dziecka. Modlitwa dała nam ukojenie i pewność, że śmierć to nie koniec – opowiadają Agnieszka i Daniel. Kiedy ponownie Agnieszka zaszła w ciążę, uchwyciła się Bożego Miłosierdzia. Koronką modliła się za nią też jej mama. Mimo różnych problemów Szymon urodził się zdrowy. – Bałam się bardzo porodu, a po utracie pierwszego dziecka mój strach był jeszcze większy. Mimo to ufałam Bożemu Miłosierdziu. Poród zaczął się o godzinie 15, czyli w Godzinie Miłosierdzia, a kwadrans później urodził się nasz syn. Lekarze i położna byli zaskoczeni, że dziecko tak łatwo i szybko się urodziło. Wiem, że to wielki dar – mówi Agnieszka.

Sposób na usypianie

Kiedy powstawała lubelska Diakonia Miłosierdzia, czyli wspólnota ludzi, która zobowiązała się modlić koronką codziennie i służyć potrzebującym, Agnieszka i Daniel odnaleźli w niej swoje miejsce. – Otrzymaliśmy za pośrednictwem Jezusa Miłosiernego tak wiele łask, że nie możemy o tym nie mówić. Modlitwa koronką stała się modlitwą naszej rodziny. Wspólnie z dziećmi, a mamy ich czworo, odmawiamy tę modlitwę. Wiemy, że w ten sposób ratujemy wiele dusz i sami możemy czuć się bezpiecznie – mówią małżonkowie. Przy czwórce dzieci, w tym bliźniakach, można poczuć zmęczenie po całym dniu. – Kiedy dzieci dawały nam w kość i marzyliśmy o tym, by położyć je spać i mieć chwilę czasu dla siebie, kładliśmy je do łóżek i zaczynaliśmy odmawiać koronkę. Gdy kończyliśmy, dzieci już spały. To był kolejny znak Bożego Miłosierdzia, jaki otrzymywaliśmy – mówią małżonkowie. Teraz nie mają wątpliwości, co robić, gdy zdarza się jakaś trudna sytuacja w życiu. Zaraz chwytają za różaniec i odmawiają koronkę. – To artykuł pierwszej potrzeby w naszej rodzinie, rodzaj oręża do walki z przeciwnościami losu i sposób na pokój w sercu – przyznają małżonkowie.

Na ulicy

Jak co roku z wieloma czcicielami Bożego Miłosierdzia wyjdą 28 września na ulice Lublina. To dzień beatyfikacji ks. Sopoćki – spowiednika św. siostry Faustyny. Wtedy na całym świecie ludzie modlą się za swoje miejscowości. Skrzyżowania ulic stają się miejscem świadectwa przez modlitwę i plakaty z wielkim czerwonym napisem „Jezu, ufam Tobie”. Modlitwa za miasto jest jednak w wielu miejscach praktykowana cały rok po cichu. W każdej miejscowości są miejsca, w które niechętnie zapuszczają się ludzie, miejsca szczególnie niebezpieczne czy miejsca, gdzie gromadzą się potrzebujący, jak choćby szpitale, domy dziecka, schroniska dla bezdomnych. Objęcie tych miejsc modlitwą zmienia ich oblicze. Z Koronką do Bożego Miłosierdzia Jezus związał wiele obietnic. – Jedna z nich mówi, że każda Koronka do Bożego Miłosierdzia odmówiona z wiarą i ufnością, ratuje jakąś duszę. Każda! Nie jedna dziennie czy jedna tygodniowo, ale każda. Dla nas to odkrycie, ile dobra można wyświadczyć przez modlitwę, ilu duszom grzesznym i konającym w godzinie śmierci można pomóc. Ta świadomość nie pozwala być obojętnym – podkreślają czciciele Bożego Miłosierdzia. Modlitwę za swoje miasto może zorganizować każda parafia czy wspólnota. Wystarczy 28  września o godz. 15.00 wyjść na ulice i pomodlić się koronką.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama