Nowy numer 49/2020 Archiwum

Złoto na dachu uniwersytetu

Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi, to człowiekowi pozostaną już najwyżej cztery lata życia – mawiał Albert Einstein. Dziś coraz częściej zastanawiamy się, czy przypadkiem los tych owadów nie jest zagrożony.

Niezwykły owad w paski ma mózg. Potrafi zapamiętać ludzką twarz, potrafi myśleć abstrakcyjnie. Ma też węch tysiąc razy czulszy od człowieka. Od blisko dwóch miesięcy na dachu jednego z budynków Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w trzech ulach żyje tych owadów ok. 150 tys. Przywiózł je do Lublina student KUL ks. Tomasz Gałuszka, który na co dzień opiekuje się pszczelą rodziną. – To młode rodziny, więc nie są jeszcze duże – opowiada ks. Tomasz.

– Przywiozłem je z Podkarpacia, kiedy zaczynały w okolicy KUL kwitnąć lipy, więc miód, którego już można posmakować, jest lipowy z niewielką domieszką innego nektaru – dodaje. Żeby dobrać się do miodu, najlepiej stworzyć wokół siebie zasłonę dymną. Dym odstrasza pszczoły. Boją się o siebie, więc schodzą w dół gniazda, skupiają się na tym, by się dobrze najeść na wypadek konieczności ewakuacji z ula. – Dym zaburza im też receptory węchowe, więc raczej nie dadzą sobie sygnału: do ataku! – informuje ks. Tomasz, którego rodzina pszczelarstwem zajmuje się od pokoleń. Ksiądz Tomek przekonuje, że pszczoły, które swe domy mają w centrum miasta, czują się bardzo dobrze, o czym świadczy ilość wyprodukowanego w tak krótkim czasie miodu. – Paradoksalnie miasto jest często lepszym miejscem do życia pszczół niż wieś, szczególnie ta, gdzie prężnie rozwinięte jest nowoczesne rolnictwo – zaznacza. – Tam rolnicy, by ich uprawy były idealne, stosują ciężką chemię, która nie sprzyja ani życiu pszczół, ani tym bardziej produkcji miodu.  Miód, który do tej pory wyprodukowały KUL-owskie pszczoły, nie został jeszcze profesjonalnie odwirowany, ale ich opiekun bez cienia wątpliwości stwierdza, że to prawdziwy skarb. – Mamy tu najprawdziwsze złoto – przekonuje. – Pszczoły, przynosząc do ula nektar, biorą go do swojego wola i odparowują nadmiar wody – opowiada. – Im więcej tej wody w nektarze, tym lepiej, bo żeby obniżyć zawartość wody do poniżej 20 proc., pszczoły muszą go wielokrotnie brać do swego organizmu i wydalać. Każde takie przetrawienie powoduje, że staje się jeszcze cenniejszy.  – To dopiero początek, bo chcemy zwiększyć liczbę uli, a już niedługo staną one także na dachach budynków zlokalizowanych na Poczekajce – wyjaśnia rektor ks. prof. Antoni Dębiński. – To promowanie postawy ekologicznej – dodaje. KUL-owski miód już wkrótce będzie wizytówką uniwersytetu i jako specjalny gadżet trafi do uczelnianych gości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama