Nowy numer 42/2020 Archiwum

Katharsis w przemijającym świecie

Grzegorz Reske o różnych sposobach opowiadania świata, i sztuce, która wyjaśnia rzeczywistość.

Ks. Rafał Pastwa: Czym są Konfrontacje Teatralne?

Grzegorz Reske: Kontynuacją pomysłu twórców teatralnych, którzy już w latach 70. działali w Chatce Żaka. Organizowali wtedy Konfrontacje Młodego Teatru. Tak jak wtedy, tak i nam dziś chodzi o możliwość spotkania różnych nurtów i sposobów opowiadania ze sceny o świecie. Ale tytułową konfrontację rozumiemy jako rozmowę – czasem burzliwy, ale jednak dialog.

Ma to być festiwal wielowarstwowy. Co to znaczy?

Chcemy robić festiwal, który będzie pokazywał lubelskiej publiczności, dodajmy, w Lublinie niezwykle w teatr bogatym, takie nurty, których na co dzień tu nie ma. To może być także inspirujące dla lubelskich twórców. Oczywiście festiwal ma też wymiar „branżowy”. W tym roku spotykamy w programie spektakle najmłodszego pokolenia polskich twórców. Oni chcą w Lublinie zostać kilka dni dłużej, bo co prawda śledzą na bieżąco swoje kolejne projekty, ale zabiegani na co dzień i skupieni na swoich działaniach nie mają czasu ani przestrzeni, aby się w większym gronie spotkać i pogadać. To też jest rola festiwalu – dać twórcom dar spotkania.

Czyli z jednej strony mamy dziś do czynienia z atomizacją w kulturze, a z drugiej jawi się ona jako chaotyczna turbina. Do czego dąży współczesny teatr i czy jest coś stałego, na czym opiera się jego przekaz?

To, co nas najbardziej interesuje, mnie i Martę Keil, z którą od czterech lat tworzymy program festiwalu, kontynuując zamysł Janusza Opryńskiego, to rodzaj sztuki, która z jednej strony zakotwiczona jest w wielkiej tradycji dramatu greckiego, a z drugiej w jakiś sposób przyjmuje patronat symbolicznego Stańczyka, królewskiego trefnisia. Trzeba pamiętać, że największy rozkwit sztuki teatru w antycznej Grecji przypadł na czas, kiedy ta wielka cywilizacja zaczęła chylić się ku upadkowi. Teatr miał dać katharsis, ale to było katharsis poprzez zrozumienie sensu tego, co się w życiu społecznym i politycznym wspólnoty dzieje. Z kolei rolą błazna na dworze było, często w bardzo niski sposób, wytknięcie władcy błędów, pokazanie, co idzie nie tak. Myślę, że gdzieś pomiędzy tymi dwiema tradycjami sytuuje się rola dzisiejszych artystów, tych, którzy głęboko rozumieją sens swojej aktywności. Stąd obecność na festiwalu na przykład Toshikiego Okady, który w swoich spektaklach mistrzowsko opisuje dramatyczne zmiany zachodzące w japońskim społeczeństwie, a jednocześnie często w tych opisach posługuje się humorem i satyrą.

A co z drugą stroną medalu?

Mam czasem poczucie, że środowisko artystyczne w Polsce w ostatnich latach oderwało się od tych idei, że bardzo mocno poszło w stronę sztuki dla sztuki, wewnątrzśrodowiskowych deliberacji, hermetycznych i nieistotnych dla społeczeństwa. Dlatego tak ważne było dla nas pokazanie w tym roku młodych twórców, którzy w swoich spektaklach są autotematyczni, ale to jest autotematyzm nastawiony na widza, na dialog i na wspólne z widzem poszukiwanie misji publicznej instytucji kultury dziś, jej roli w społeczeństwie. Publiczna kultura nie może być nastawiona na produkcję rozrywki.

Ale to właśnie rozrywka jest dzisiaj najbardziej pożądanym produktem współczesnej kultury, która skupia się na zaspokajaniu potrzeb indywidualnych. Na naszych oczach znajomy kształt cywilizacji europejskiej ulega zmianie...

Tak, i my chyba ciągle nie do końca zdajemy sobie z tego sprawy. Również z tego, że nie ma powrotu do rzeczywistości sprzed, powiedzmy, dwóch lat.

A czy w przestrzeni kultury istnieje coś, czego możemy się uchwycić i polegać na tym?

Można przywołać postaci lubelskich twórców, Janusza Opryńskiego i Pawła Passiniego. Oni tkwią głęboko w tematach duchowości, w ciągłym poszukiwaniu Absolutu i próbach jego opisania.

Czy Dukaj i Dostojewski poprzez monumentalne gmachy słów mogą jeszcze wywrzeć wrażenie na współczesnym widzu?

Myślę, że tak. Tegoroczny festiwal zaczynamy pokazem niemiecko-brytyjskiego kolektywu Gob Squad. Przywożą swoją interpretację „Wojny i pokoju” Lwa Tołstoja, czyli jednego z fundamentalnych dla kultury europejskiej dzieł antywojennych. Klasyczny tekst daje niezwykłe pole do budowania odniesień do dnia dzisiejszego i realiów naszych czasów. Festiwal zakończy pokaz „Placu bohaterów” – spektaklu z Litewskiego Teatru Narodowego, wyreżyserowanego przez Krystiana Lupę.
 

21. Festiwal Konfrontacje Teatralne w Lublinie

odbędzie się od 6 do 15 października w pomieszczeniach Centrum Kultury w Lublinie, Centrum Spotkania Kultur i Galerii Labirynt. Szczegółowy program festiwalu na: www.lublin.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama