GN 43/2020 Archiwum

Eksperyment niegodny dżentelmena?

Dżentelmeni nie pracowali. Także współcześnie pracę i szkołę próbuje się 
traktować jak zabawę, bo to podnosi wydajność i pomaga radzić sobie z porażkami.

Prelegenci ogólnopolskiej konferencji zatytułowanej „Wiedza a moralność” na KUL udowodnili, że analiza pewnych zjawisk może dać przeciętnemu odbiorcy szersze spojrzenie na rzeczywistość. Do ciekawszych wystąpień należała z pewnością prelekcja dr. Łukasza Afeltowicza z UMK na temat etosu dżentelmenów w kontekście narodzin nowej nauki.

– Dzisiejsza nauka istnieje dzięki aktywności dżentelmenów, którymi byli dawni szlachcice brytyjscy. Rewolucję naukową należy rozumieć jako odejście od klasycznej nauki średniowiecznej na rzecz nauki eksperymentalnej i jako szukanie odpowiedzi na pytanie, jak zapewnić szeroki ład społeczny w kontekście toczących się krwawych wojen w XVII w. – wyjaśniał prelegent. – Nowoczesna nauka nie pochodzi z uniwersytetu. Powstała ona w domach eksperymentalnych, urządzonych w rezydencjach zamożnych szlachciców. Nowa nauka nadal była mocno powiązana z wartościami chrześcijańskimi. W pewnym momencie język naukowy został zastąpiony faktami eksperymentalnymi wytwarzanymi przez maszynę, którą obsługiwali rzemieślnicy, bo dżentelmeni nie pracowali – tłumaczy. Prelegent zauważył w konkluzji, że także dzisiaj pracę i szkołę próbuje się traktować jak zabawę, bo to podnosi wydajność.
Z kolei dr Marcin Gurtowski zajął się tematem cyfrowego apart-
heidu i zautomatyzowanymi systemami kontroli jako narzędziami społecznej segregacji. – Ciekawe zjawisko ma miejsce wtedy, jeżeli czynności wykonywane w ramach nadzoru i kontroli społecznej sięgają po dane z innych baz danych, np. z baz kryminalnych policji, tych dostępnych ubezpieczalniom oraz z danych medycznych. A przecież niektóre dane człowieka są lokowane w bazie jeszcze przed jego narodzeniem – jak w wypadku badań prenatalnych – wyjaśnia. Po analizie i segregacji tego materiału systemy decydują, kogo można uznać za osobę niebezpieczną. Z tym że nadzorowi nie są poddawane pojedyncze osoby, ale całe grupy społeczne. Można za pomocą łączenia baz danych przewidywać czyny przestępcze. – Powstają w ten sposób cyfrowe sobowtóry. Zautomatyzowane systemy naszego nadzoru, które mają strzec bezpieczeństwa i pilnować przed anonimowością osoby stwarzające niebezpieczeństwo, posługują się w swoich strategiach nie tylko manipulacjami na żyjących osobach, ale i na cyfrowych sobowtórach. Nowoczesne firmy łączą profile potencjalnych klientów, a zależą one nie od naszych atrybutów, ale od cech naszego cyfrowego sobowtóra. To powoduje wiele niebezpiecznych konsekwencji. Jest to system odpersonalizowany, oparty na twierdzeniu: takie mamy procedury – konkluduje. Podczas dwudniowej konferencji „Wiedza a moralność” odbyła się również sesja z okazji jubileuszu 75-lecia ks. prof. Janusza Mariańskiego. Konferencję zorganizowała m.in. Katedra Socjologii Wiedzy i Edukacji KUL.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama