Nowy numer 49/2020 Archiwum

Żółty nie zawsze jest papieski

Lubelskich pielgrzymów na spotkanie z papieżem Franciszkiem zawiózł starutki, żółty pociąg z czarnym orłem i napisem Górny Śląsk.

Najważniejsze, że pojechali, czym to sprawa drugorzędna, ale nie dająca mi spokoju.

Na odjazd tego pociągu czekałam wraz z pielgrzymami 2 godziny. Zbiórkę zarządzono o 6 rano, bo 6.30 PKP miało podstawić pociąg specjalny, który zawiezie lubelskich pielgrzymów do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem.

Kiedy pielgrzymi na dworzec przyszli, było już wiadomo, że pociąg opóźni się pół godziny. Rzecz jasna komunikat na dworcu informował, że opóźnienie może ulec zmianie. Jak to bywa zazwyczaj opóźnienie się zwiększyło, nie zmniejszyło. O 7.10, kiedy to pierwotnie zaplanowany był odjazd pociągu, wciąż go nie podstawiono. W końcu około 7.20 wtoczył się na peron żółty pociąg sprzed wielu lat.

Dawno takiego składu nie widziano na dworcu. Przez dwie godziny oczekiwania na opóźniony pociąg, wszyscy widzieliśmy kilka składów odjeżdżających w różnych dalszych i bliższych kierunkach. Wszystkie były w miarę nowe, żeby nie rzec nowoczesne. Jedne były z przedziałami, inne nie, ale wszystkie miały nowoczesny i schludny wygląd, a siedzenia sprzyjały komfortowi jazdy. Kiedy więc na dworzec wjechał pociąg specjalny z napisem „Górny Śląsk” i wymalowanym czarnym orłem, wszystkim z wrażenia dech zaparło.

Był to pociąg starego typu, przez niektórych zwany pieszczotliwie "kurnik", bez przedziałów w dużej mierze z siedzeniami ze skajki, która przylepiała się do nóg czy też przemoczonych właśnie przez deszcz ubrań. Zanim pielgrzymom pozwolono wsiąść, kilka pań sprzątających odbyło z bardzo dobrym czasem bieg po wagonach zbierając do worków śmieci walające się po pociagu. Stałam tam z pielgrzymami i oczom nie wierzyłam.

Czy nasze PKP, szczycące się wymianą taborów, luksusem jazdy, punktualnością, uśmiechniętymi pasażerami występującymi w reklamach zapraszających do jazdy pociągiem, nie mogło znaleźć jakiegoś normalnego składu. Może ktoś zasugerował się tym, że pociąg ma żółty kolor więc papieski, może pomyślał, że czarnego orła i napisu „Górny Śląsk” nikt nie zauważy. Doprawdy nie wiem. I może się czepiam, bo w końcu pielgrzymi odjechali i miejmy nadzieję, że na miejsce dojadą szczęśliwie, tylko jakoś tak szkoda, że żaden z nowoczesnych pociągów, których tak wiele wcześniej przewinęło się przez dworzec z napisem „smakuj Lubelskie”, nie powiózł lubelskiej młodzieży do Krakowa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama