Nowy numer 33/2020 Archiwum

Chodźcie i korzystajcie

O kochaniu ludzi, przebaczeniu, o tym, kim jest misjonarz miłosierdzia, i po co taka funkcja w Kościele z ks. Janem Miczyńskim, lubelskim misjonarzem miłosierdzia, rozmawia Agnieszka Gieroba.

Agnieszka Gieroba: Czy w Roku Miłosierdzia Bóg jest bardziej miłosierny?

Ks. Jan Miczyński: Miłosierdzie Boga zawsze, niezależnie od roku ogłoszonego w Kościele, jest tak samo nieskończone i tak samo dostępne dla wszystkich. Ważne, byśmy nie zapominali o nim i nieustannie się na nie otwierali. Rok Miłosierdzia jest zatem nowym wołaniem do współczesnych: „Przyjdźcie! Bóg was szuka! Zanurzcie się w Bożej miłości! Bóg chce wam dać nowe życie!”.

Jak należy rozumieć miłosierdzie?

Jest to miłość tak silna, że nie tylko lituje się i przebacza, ale także podnosi i przywraca godność. Tak mówi o Bogu Biblia i tak naucza Kościół. Bóg pragnie przywrócić człowiekowi godność bycia Jego dzieckiem. Przywrócić w nim Boży obraz i podobieństwo. Dzięki Chrystusowi możemy odnaleźć naszą tożsamość – bycie przybraną córką bądź synem Boga. Przypominają mi się słowa bł. Matki Teresy z Kalkuty, która mówiła kiedyś dziewczętom, kandydatkom do jej Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości: „Kochajcie odtąd tak, by ludzie nie tylko czuli się kochani przez was, ale by czuli się kochani przez Boga”. Być miłosiernym to służyć.

Nam miłosierdzie kojarzy się często z tym, że to litość i pomoc biednym…

To tylko niektóre jego wymiary. Proszę spojrzeć na wymieniane przez katechizm uczynki miłosierdzia co do ciała i co do duszy. Wyjaśniają one, że godność człowieka chronimy, troszcząc się o jego życie biologiczne, psychiczne i duchowe. Karmiąc go, dając mu ubranie, odwiedzając, gdy jest chory. Ale także udzielając dobrej rady, darując urazy, modląc się za niego. Uczynki te sprawiają, że ktoś może powstać i żyć pełnią życia. Każdy człowiek jest żebrakiem Bożego miłosierdzia, a misjonarz miłosierdzia jest w nim w pierwszej kolejności. Tak odbieram tę posługę, która mnie zawstydza. Odbieram ją jako wezwanie, bym czyniąc rachunek sumienia, przypomniał sobie, ile razy w życiu nie okazałem miłosierdzia innym. Bardzo tego żałuję i przepraszam. Potrzeba, bym sam jeszcze bardziej otworzył się na Boże miłosierdzie. Nominacja na misjonarza miłosierdzia jest dla mnie zadaniem, by świadczyć o miłosierdziu Boga i by je stale przyjmować.

Czy funkcja misjonarza miłosierdzia jest czymś nowym w Kościele?

Forma jest nowa, ale szafarzami Bożego miłosierdzia od zawsze byli wszyscy kapłani. Od początku istnienia Kościoła rozdają Boże miłosierdzie szczególnie w sakramencie pojednania. Jest bardzo wielu oddanych kapłanów, którzy wiele godzin spędzają w konfesjonale. Ogłoszony przez papieża Franciszka Rok nie jest więc odkryciem nowej prawdy, ale przypomnieniem, byśmy korzystali z Bożego skarbca.

Jakie szczególne uprawnienia otrzymali misjonarze miłosierdzia?

Bez wchodzenia w szczegóły prawno-kościelne można powiedzieć, że z nominacją wiąże się otrzymanie upoważnienia do udzielenia rozgrzeszenia z niektórych grzechów zastrzeżonych Stolicy Apostolskiej. Należą do nich: profanacja Najświętszego Sakramentu, przemoc fizyczna wobec Ojca Świętego, rozgrzeszenie wspólnika w grzechu przeciw VI przykazaniu Dekalogu, zdrada tajemnicy spowiedzi. Materia tych grzechów, jej ciężar, oznacza odejście z Kościoła. Normalnie osoba nawracająca się z tych grzechów może zawsze zwrócić się do każdego spowiednika, ten zaś (gdy osoba może poczekać kilka dni) prosi o upoważnienie Penitencjarię Apostolską. W Roku Miłosierdzia do każdej diecezji posłano misjonarzy miłosierdzia jako pomoc dla spowiedników. Mogą oni skierować osobę proszącą, mającą może jedynie wątpliwości, bezpośrednio do misjonarza miłosierdzia.

Wiele osób zgłosiło się już do Księdza jako do misjonarza miłosierdzia?

Nominację otrzymałem w Środę Popielcową, ale rzeczywiście wiadomość o istnieniu misjonarzy miłosierdzia rozeszła się szybko. Odebrałem już kilka telefonów, odbyłem kilka spotkań z osobami, które potrzebowały rozmowy. Myślę, że sam fakt, iż papież powołał misjonarzy miłosierdzia, stanowi apel do tych, którzy z różnych powodów nie mieli odwagi pójść wcześniej do spowiedzi, by nie lękali się, nie czuli się zapomniani czy przegrani, by uwierzyli w nieskończoną Bożą dobroć i możliwość powrotu. Zostałem też zaproszony do wspólnot czy grup duszpasterskich, by powiedzieć o Roku Miłosierdzia. Cieszę się również z tego, że kontaktują się ze mną osoby, które pragną szerzyć kult Bożego Miłosierdzia i mają na to różne pomysły. Jestem otwarty i chciałbym służyć pomocą, na ile potrafię.

Ma Ksiądz jakieś osobiste motto, które przyświeca posłudze misjonarza miłosierdzia?

Zapadła mi w pamięć homilia papieża Franciszka, którą powiedział specjalnie do nas, wręczając nam nominację, że bycie misjonarzem miłosierdzia jest obowiązkiem, który wymaga stania się świadkami bliskości Boga i kochania bliźnich w taki sposób, w jaki On kocha. Nie mamy kochać na nasz sposób, który jest zawsze ograniczony, a czasem nawet sprzeczny, mamy kochać w sposób Jemu właściwy, przebaczając na Jego sposób, gdyż na tym właśnie polega miłosierdzie – mówił papież. Podkreślił też, że nie jest łatwo stanąć przed innym człowiekiem, nawet wiedząc, że jest on reprezentantem Boga, i wyznać grzech. Odczuwa się wstyd zarówno za to, czego się dokonało, jak też z powodu konieczności wyznania tego drugiemu człowiekowi. Wstyd jest uczuciem intymnym, które ma wpływ na życie osobiste i wymaga ze strony spowiednika postawy szacunku i zachęty. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama