Nowy numer 49/2020 Archiwum

W poszukiwaniu drogi do samego siebie

„Z Bogiem w sobie mam do czynienia, mając z samym sobą do czynienia”. ks. prof. Tadeusz Styczeń, I KKCh 2000

W kulturze Zachodu od lat postępuje proces szybkiej gloryfikacji nauk psychologicznych jako skutecznego panaceum rozwiązującego wszystkie problemy, zwłaszcza te, które człowiek miewa sam ze sobą. Ostatnim etapem inicjacji w przechodzeniu na „religię psychologiczną” stała się wśród ludzi z wyższych sfer moda na posiadania swojego prywatnego psychoterapeuty. Zamożne panie z rana odwiedzają fryzjera, w południe malują sobie paznokcie u zaprzyjaźnionej kosmetyczki, a wieczorem układają swój wewnętrzny świat przy pomocy psychoterapeuty, płacąc za to niemałe pieniądze.

Nauki psychologiczne to ogromna pomoc w zrozumieniu mechanizmów kierujących ludzkim zachowaniem i w rozwiązywaniu problemów, ale tylko tych o podłożu psychologicznym. Nadmierna absolutyzacja tej dziedziny jest jak diagnozowanie wszystkich chorób ludzkiego organizmu za pomocą morfologii. Śp. ks. Tadeusz Styczeń wystąpił na I KKCh, przywołując słowa św. Augustyna odnoszące się do osobowego Stwórcy: „Nie ma mnie bez Ciebie we mnie”. Ta filozofia wybrzmiewa dobitnie w nauczaniu św. Jana Pawła II, mówiącego, że „człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa”. Ludzkie problemy pojawiają się na granicy między osobą a światem. Taka granica przebiega w głowie każdego z nas i ma wymiar nie tylko psychologiczny, ale też duchowy. W tym drugim przypadku psychologia musi zadeklarować swoją bezradność. Chrystus poprzez wcielenie przekracza granicę między osobą a światem i czyni ją przekraczalną dla każdego z nas. To znaczy, że czasem zamiast psychoterapii wystarczy po prostu „powrócić do samego siebie” w akcie wiary i miłości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama