Nowy numer 42/2020 Archiwum

Integracja ważniejsza od rywalizacji

Boccia - gra wymyślona we Włoszech w latach 50., by zintegrować w dyscyplinie sportowej ludzi pełnosprawnych z niepełnosprawnymi, także w naszym kraju zyskuje na popularności.

Boccia ma proste zasady, nie stawia graczom żadnych ograniczeń wiekowych lub sprawnościowych, posiada nieskończenie wiele rozwiązań taktycznych. Można w nią grać niemal w każdych warunkach i z powodzeniem wykorzystać ją w czasie różnorodnych zajęć o charakterze rekreacyjno-sportowym.

- Boccia jest dyscypliną dla każdego - wyjaśnia współorganizator turnieju dyrektor Centrum Kultury Fizycznej UMCS dr Tomasz Bielecki. - Działa terapeutycznie, angażuje zarówno ciało, jak i umysł. Jest to sport z elementami rywalizacji, narzędzie terapeutyczne, a także gra integracyjna idealna do podejmowania różnych inicjatyw. 

Lublin jest drugim miastem akademicki po Zielonej Górze, gdzie odbywa się  międzyuczelniany turniej w boccię. - To gra bardzo zbliżona do tradycyjnej francuskiej gry w bule i trochę podobna do curlingu na lodzie - mówi dr Bielecki. - Mogą w nią grać nawet ludzie z porażeniem czterokończynowym dzięki specjalnym rynnom oraz przydzielonym asystentom - dodaje. 

W lubelskim turnieju biorą udział 32 osoby z trzech lubelskich uczelni: UMCS, KUL oraz WSEI. - Gramy systemem dwuosobowym - informuje dyrektor Bielecki - Każda para ma do dyspozycji sześć bil. Wygrywa ta grupa, której bile będą znajdowały się najbliżej tzw "jacka" (biała bila). 

Piotr Jasiulewicz z Zrzeszenia Studentów Niepełnosprawnych "Alter Idem" UMCS w boccię gra od 2012 r. - To jedna z bardziej znanych dyscyplin sportowych wśród osób niepełnosprawnych - podkreśla. - Mamy nawet reprezentację narodową w boccię. 

W kadrze narodowej gra Mateusz Urbański, który w zeszłym roku indywidualnie zdobył tytuł mistrza Polski. - Na razie jako drużyna nie odnosimy znaczących sukcesów, choć na Mistrzostwach Europy w 2013 r.  zajęliśmy 8 miejsce - mówi. 

Choć zawodnicy dzielnie walczą o wysokie pozycje w turnieju oraz o puchar rektora, Piotr Jasiulewicz podkreśla, że nie wynik jest najważniejszy akurat w tym sporcie. - Turniej ma zadanie bardziej integracyjne  być może pojawią się jakieś nowe przyjaźnie. To gra zręcznościowa i strategiczna ale chodzi w niej głównie o dobrą zabawę i wspólne spędzenie czasu - zauważa.  

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama