Nowy numer 42/2020 Archiwum

Czujemy jego obecność

Były lata 60. XIX wieku, kiedy do Puław przyjechał Adam Chmielowski, by uczyć się rolnictwa. Mieszkał tu do wybuchu powstania styczniowego, w którym stracił nogę. I choć nigdy do Puław nie wrócił patronuje jednej z parafii i całemu miastu.

Wiele znanych i wybitnych postaci odwiedzało Puławy w historii. Większość z nich związana była z pałacem Czartoryskich, ale nie tylko. Zresztą, kiedy do Puław przyjechał Adam Chmielowski w 1861 roku, Czartoryskich już tu nie było, ze względu na udział w powstaniu listopadowym i karę śmierci dla jednego z nich. Opuścili Puławy udając się na emigrację do Francji.

Duch patriotyzmu w rozbiorowej Polsce jednak był silny niezależnie od represji stosowanych przez zaborców. Nic dziwnego, że, gdy wybuchło powstanie styczniowe w 1863 roku, kochający ojczyznę Adam Chmielowski porzucił studia rolnicze i dołączył do powstańców.

W walkach stracił nogę. Do Puław nie wrócił. Podjął studia malarskie, a po spotkaniu Jezusa wśród biednych poświęcił się życiu zakonnemu i pomocy potrzebującym jako brat Albert.

Wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła II został patronem jednej z puławskich parafii.

- Puławianie zabiegali u abp Bolesława Pylaka o nowy kościół w Puławach. Potrzeba była wielka, bo miasto się rozrastało i wierni chcieli mieć blisko miejsce modlitwy. Arcybiskup oczywiście był otwarty na taką prośbę, a kiedy udało się uzyskać odpowiednie pozwolenia, zaproponował by nowy kościół był wotum wdzięczności za drugą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski i nosił wezwanie wówczas bł. brata Alberta Chmielowskiego, którego papież Polak wyniósł na ołtarze. Tak się stało - opowiada ks. Aleksander Zeń proboszcz parafii.

Kiedy zbliżał się rok jubileuszowy 2000, puławianie zastanawiali się jak go uczcić. Wtedy zrodził się pomysł by już św. brata Alberta uczynić patronem miasta.

- Na radzie miasta pomysł zgłoszono i uzyskał on akceptację. Udaliśmy się więc z prezydentem miasta i przedstawicielami rady do abp Józefa Życińskiego uzyskać odpowiednie zgody. Tak się złożyło, że abp Józef wybierał się właśnie do Rzymu i mógł zabrać wszystkie dokumenty do uzyskania zgody Stolicy Apostolskiej do uczynienia św. Alberta Chmielowskiego patronem Puław. Tak się stało i w listopadzie 1999 roku u progu jubileuszu 2000 chrześcijaństwa miasto otrzymało patrona - wspomina ks. Aleksander.

Postać brata Alberta cieszy się wśród mieszkańców wielką popularnością. Wierni modlą się za jego wstawiennictwem i otrzymują wiele łask. Fakt, że Puławy są dobrym miejscem do życia, gdzie stosunkowo łatwo znaleźć pracę też mieszkańcy przypisują orędownictwu patrona.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama