Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dobrze podać komuś dłoń

25 lat lubelskiej Caritas. Julka może chodzić. Grzegorz znalazł pracę. Anna uwierzyła w swoje możliwości, a Kuba pierwszy raz w życiu wyszedł z domu dalej niż do lekarza. Wszystko dzięki Caritas, która ze zmianą czasów zmienia też swoje działania.

Przez wiele lat Caritas kojarzyła się przede wszystkim z tym, że rozdawała ludziom żywność. – Sam pamiętam, gdy jako młody chłopak zaangażowany w harcerstwo przy parafii na Poczekajce w Lublinie pomagałem rozładowywać dary żywnościowe, które Kościół otrzymywał z zagranicy. To były lata 80. ub. wieku i w Polsce brakowało wielu podstawowych rzeczy. Rodziny znajdowały się w trudnej sytuacji i my, harcerze, na miarę możliwości staraliśmy się jakoś ludziom pomagać, np. przygotowując z darów paczki – wspomina ks. Wiesław Kosicki, dyrektor lubelskiej Caritas. – Do dziś pamiętam, jak także moja rodzina otrzymała pomoc. To był 25-kilogramowy worek mąki, który wiozłem na rowerze z Poczekajki do domu na osiedle Piastowskie. Patrząc z perspektywy lat, Pan Bóg tak mnie prowadził, że pomaganie innym było w moim życiu na porządku dziennym. Zresztą każdy chrześcijanin ma za zadanie miłować bliźniego, a ta miłość może mieć konkretne wymiary, szczególnie jeśli bliźni jest w potrzebie – podkreśla ks. Wiesław.

Dary z zagranicy

Kościół zawsze pomagał biednym, nawet wówczas, gdy w powojennej Polsce władze zdelegalizowały Caritas. – Sytuacja wyglądała wtedy zupełnie inaczej niż obecnie. W Lublinie np. potrzebujący przychodzili do naszego seminarium, gdzie można było otrzymać pomoc z darów. Ludzie przychodzili też prosić o leki, których w Polsce brakowało. Ówczesny rektor seminarium, dzisiejszy bp Mieczysław Cisło, jeśli w darach leki przychodziły, a tak często się zdarzało, zajmował się ich wydawaniem – wspomina pani Barbara, która pomagała wówczas przy rozdawaniu darów. Kiedy na początku lat 90. zmieniła się sytuacja polityczna w Polsce, stało się możliwe reaktywowanie Caritas. W maju 1991 roku bp Bolesław Pylak wydał dekret powołujący od nowa do istnienia lubelską Caritas. – Choć zaczęły się zmiany w kraju, Polska wciąż była szara i biedna. Ludziom brakowało niemal wszystkiego, do tego zaczęło rosnąć bezrobocie. Na szczęście z Zachodu wciąż napływały transporty z darami. Niemal codziennie przyjeżdżało do Lublina kilka TIR-ów, które rozładowywaliśmy i segregowaliśmy rzeczy. Były to zarówno ubrania, jak i meble, sprzęt AGD, leki i, rzecz jasna, żywność – wspomina pan Stanisław, który pracował wówczas przy rozładunku darów. Każdy w Lublinie wiedział, że w Caritas można dostać różne rzeczy, i codziennie ustawiały się kolejki. Niemożliwe było obsługiwanie potrzebujących w małym pokoiku w seminarium, więc punkt Caritas przeniesiono do kurii, a potem wybudowano specjalny budynek magazynowo-biurowy, gdzie do dziś mieści się centrala Caritas.

Nowe możliwości

– To był czas, gdy Caritas udzielała przede wszystkim pomocy doraźnej. Przychodzili różni ludzie z różnymi potrzebami i z tego, co mieliśmy, otrzymywali pomoc. Tak było przez wiele lat, jednak z czasem sytuacja zaczęła się zmieniać. Zauważyliśmy, że ludzie nie potrzebują już tak bardzo pomocy doraźnej, chcą mieć możliwości, by samemu zarobić i kupić to, czego potrzebują. Tak zrodził się pomysł tworzenia przez lubelską Caritas różnego rodzaju szkoleń – opowiada ks. Wiesław. Zaczęto pisać różne programy pomagające bezrobotnym znaleźć pracę. – Chodziło o przygotowanie dobrych dokumentów aplikacyjnych, o umiejętność zaprezentowania się pracodawcy, pokazania swoich atutów, ale także o podniesienie na duchu tych, którzy zostawali bez pracy i tracili poczucie własnej wartości. Zdarzało się, że popadali z tego powodu w stany przygnębienia czy nawet depresji – mówi Katarzyna Targońska z lubelskiej Caritas, koordynatorka wielu programów z tej dziedziny. Jednym z nich był program skierowany do rodziców, którzy z powodu pojawienia się dzieci i pozostawania z nimi w domu wypadli z rynku pracy i nie wiedzieli, jak do niego wrócić. – Kiedy sama zostałam mamą, zrozumiałam to, o czym czasami opowiadali rodzice zgłaszający się do Caritas po pomoc. Szczególnie kobiety zajęte nieustannie pieluchami, gotowaniem kaszek, praniem i tysiącami domowych obowiązków, jakich przy małych dzieciach nie brakuje, zapominały o tym, jak to jest wyjść z domu, przygotować się do pracy, iść na zakupy, elegancko się ubrać, zająć innymi sprawami niż dzieci. To one miały największe problemy z powrotem na rynek pracy. Tak zrodził się pomysł, by stworzyć program, który im w tym pomoże – opowiada pani Katarzyna.

Powrót do świata

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzięki Caritas udało się na czas szkolenia zorganizować dla dzieci mam biorących udział w programie żłobki i przedszkola, tak by rodzice nie musieli się o nie martwić. – Do projektu zaprosiliśmy zarówno psychologów, doradców zawodowych, jak i wizażystki, kosmetyczki, fryzjerki. Panie zdobywały nie tylko umiejętności zaprezentowania się pracodawcy i pokazania swoich umiejętności, ale także nabierały odwagi, wiary w siebie i zmieniał się ich wygląd. Wiadomo, że bycie cały czas w domu z dziećmi nie sprzyja elegancji. Liczy się wygoda. Tymczasem panie otrzymały pieniądze na zakupy. Warunek był taki, że nie kupujemy dżinsów i rzeczy sportowych, ma być elegancko. Do tego każda miała fundusze na fryzjera, dentystę, kosmetyczkę. Przemiana była spektakularna. Na zakończenie odbył się nawet u nas w Caritas pokaz mody, na którym panie się zaprezentowały. Mnie osobiście ucieszyło także to, że tuż po szkoleniu osiem kobiet znalazło pracę – mówi Katarzyna Targońska. Dzięki Caritas szansę na powrót do świata mają także niepełnosprawni, dla których organizowane są różne szkolenia, warsztaty, a w czasie wakacji wczasorekolekcje. – Dla niektórych to jedyna okazja, by wyjść z domu, spotkać się z innymi ludźmi, doświadczyć na własnej skórze świata, który na co dzień oglądają przez okno – mówi ks. Wiesław.

Najmłodsi podopieczni

Codzienna działalność dzisiejszej Caritas to także nieustanna troska o najmłodszych. – Gdy cierpi dziecko, nie można przejść obojętnie, dlatego od zawsze Caritas ma najmłodszych pod szczególną opieką. Finansujemy dzieciom obiady, wyprawki szkolne, leczenie i wypoczynek. Ten ostatni systematycznie dwa razy w roku w ferie zimowe i w wakacje. To najczęściej jedyna szansa dla dzieci z ubogich rodzin, by wyjechać z domu – mówi dyrektor Caritas. Najczęściej są to domy zmagające się z różnymi problemami. – Pamiętam dziewczynkę, którą ktoś przywiózł na nasz wypoczynek. Stanęła w kolejce do sekretariatu, by przydzielić ją do jakiejś grupy. Na tle rówieśników, też z ubogich domów, wyróżniała się nie tylko bardzo zniszczoną sukienką, ale i tym, że zamiast jakiejś torby z rzeczami miała tylko reklamówkę. Okazało się, że ma w niej jedynie szczotkę do zębów i koszulkę do spania. Trzeba było więc zaopatrzyć ją w różne rzeczy, poczynając od ubrań, przez bieliznę, po szczotkę do włosów i torbę, z którą mogłaby wrócić do domu – opowiada ks. Wiesław. Podczas wypoczynku dziećmi zajmują się wolontariusze Caritas, których z roku na rok przybywa. Ich zadaniem jest nie tylko zapewnienie ciekawych zajęć, nierzadko trzeba zwyczajnie umyć dziecko, sprawdzić, czy nie ma wszawicy, czasami zawieźć do lekarza. – Caritas, czyli miłosierdzie, ma zawsze wymiar praktyczny. Czasami to nie są wielkie sprawy, a czasami są, jak choćby w przypadku zbierania funduszy na operację dziecka, która może uratować mu życie. Tak było w przypadku Julki z Lubartowa, do operacji której za pośrednictwem Caritas dołożył się papież Franciszek – mówi dyrektor Caritas. Wśród społeczeństwa Caritas znana jest najbardziej z dużych akcji, jak Wigilijne Dzieło Pomocy, Jałmużna Wielkopostna czy letni wypoczynek dla dzieci z ubogich rodzin, ale to tylko mały wierzchołek wielkiej góry. – Trudno wymienić wszystko akcje na rzecz potrzebujących i ubogich prowadzone przez Caritas, zresztą nie chodzi o to, by prześcigać się w wyliczaniu tego, co się robi. Najważniejsze to mieć oczy otwarte na ludzką biedę. Dlatego działa tak wiele kół Caritas w szkołach i parafiach, bo z bliska lepiej widać, kto potrzebuje pomocy – podkreśla ks. Wiesław Kosicki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama