Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dobrze być nawiedzonym

Choć działa dopiero od dwóch lat, tworzy już całkiem sporą rodzinę. Ci, którzy zdecydowali się do niej dołączyć, chcą żyć charyzmatem bł. Edmunda.

Dwóch panów w średnim wieku z dumą prezentuje swe stowarzyszeniowe legitymacje. Jeden z nich to znany lubelski cukiernik i prawnik zarazem, drugi, równie znany, także prawnik. Obaj tworzą zarząd stowarzyszenia, któremu patronuje bł. Edmund, obaj też udzielają się w duszpasterstwie prawników.

– Od lat działaliśmy w Stowarzyszeniu Prawników Katolickich. Spotykaliśmy się w ramach tego stowarzyszenia i chodziliśmy wspólnie do kościoła katedralnego – opowiada Krzysztof Chmielewski wiceprezes Stowarzyszenia bł. E. Bojanowskiego. – Dwa lata temu wczesną wiosną spotkała mnie siostra Teresa Olęder, służebniczka pracująca ówcześnie przy archikatedrze. Zaproponowała, bym wraz z kolegą był współtwórcą ruchu bł. Edmunda w Lublinie – wspomina. Tak zaczęła rodzić się kolejna w Polsce „rodzina” skupiająca ludzi, którzy tak jak bł. Edmund chcą nieść pomoc innym. Dziś do lubelskiego stowarzyszenia należy przeszło 30 osób. To ludzie w różnym wieku i różnych profesji. Łączy ich chęć pomagania wzorem ich patrona zarówno tym najmłodszym, jak i wszystkim, którzy potrzebują fizycznego i duchowego wsparcia. – Życie bł. Edmunda było całkowicie wypełnione troską o drugiego człowieka, szczególnie o wychowanie dzieci, a także o chorych, samotnych i potrzebujących pomocy – mówi Piotr Majewski, prezes stowarzyszenia. – My chcemy skupić się też na tym, by ludzie w Lublinie wiedzieli, że nasze miasto jest bardzo bliskie sercu Maryi – podkreśla. – Wszyscy wiedzą, że Lublin otrzymał prawa miejskie w 1317 r., ale pewnie nie wielu wie, że było to dokładnie 15 sierpnia – zauważa Krzysztof Chmielewski. – Nasze stowarzyszenie bardzo by chciało, by to właśnie Matka Boża obok św. Antoniego stała się patronką Lublina – dodaje. Stowarzyszenie bardzo mocno stara się także o to, by jedną z ulic, lub nowo powstający wiadukt, nazwać imieniem bł. Edmunda. Obaj prezesi gdzie tylko mogą rozprzestrzeniają kult błogosławionego. – Zanieśliśmy figurkę bł. Edmunda naszemu arcybiskupowi, nowemu wojewodzie lubelskiemu, a nawet prezydentowi Andrzejowi Dudzie – opowiada Krzysztof Chmielewski. – Niektórzy mówią, że jesteśmy nawiedzeni – dodaje. – Ale to dobrze. Dziś, by odważnie pokazywać swą wiarę, trzeba być nawiedzonym. Kolejne figurki już wkrótce pojadą z lubelską „rodziną” na spotkanie „rodzin” do Łodzi, gdzie będzie obchodzony jubileusz stowarzyszenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama