Nowy numer 48/2020 Archiwum

Śladami babci

Choć nasz język jest im zupełnie obcy, świetnie potrafili odśpiewać hymn ŚDM po polsku. Zakochali się w polskim jedzeniu i uśmiechu polskich wolontariuszy.

Kurytyba to bardzo duże miasto. Tak twierdzi Andre, który wraz z szóstką swoich znajomych przyleciał z Brazylii do Polski na spotkanie z papieżem. – Wszyscy mieszkamy albo w samej Kurytybie, która jest stolicą stanu Parana, albo w okolicach. Pokonanie trasy z Kurytyby zajęło nam dwa dni. Lecieliśmy w sumie 15 godz. Najpierw do São Paulo, stamtąd do Amsterdamu i w końcu do Warszawy. Z Warszawy do Lublina dotarliśmy pociągiem – opowiada Andre.

Andre jako jedyny z grupy zna Polskę i polską kulturę, choć oczywiście nigdy wcześniej w naszym kraju nie był. – Moja babcia jest Polką – opowiada. – Wyjechała do Brazylii w 1950 r. Zawsze chciałem odwiedzić jej kraj, tak wiele mi o nim opowiadała. I wszystko jest tak, jak mówiła – dodaje. – Nie powiedziała tylko, że macie tak dobre jedzenie – śmieje się chłopak. – U nas nie ma pierogów, zupy pomidorowej ani tym bardziej bigosu. Andre jednak przede wszystkim bardzo cieszy się na spotkanie z papieżem i ludźmi z całego świata, którzy nie wstydzą się manifestacji wiary. – Nie udało mi się uczestniczyć w ŚDM w Rio, ale widocznie trzeba było przebyć tyle kilometrów, by spotkać papieża – śmieje się Brazylijczyk. – Ten wyjazd był dla mnie niezwykle ważny także ze względów religijnych. Bóg jest dla mnie wszystkim. Działa w moim życiu. Wypełnia każdą płaszczyznę – opowiada z radością. Patrick jako jedyny z grupy uczestniczył trzy lata temu w spotkaniu z papieżem w Rio de Janeiro. – Byłem wtedy wolontariuszem – opowiada. – To było wielkie przeżycie. Dziś, gdy doświadczam opieki polskich wolontariuszy, widzę jedną zasadniczą różnicę między nami. Polacy są cały czas uśmiechnięci i zachęcają nas do zabawy. To jest cudowne. My byliśmy poważni – śmieje się chłopak. W grupie z Brazylii, która przebywała na terenie parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski znalazła się też Chilijka Elizabeth. – Od jakiegoś czasu mieszkam w Niemczech i nie wyobrażałam sobie, żeby nie skorzystać z okazji i nie przyjechać do sąsiadów na tak wyjątkowe wydarzenie, jakim są Światowe Dni Młodzieży. Polska jest cudowna i Lublin jest piękny – podkreśla.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama