Nowy numer 48/2020 Archiwum

To impuls do odrodzenia

– Nie bójmy się obcych, oni myślą tak samo jak my, tak samo wierzą, choć wywodzą się z innych kultur. Ludzie na całym świecie są braćmi, jesteśmy wielką rodziną – twierdzi abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski.

Każde duże wydarzenie wymaga starań, planowania i wytężonych przygotowań. Strategia obliczana jest na zyski doraźne lub przyszłe, promocję albo sukces. W podobnych kategoriach należy oceniać diecezjalny etap Światowych Dni Młodzieży i wydarzenie centralne, czyli Arenę Młodych. O ile dla Lublina i największych miast regionu wizyta gości z zagranicy może być kojarzona z promocją konkretnej marki – o tyle w przypadku lokalnego Kościoła celem jest promocja wiary, jej pogłębienie i otwarcie młodego pokolenia na Ewangelię, która w zmodernizowanym świecie staje się jedną z wielu „ofert”.

Bliskość lekarstwem

Papież Franciszek wielokrotnie w swoich wystąpieniach mówi o potrzebie autentycznej bliskości i czułości, co ma stanowić lekarstwo dla zsekularyzowanego świata. Tego typu wezwania spotykają się z aprobatą niezliczonych rzesz ludzi, wierzących i niewierzących. Dla Belgów, którzy przybyli, aby na terenie archidiecezji lubelskiej przeżyć swoje rekolekcje, było to doświadczenie niezwykłe i niezapomniane. – Nie będę w stanie zapomnieć tej gościnności, dobra, życzliwości i doświadczenia wiary – zapewnia Merveille z Brukseli. Dla Franco Audrey z Liège Dni w Diecezji to coś więcej niż tylko wakacyjna przygoda. – Nasza podróż wiązała się z trudem i wieloma wyrzeczeniami. Poznaliśmy inne miejsce, nowych ludzi, waszą historię i kulturę. Ale przede wszystkim odkrywaliśmy Boga poprzez kilkudniowe rekolekcje pod kierunkiem naszych biskupów, bo o wzmocnienie wiary chodzi każdemu z nas. Nie jest łatwo być katolikiem w Belgii, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, a jednak nie potrafiłabym zrezygnować z przynależności do Kościoła – tłumaczy. – Mnie poruszyły słowa bp. J. Kockerolsa, który uświadomił mi, że Kościół należy kochać i traktować jako część swojego świata – podkreśla Sebastien Meuwissen. Biskup z Brukseli mówił w Wąwolnicy do młodych: – Tak wiele zależy od naszego Pana, a my nie chcemy lub boimy się Mu zaufać. Kościół jest różnorodny, składa się z ludzi różnych kultur i języków, ale to Chrystus sprawia, że jesteśmy siostrami i braćmi – na tej samej łodzi, w Jego imię. Nie można oglądać się za siebie, ale trzeba żyć Ewangelią, bez lęku wobec tego, co niesie świat doby globalizacji. Kościół nie jest klubem, bo do klubu zaprasza się tych, których się lubi, a usuwa tych, których się nie lubi. Kościół jest jak łódka, na której obok nas znaleźli się inni, których nie my wybraliśmy, ale razem przyszło nam płynąć w jednym kierunku.

Radość i nadzieja

Młodzież bardzo żywo wspomina pobyt w diecezjach. – W małym gronie można poznać lepiej konkretne środowisko, dany Kościół i ludzi. Rodzą się wtedy przyjaźnie, zawiązują więzy i to samo zdarzyło się w naszej archidiecezji. Dzięki temu, że mieliśmy piękną pogodę, ziemia lubelska mogła zaprezentować gościom całe swoje piękno, mogliśmy zrealizować wszystkie plany – mówi abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. Jego zdaniem w pamięci wielu zostanie również niezwykła atmosfera zbudowana w ramach centralnych obchodów na Arenie Lublin. Biskupi z zagranicy byli pod wrażeniem polskiej gościnności. – Ona jest wpisana w naszą tradycję i tak się złożyło, że nawiązaliśmy w ten sposób również do gościnności Abrahama – powiedział abp Budzik. Docenił wysiłek i ciężką pracę sztabów organizacyjnych i wolontariuszy, podkreślił, że Dni w naszej archidiecezji to była ogromna łaska dla duszpasterzy i dla młodzieży oraz rodzin. – Dzięki temu doświadczeniu będziemy mogli z nadzieją patrzeć na przyszłość świata – stwierdził.

Nie ma obcych

Zdaniem metropolity lubelskiego owocem święta młodych powinno być szczere otwarcie na drugiego człowieka w duchu Ewangelii. – Nie bójmy się obcych, oni myślą tak samo jak my, tak samo wierzą. Niestety, strach przed obcymi jest bezwzględnie podsycany – mówi abp Stanisław Budzik. – Uważam, że papież Franciszek jest prorokiem i spotyka go los proroka. Jest niezrozumiany, bo mówi nie to, co odpowiada naszym lękom i interesom politycznym, dlatego tym bardziej z wielką radością trzeba oczekiwać i przyjmować słowa papieża.

Rodzina Abrahama

Ci, którzy zdecydowali się przyjąć pielgrzymów pod swój dach, byli zachwyceni młodymi ludźmi z całego świata, ich otwartością i wdzięcznością. – Rozmawialiśmy do późna w nocy z naszymi gośćmi, chcieliśmy się poznać jak najlepiej. Pobyt pielgrzymów w naszym domu i w naszym kraju postrzegam jako wielkie dobrodziejstwo z kilku powodów, wszystkich związanych z moją dorastającą córką. Po pierwsze, nie chciała się uczyć języka, a teraz już rozumie, że jest to niezbędne, że bez tej znajomości wiele traci. Po drugie, w środowisku naszej młodzieży panuje raczej rezerwa przed przyznawaniem się do wiary, a młodzież z zagranicy pokazała, że jeśli się wierzy, to jest się również autentycznym świadkiem wiary. No i trzeci argument, może najważniejszy – pielgrzymi przełamali niechęć naszej młodzieży w stosunku do obcych, bo przez wiele miesięcy utrwalano w mediach i środowisku rówieśniczym strach przed uchodźcami i imigrantami – mówi Agnieszka Orzeł-Depta z Kraśnika. – Jestem zachwycona tym, jak nas przyjęto i ugoszczono. Czuliśmy się szczególnie wyjątkowo. Potrzeba nam takich chwil spotkania, rozmowy, wspólnej modlitwy. W wierze chodzi przecież o to, by drugi człowiek był zawsze człowiekiem – nigdy przeciwnikiem – mówi Beate Degenhardt ze Stendal w Niemczech. Lubelską gościnność docenili także Amerykanie. – To niewiarygodne, ze wiara czyni nas otwartymi na ludzi, których widzimy po raz pierwszy. Pochodzę z rodziny emigrantów, co jest normalne w USA, dlatego uważam, że tym bardziej chrześcijanie powinni docenić rolę gościnności i otwartości – twierdzi Yaneli Godinez z Kalifornii.

Świeżość wiary

– Przede wszystkim dni młodych w archidiecezji były okresem świętowania wiary, która jest radosna i dająca nadzieję. Wspólne świętowanie młodzieży zburzyło stereotyp, że przekazywanie wiary i katolicyzmu wiąże się z powagą, która zniechęca. Młodzi mają moc wnoszenia świeżości do Kościoła w konkretnym czasie. Wiąże się to również ze stawianiem pytań i szukaniem odpowiedzi, w kontekście aktualnych przeżyć i przemian. W naszym kraju młodzi są pod presją szukania szczęścia przez zakorzenienie się w doczesności. Oczywiście potrzebna jest odpowiedzialność zawodowa, rodzinna i każda inna, ale głębi życia smakujemy wtedy, gdy mamy poszerzony horyzont. Dlatego spontaniczność młodzieży z zagranicy, ich świadectwo wiary stały się umocnieniem dla naszej młodzieży – mówi ks. dr Adam Bab, koordynator ŚDM w archidiecezji lubelskiej. Jego zdaniem ziściło się pragnienie organizatorów, by Dni w Diecezjach były przeżyciem duchowym. – Goście z zagranicy od początku sygnalizowali nam, że chcą przede wszystkim przeżyć tu swoje rekolekcje, i mam nadzieję, że im to umożliwiliśmy – dodaje. Organizatorom zależy na tym, aby nie stracić wolontariuszy, którzy nie tylko się angażowali w konkretne działania, ale też poddali się formacji duchowej. Takim czasem podsumowania dla młodzieży archidiecezji lubelskiej będzie SMAL, czyli spotkanie młodych naszej archidiecezji w Garbowie.

Odwrót sekularyzacji?

W dzisiejszych okolicznościach należy dobrze odczytywać tendencje i znamiona zmieniającej się kultury. Dziś sekularyzacji nie rozumie się jako jednokierunkowego pochodu braku religii. – Obecnie sekularyzacja raczej się cofa, mamy zjawisko improwizacji religijnej, odradza się ona w formach do tej pory nieznanych, zazwyczaj mających charakter prywatny. Nie jest to powrót do dawnej formy religijności, ale też okazało się, że sekularyzacja nie jest procesem nieodwracalnym – mówi ks. prof. Alfred Wierzbicki. Ludzie religijni i bezreligijni żyją dzisiaj w tym samym społeczeństwie. – Dzisiaj wśród młodego pokolenia religijność ma bardziej charakter duchowy i indywidualistyczny. Obudzoną w młodzieży potrzebę duchowości należy właściwie ukierunkować. Musimy znać granice narzędzi, w tym internetowych. Nie ma moim zdaniem życia religijnego poza wspólnotą. Warto jednak dbać, żeby nie były to wspólnoty autorytarne, bo młodzi ludzie z takich odejdą. Ludzie szukają parafii i wspólnot, gdzie styl uprawianego duszpasterstwa będzie dojrzały i ewangeliczny. I wybierają je według własnego uznania. Dzisiaj również wiara i religia stają się dobrowolnym wyborem – podsumowuje ks. Wierzbicki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama