Nowy numer 49/2020 Archiwum

Międzynarodowe święto wiary

To ukoronowanie długich miesięcy przygotowań. Zarówno Kościół lubelski, jak i sam Lublin zaprezentowały się świetnie. Ale to nie kwestie organizacyjne zapadną w pamięć uczestników Areny Młodych, lecz wiara – wspólnie wyznawana i umacniana.

Młodzi potrzebują dynamizmu, a swoją wiarę wyrażają coraz częściej w sposób indywidualny. Szukają nowych form pobożności i autentycznych form wyrazu w kontakcie z Bogiem i drugim człowiekiem. Pokazują, że są gotowi słuchać tego, co mówi Chrystus poprzez swojego Ducha współczesnemu Kościołowi. Reprezentujący 30 krajów młodzi pielgrzymi, którzy spotkali się na Arenie Lublin w ramach centralnych obchodów ŚDM w archidiecezji lubelskiej, potwierdzili, że wiara nie zna granic ani podziałów. To oni stanowią dziś nadzieję współczesnego świata i Kościoła.

Sól ziemi

Jak napisać o wydarzeniu, które zmieniło życie niejednego uczestnika? Może tak zwyczajnie opowiem o Jacqueline, która nie mogła powstrzymać łez, wchodząc na Arenę Lublin. Tak silnego wzruszenia i poruszenia nie przeżywała nigdy w życiu. – Chciałabym, by Światowe Dni Młodzieży trwały zawsze – mówi młoda Francuzka. Jacqueline ma 19 lat. Przyjechała z Francji. Przyznaje, że nie z głębszych pobudek religijnych, a za namową przyjaciół. Do kościoła we Francji chodzi rzadko, choć jej rodzina uważa się za wierzącą. – Miała to być przygoda wakacyjna, doświadczenie spotkania z innymi ludźmi, może jakaś inspiracja do tego, co w życiu robić. Tymczasem z każdym dniem bardziej czułam, jak Pan Bóg porusza moje serce. Dziś idąc w tym wielkim korowodzie młodych ludzi, poczułam wielką dumę z faktu, że jestem katoliczką, i takie wzruszenie i wdzięczność ogarnęły moje serce za to, że jestem w tym miejscu, iż łzy same popłynęły. Dziś publicznie obiecuję, że o tym, czego doświadczam w Lublinie, i pewnie dalej w Krakowie, będę mówić we Francji – obiecuje Jacqueline. Na świecie nie brakuje krajów, gdzie za taką manifestację wiary wszyscy trafiliby do więzienia. Dla młodych Syryjczyków, Uzbeków, Kazachów, a nawet Czechów i wielu innych wyjście na ulice miasta z flagami, krzyżem, śpiewem o tym, jak Bóg jest wielki, było przeżyciem jedynym w swoim rodzaju. Kilka tysięcy młodych ludzi z całego świata wyruszyło z lubelskiego placu Zamkowego na stadion Arena Lublin, by tu wspólnie radować się z bycia chrześcijaninem, modlić się, wielbić Boga. Tam też czekało na nich najpierw przedstawienie o historii Lublina. Ubrana w taniec, muzykę i pantomimę opowieść zachwyciła publiczność. Na scenie spotkały się cztery strony świata, które właśnie w Lublinie na co dzień uzupełniają się i przenikają w zwyczajnym życiu miasta.

Strażnicy poranka

Centralnym wydarzeniem w ramach Areny Młodych była Msza św., której przewodniczył abp Stanisław Budzik, pasterz diecezji. Podczas aktu pokuty na stadionie zapadła kompletna cisza. Wybrzmiał śpiew „Kyrie eleison” w wykonaniu kilkusetosobowego chóru. W ramach homilii metropolita lubelski dał do zrozumienia młodym, że są nadzieją Kościoła i świata. Użył sformułowania: „wy jesteście strażnikami poranka”. Nawiązał do osoby Abrahama, który był duchowym przewodnikiem dni młodych w archidiecezji lubelskiej. – Wiara ma moc wyzwalającą ze starego sposobu patrzenia na świat, ze sposobu, do którego przywykliśmy i który panuje w naszym otoczeniu. Wierzyć to rozpoznawać w codziennym życiu Boże wezwanie i iść za Jego głosem – mówił. Abp Budzik nawiązał także do fragmentu Ewangelii o krzewie winnym, która była proklamowana w językach polskim i angielskim. – We wszystkich dziedzinach życia występuje zjawisko niebezpiecznego wzrostu, rozwoju, który idzie w złym kierunku. A Chrystus mówi nam, że On jest prawdziwym dawcą życia, że od Niego pochodzi moc wszelkiego wzrastania. Podkreślił, że bez związku z Chrystusem nie jest możliwy duchowy wzrost. Przywołał także słowa zachęty papieża Franciszka, aby wspólnoty i parafie stały się wyspami miłosierdzia na morzu obojętności. Na zakończenie Eucharystii abp Budzik podziękował wszystkim, którzy przybyli na święto, oraz wszystkim organizatorom, w tym księżom Adamowi Babowi i Mirosławowi Ładniakowi.

Być jak Abraham

Trzecią część spotkania w Arenie rozpoczęło widowisko opowiadające historię Abrahama i jego doświadczania Boga. Choć lubelski aktor Jacek Brzeziński włosów na głowie nie ma, świetnie wcielił się w osadzoną we współczesności rolę długowłosego prawdopodobnie Abrahama, który ufa swemu Panu bezgranicznie. Sara być może wyglądała jak odtwórczyni roli Krystyna Szydłowska, choć prawdziwa żona Abrahama była zapewne znacznie starsza. – Mimo że nie wszystko udało mi się zobaczyć i nie rozumiałam, o czym mówił narrator, bardzo podobała mi się nowatorska forma przedstawienia historii Abrahama, jego żony i syna – mówi Laure z Francji. – W chwili gdy podczas spektaklu przyszedł moment, że Abraham zdecydował się zabić swojego syna, normalnie popłynęły mi z oczu łzy – dodaje. Widowisko przeplatane było utworami zespołu Gospel Rain oraz modlitwą. – W trakcie kolejnej przerwy w opowieści o Abrahamie prowadzący zachęcili wszystkich, by wspólnie odczytali, każdy w swoim języku, fragment Listu św. Pawła do Rzymian. W tym samym momencie przebywający na stadionie mogli poczuć się jak kiedyś ci, którzy znaleźli się w wieży Babel. Tuż po ostatniej scenie opowiadającej historię Abrahama na płycie stadionu pojawiły się sztandary procesyjne, przedstawiające świętych bądź ich imiona. – Wstańmy i wszyscy wspólnie odśpiewajmy w tej chwili Litanię do Wszystkich Świętych, oni przecież są tu między nami – mówił ze sceny prowadzący spotkanie Mirosław Kirczuk. Z głośników popłynęło niezwykłe, popowe wykonanie litanii przez zespół Gospel Rain i towarzyszący mu chór. Tuż po modlitwie na płytę stadionu został procesyjnie wniesiony Najświętszy Sakrament. – To był dla mnie najpiękniejszy moment dzisiejszego wydarzenia. Śpiewy zespołu Te Deum tak bardzo mnie poruszyły, że mogłabym trwać na adoracji bez końca – mówi Marzena z parafii MB Różańcowej w Lublinie. Wydarzenia na Arenie Lublin zakończył koncert Mate.O. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama