Nowy numer 48/2020 Archiwum

Górnicy zagrają w Lublinie

Początek nowego sezonu w piłkarskiej Ekstraklasie dla zawodników i kibiców Górnika z Łęcznej może być historyczny i przełomowy. Wszystko wskazuje na to, że mecze jedynej drużyny Ekstraklasy w regionie będą rozgrywane na Arenie Lublin.

Lubelszczyzna nie jest idealnym miejscem do uprawiania sportu na najwyższym poziomie – brakuje przemysłu, a co za tym idzie: strategicznych sponsorów i dużych firm, bez których niemożliwe jest spokojne funkcjonowanie klubów sportowych. Już w tamtym roku sytuacja Górnika Łęczna, jedynej drużyny Ekstraklasy w naszym regionie, nie była stabilna po przejęciu kopalni „Bogdanka” przez spółkę Enea. A władze klubu nie są nawet zwolnione przez miasto z opłat za wynajem obiektów miejskich, na których odbywa się szkolenie dzieci i młodzieży. W budżecie Górnika Łęczna brakuje kilku milionów, a to powoduje również brak stabilności na ławce zawodników. Stąd perspektywa rozgrywania wszystkich domowych spotkań klubu z Łęcznej na nowoczesnej Arenie Lublin.

Górnik to Górnik

– Nie będzie żadnej fuzji z Motorem Lublin ani z innym klubem – mówi Artur Kapelko, prezes Górnika Łęczna SA. Twierdzi on stanowczo, że klub nie zmieni swojej siedziby, a piłkarze będą nadal trenować na obiektach w Łęcznej. Podkreśla jednocześnie, że zbadano rynek i wszystko wskazuje na to, iż rozgrywki spotkań domowych Górnika Łęczna na Arenie Lublin byłyby ratunkiem. – Panaceum nie znaleźliśmy, ale sytuacja nas determinuje, bo rozmawiamy o tym od trzech lat. Reakcja środowiska biznesowego jest zdecydowanie lepsza, jeśli chodzi o Arenę Lublin niż stadion w Łęcznej – dodaje prezes Kapelko. Wielu osobom pomysł rozgrywania meczów Górnika Łęczna na nowoczesnym stadionie w Lublinie wydaje się fantastyczny. Widzą w tym ratunek dla piłki na najwyższym poziomie, szansę na rodzinne kibicowanie oraz łatwość dostępu dla kibiców z całego regionu. – Na mecz z Legią jechałem do Łęcznej ponad godzinę, potem kolejne długie minuty drogi z parkingu i następna godzina w kolejce na stadion. Nie sprzyja to kibicowaniu – opowiada Marcin z Lublina. Swoją obecność na meczach Górnika na Arenie Lublin obiecał już publicznie m.in. Krzysztof Cugowski.

Komizm i ultimatum

– Albo Górnik gra na stadionie w Łęcznej, albo bojkotujemy całkowicie tę drużynę! – krzyczeli kibice podczas spotkania zorganizowanego przez władze klubu w Łęcznej. – Nie interesuje nas Ekstraklasa, jeśli mecze mają być rozgrywane w Lublinie. Górnik może grać w trzeciej lidze, ale na stadionie w Łęcznej! – krzyczeli. – Tu ojciec przyprowadzał mnie na mecze, tu chcę przyprowadzać mojego syna, bo tu są nasze korzenie – mówił na spotkaniu Grzegorz, kibic z Łęcznej. Ze strony władz klubu padło z kolei gorzkie stwierdzenie, że kibice przypisują sobie zbyt wielkie zasługi, jeśli chodzi o frekwencję, bo badania rynku potwierdziły, że znaczna część mieszkańców Łęcznej woli obejrzeć mecz w telewizji niż na stadionie. Pomysł władz klubu z Łęcznej na rozgrywanie spotkań na Arenie Lublin nie podoba się również kibicom Motoru, którzy obawiają się, że ich klub będzie zmarginalizowany. – Trzecia liga w mieście wojewódzkim to swego rodzaju margines komizmu – mówi Marek, który jest zwolennikiem oglądania w Lublinie meczów Ekstraklasy. – Nie chcę być niegrzeczny, ale, delikatnie mówiąc, śmiesznie wygląda sytuacja, gdy na nowoczesnej Arenie będzie grał trzecioligowy Motor Lublin ze Spartakusem Daleszyce – śmieje się.

Otwarte karty

Oczywiste się wydaje, że władze spółki Enea, która w ponad 60 proc. jest właścicielem kopalni „Bogdanka”, nie przejmują się losem drużyny w mieście powiatowym we wschodniej Polsce. Władze klubu muszą więc szukać pieniędzy poza kopalnią, jeśli chcą utrzymać drużynę w Ekstraklasie. Zdaniem Krzysztofa Kwiatkowskiego, prezesa Stowarzyszenia GKS Górnik Łęczna, każdego roku przystępowano do konkursu ofert ogłaszanych przez Urząd Miasta Łęczna i otrzymywało najwyżej kilkanaście tysięcy złotych. – Mamy przestarzałą instalację świetlną, płacimy ogromne sumy za podgrzewanie murawy, a stowarzyszenie, które utrzymuje obiekty, nie ma na to pieniędzy. Nie czuliśmy wsparcia ze strony władz miasta, a przecież klub stanowił jego największą markę – tłumaczy Kwiatkowski. – Miasto nie dysponuje wielkimi pieniędzmi, nasz budżet to ok. 60 mln zł rocznie. Nie ma łatwego sposobu na dofinansowanie spółki akcyjnej, jaką jest Górnik Łęczna, my możemy to zrobić, wykorzystując jedynie fundusze na promocję miasta. A w naszym budżecie na promocję miasta radni przeznaczają kwotę ok. 40 tys. zł rocznie – tłumaczy Leszek Włodarski, zastępca burmistrza Łęcznej. Coraz głośniej mówi się, że Górnik Łęczna otrzyma wsparcie marszałka województwa i miasta Lublin, jeśli zdecyduje się na grę na Arenie Lublin.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama