Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kochamy waszego papieża

Do Polski przyjechali prawie dwa tygodnie przed spotkaniem z Franciszkiem. Jedni po to, by znaleźć potwierdzenie, że w wyznawaniu wiary nie są sami, drudzy – by dzielić się wiarą i radością z innymi.

Francuzi i Filipińczycy. Dwie grupy, które najwcześniej dotarły na Lubelszczyznę. Filipińczycy, pochodzący głównie z Manili, ze swym biskupem na czele mieszkali na terenie parafii pw. Wieczerzy Pańskiej w Lublinie. Goście z Filipin są młodzi, ale nie aż tak jak grupa z Francji, która przebywała w Lublinie w trzech parafiach. Są chętni do zwiedzania, ale przede wszystkim – do kontaktu z drugim człowiekiem. – Oni są niesamowici, od rana tacy radośni, śpiewają w łazience, nic im nie przeszkadza, nawet pogoda – mówią o swych gościach Magda i Ala, u których mieszkało dwóch młodych Filipińczyków, Lester i Deryl.

– Dosyć wcześnie wstają, więc cały dom na nogach, ale to zrozumiałe, są bardzo podekscytowani – dodają. W czasie podróży po Lublinie, ale też po okolicznych miejscowościach, swoim gościom nieustannie towarzyszył pan Marek. – Mieszkały u mnie dwie Filipinki, bardzo fajne dziewczyny, też wyjątkowo wcześnie wstawały. Chciałem upamiętnić ich wizytę, więc wszędzie, gdzie były, robiłem im zdjęcia – wyjaśnia. Filipińczycy przyjechali do Polski, by pokazać, że choć w swym kraju doświadczają zarówno kataklizmów, jak i biedy, inni ich wiarą mogą się umacniać. – Nie boimy się żadnych zamachów, którymi świat straszył przybywających na ŚDM – mówi 21-letni Deryl. – U nas ciągle są jakieś kataklizmy. Gdybyśmy żyli w nieustannym strachu, to co to byłoby za życie… Poza tym Pan Bóg czuwa nad nami. Nic złego nie może nam się stać – dodaje. Goście z Filipin dzięki księżom pallotynom zostali zwolnieni z wpłaty pieniędzy na fundusz solidarnościowy. – Te 30 euro od osoby to byłby dla nich naprawdę wielki wydatek – mówi ks. Tomasz Makarewicz, który opiekował się grupą. – Nie byli na to przygotowani. Udało się i nie musieli ponosić dodatkowych opłat.

Ich święty

Filipińczycy, jak mówią, kochają Polskę, choć oczywiście jej nie znają. Kochają Polskę, bo ciągle w ich sercach żyje papież Polak. – Gdy Jan Paweł II był w Manili, byłem młodym chłopakiem – opowiada o. Jhoen B. Buenaventura. – To spotkanie zadecydowało o wyborze mojej drogi życiowej. My na Filipinach cały czas pamiętamy waszego papieża, my go naprawdę kochamy i kochamy w związku z tym wasz kraj. O tym, że postać Jana Pawła II ciągle żyje w sercach ludzi, także tych, którzy go nie znali, świadczy fakt, że młodzi Francuzi jako jeden z powodów przyjazdu na ŚDM wymieniali chęć zobaczenia kraju człowieka, który na ich oczach został obwołany świętym. – Urodziłem się w 1995 r. – mówi Edward. – Gdy Jan Paweł II umierał, miałem 10 lat. Dla mnie była to zupełnie nieznana postać. Dziś wiem, jak wielkim był człowiekiem – dodaje.

Dzieci wracają do Boga

Młodzi Francuzi podkreślali, że choć kościoły w ich kraju nie są tak oblegane jak w Polsce, to jednak wiara wcale – wbrew pozorom – nie jest spychana na margines. – Nie zgadzamy się ze stwierdzeniami, że Francja to kraj laicki – mówią. – Młodzi szukają Pana Boga i chcą żyć wiarą. Dzieje się tak często, jak mówi Ewa, Polka od lat mieszkająca we Francji, nawet kosztem niezrozumienia w rodzinie, która pozostaje daleko od Kościoła, podczas gdy dzieci wracają do Pana Boga. – Wyjechałam z Polski z mamą, gdy miałam 9 lat – opowiada dziewczyna. – Dziś mam 18 lat i chodzę we Francji do kościoła, choć moja rodzina tego nie robi. Od zawsze interesowałam się religią. W zasadzie od początku pobytu we Francji chciałam doświadczać Kościoła. Kiedyś poszłam sama i już w Kościele zostałam. Przez długi czas byłam nawet ministrantką. Ważne jest dla mnie pielgrzymowanie, dlatego też tu jestem. Także rodzina Melanii z Orleanu jest niepraktykująca. Tylko ona jedna, mimo swojego młodego wieku, zdecydowała, że chce być w Kościele. – To dzięki Ewie, ona mnie zachęciła do poznawania Pana Boga – mówi dziewczyna. – Cieszę się, że mogłyśmy przyjechać do Polski, by zobaczyć, że wiara ciągle ma sens, że nie jesteśmy sami, że nie jesteśmy dziwni. Zarówno Filipińczycy, jak i Francuzi zwiedzili w Lublinie Majdanek, Stare Miasto i KUL. – Macie tak piękne kościoły, jakich nigdy wcześniej nie widziałam – mówi Res, 29-latka z Manili. – Macie wielkie szczęście – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama