Nowy numer 49/2020 Archiwum

Przyjmie, uleczy, pocieszy

Kilka tysięcy pątników wyruszyło 3 sierpnia przed południem z Lublina do Częstochowy. Towarzyszył im tłum odprowadzających. Do przejścia mieli 320 km, które pokonali w 12 dni.

Pielgrzymka rozpoczęła się od wspólnej Mszy św. na pl. Archikatedralnym, której przewodniczył abp Stanisław Budzik. Zgromadzeni wsłuchiwali się w słowa powitania, które skierował do nich przewodnik Lubelskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę ks. Mirosław Ładniak. – Wyruszamy na szlak, niosąc na ustach nasze hasło: „Miłosierni jak Ojciec” – mówił.

– Będziemy nieść intencje dziękczynne za Światowe Dni Młodzieży oraz wspomnienie ŚDM na Jasnej Górze, których jubileusz 25-lecia obchodzimy. Módl- my się za owoce tych spotkań z papieżem. – Ja nie mogę iść – mówi pani Leokadia, która na Mszę św. dotarła o kulach – ale wpłaciłam pieniądze w ramach funduszu „Idę z tobą”, by ktoś poniósł moją intencję. – Modlę się o zdrowie, ale już nie dla siebie, tylko dla syna – mówi kobieta. – Chciałabym, by się ocknął i przestał pić.

Wpatrujcie się w Maryję

Arcybiskup Stanisław Budzik w homilii przypomniał obecność papieża Franciszka w Polsce i jego słowa. Podkreślił też, jak ważną postacią jest dla papieża Matka Boża. – Wy wszyscy jesteście zapatrzeni jak papież Franciszek w Matkę Bożą – mówił do pielgrzymów arcybiskup. – Jej prawa dłoń na obrazie wskazuje na Jezusa, ponieważ On jest drogą, prawdą i życiem. Biskup przypomniał też wezwanie Ojca Świętego, by porzucić wygodne życie. – Papież Franciszek wzywa nas, abyśmy wyruszyli w drogę, abyśmy stali się głosicielami Chrystusowej Ewangelii, abyśmy opuścili wygodne kanapy i ubrali buty wędrowców. Kochani pielgrzymi, wykorzystajcie ten czas pielgrzymki na pogłębienie relacji z Bogiem, budowanie ludzkiej wspólnoty. Wpatrujcie się w Maryję, dostrzegajcie w Niej Matkę Miłosierdzia – zachęcał arcybiskup. Wśród pątników nie brakuje młodych, którzy dopiero co wrócili ze spotkania z papieżem w Krakowie. – Do domu dotarliśmy w poniedziałek – mówią Mateusz i Piotr z Łęcznej. – Przepakowaliśmy plecaki i ruszamy w dalszą drogę. – Może jesteśmy trochę zmęczeni, ale to minie – przekonują. – Pan Bóg da nam na pewno siłę. Mateusz i Piotr pielgrzymują po raz pierwszy. – W tym roku czeka nas matura, więc nie ukrywam, że chciałbym prosić Matkę Bożą o pomoc w tej sprawie – śmieje się chłopak. Na pielgrzymce są jednak też ludzie starsi. W tym roku jest ich nawet bardzo dużo. Są również pielgrzymkowi weterani, ale też tacy, którzy z różnych powodów, choć kiedyś pielgrzymowali, to na jakiś czas musieli zrezygnować z wyruszania na pątniczy szlak. Teraz wracają. – To moja czwarta pielgrzymka. W tym roku wyruszyłam po 25 latach przerwy – mówi pani Mariola z Piasków. – To pielgrzymka dziękczynna. Otrzymałam ostatnio tak wiele łask, więc chciałabym za to Matce Bożej podziękować – dodaje. Pani Małgosia, także z Piasków, pielgrzymuje już po raz kolejny. – Jestem nauczycielką, więc mam wolne wakacje, co roku choć część z tego czasu staram się przeznaczyć na pielgrzymkę. To dla mnie moment na pogłębienie swojej wiary, to czas prawdziwych rekolekcji w drodze – zaznacza.

Odnaleźć siebie

Po trzech dniach drogi pielgrzymi opuszczają naszą diecezję. Tych, którym wydawało się, że pielgrzymka to bułka z masłem, zaczyna dopadać kryzys. – Wszyscy mówili, że dam radę, bo jestem wysportowana – mówi Dominika, która po raz pierwszy wyruszyła na jakąkolwiek pielgrzymkę. – Bardzo chciałam iść, ale teraz marzę tylko o tym, by przez cały dzień leżeć w łóżku. Boli mnie w zasadzie wszystko, chociaż nie mam żadnych bąbli na stopach – śmieje się nieco przez łzy dziewczyna. – Do dalszej drogi mobilizują mnie jedynie słowa papieża wypowiedziane w Krakowie o kanapowych katolikach. Nie chcę być kimś takim – opowiada. Dominika idzie, jak mówi, by odnaleźć siebie. – Od dłuższego czasu staram się zrozumieć, do czego Pan Bóg mnie powołuje, i jakoś nie mogę znaleźć odpowiedzi. Liczę na to, że ta droga, która do łatwych nie należy, pomoże mi rozwikłać wszelkie wątpliwości – dodaje. Każdy z pątników niesie do Częstochowy swój bagaż. I wcale nie są to zapasowe ubrania czy karimaty. Pielgrzymi niosą swoje bagaże doświadczeń życiowych, przeżyć, często zawodów i porażek. Idą, by oddać to wszystko Matce Bożej w nadziei, że przyjmie, uleczy, pocieszy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama