Nowy numer 49/2020 Archiwum

Skarby sakralne i przyrodnicze

Kiedyś podobno z uroków Baranowa korzystał jeden z bohaterów Sienkiewiczowskiej Trylogii. Dziś każdy, kto zechce odwiedzić tę nadwieprzańską miejscowość, na pewno zakocha się w tutejszej przyrodzie.

Niewielka miejscowość nad Wieprzem lata temu posiadała prawa miejskie. Była też miejscem, w którym regularnie odbywały się targi i jarmarki, co odróżniało ją od pobliskich miejscowości. Głównym zajęciem mieszkańców Baranowa był w związku z tym handel. Kościół w Baranowie, stojący w centrum miejscowości i mający za patrona od początku istnienia św. Jana Chrzciciela, wznoszony był trzy razy. Najpierw drewniany – przez Piotra Firleja w 1549 r., później, także drewniany – przez rodzinę Ponętowskich, aż w końcu powstał ten w obecnym kształcie, już murowany, w latach 1764–1781. Jego budowę sfinansował ks. Tomasz Okuński.

Zagłoba na plebanii

Podobno wiele lat temu ówczesny proboszcz Baranowa był właścicielem przednich miodów pitnych. Były tak dobre, że Onufry Zagłoba przed bitwą pod Gołębiem na dłużej zatrzymał się w Baranowie i – jak pisze Henryk Sienkiewicz w „Potopie” – prawdopodobnie jego chwilowa nieobecność wpłynęła na wynik owej bitwy. To jedna z ciekawostek dotycząca parafii, która dziś liczy blisko 3,5 tys. wiernych i której świątynia bez wątpienia jest jednym ze skarbów Powiśla Lubelskiego. – Choć nie można naszego kościoła w żadnym stopniu porównywać z tymi, które znajdują się w Piotrawinie, Wąwolnicy czy Kazimierzu Dolnym, to jednak został on uwzględniony przy renowacji zespołów zabytkowych Powiśla Lubelskiego – mówi proboszcz parafii ks. Andrzej Maleszyk. – Cieszę się, że udało się odnowić elewację oraz dach kościoła. Teraz staramy się o pozyskanie pieniędzy na remont wnętrza – wyjaśnia. W baranowskim kościele, jak informuje proboszcz, należy odnowić przede wszystkim dekoracje malarskie pochodzące z XIX wieku. – Chciałbym też kiedyś wyremontować starą zakrystię, ale to może jeszcze poczekać – dodaje. Równie cennymi zabytkami co ścienne malowidła są w baranowskim kościele XVIII-wieczne płótna, przedstawiające ofiarowanie Jezusa w świątyni i św. Antoniego klęczącego z nieco uniesioną głową, a także XIX-wieczna reprodukcja dzieła w stylu renesansowo-barokowym, przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem. Cenne bez wątpienia są też przebywające od niedawna w tutejszym kościele relikwie Matki Teresy z Kalkuty. Baranów jest pierwszą parafią w naszej archidiecezji, do której trafiły relikwie błogosławionej zakonnicy. – Mieliśmy w naszej miejscowości dwie siostry zakonne, które wstąpiły właśnie do zgromadzenia założonego przez matkę Teresę – informuje proboszcz. – Dziś jedna już nie żyje, ale druga, która aktualnie pracuje w Bratysławie, przywiozła nam relikwie założycielki swego zgromadzenia.

By przyroda przyciągała do Boga

Baranów oprócz zabytkowego kościoła oferuje tym, którzy zechcą choć na chwilę zatrzymać się w tych rejonach, także inne atrakcje. To miasteczko otoczone malowniczymi lasami, a wśród okolicznych terenów perełką jest niewątpliwie Pradolina Wieprza. Można tam napotkać siedliska dzikich ptaków: łabędzi, bocianów, derkaczy, czajek i błotniaków. W trakcie pieszych podróży nietrudno dostrzec wędrujące błotne żółwie, a także wydry i bobry. – Mamy tu też wspaniałe szlaki rowerowe – chwali się proboszcz, pokazując dużą pieczęć członka grupy Zielony Pierścień, która stworzyła lokalną krainę rowerową. – Tym, którzy do nas zawitają na rowerze, mogę podbić kartę na dowód tego, że zaliczyli trasę w ramach wybranego szlaku – dodaje. Ksiądz Andrzej cieszy się z walorów turystycznych swojej miejscowości, ale martwi go niechęć lokalnej młodzieży do odwiedzania kościoła. – Obserwuję, że młodzi dziś wolą telewizor i komputer, nie chce im się ponosić jakiegokolwiek trudu, by choć raz w tygodniu wziąć udział w Mszy św. – nie kryje rozczarowania. – Sam nie wiem, w jaki sposób mam do nich dotrzeć i uświadomić im, że trzeba myśleć nie tylko o tym, ale także o przyszłym życiu. Proboszczowi marzy się powstanie oazy rodzin w parafii. – Być może to byłby jakiś początek, by nie tylko starszych, ale także dzieci, a później młodych do tego kościoła przyciągnąć – mówi. – Sam wychowałem się na oazie i wiem, że ludziom potrzebna jest formacja.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama