Nowy numer 33/2020 Archiwum

Wyrastam z chrześcijaństwa

Mówią o nim po prostu Mistrz. Pociąga za sobą wielu ludzi nie tylko przez muzykę rozpoznawalną i wykonywaną na całym świecie, ale i przez osobiste przyznawanie się do Chrystusa.

W uchwale Senatu KUL napisano: „Przyznając tytuł doktora honoris causa, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II pragnie wyrazić szacunek i uznanie dla działalności prof. Krzysztofa Pendereckiego, znakomitego muzyka, kompozytora i dyrygenta oraz wrażliwego humanisty, o niekwestionowanym dorobku, propagującego w swojej sztuce najgłębsze ideały chrześcijańskiej wizji świata i człowieka, mocno zakorzenionej w tradycji biblijnej”. Kompozytor nigdy nie krył, że jego twórczość czerpie z chrześcijaństwa.

– Moja sztuka, wyrastając z korzeni głęboko chrześcijańskich, dąży do odbudowania metafizycznej przestrzeni człowieka strzaskanego przez kataklizmy XX wieku. Przywrócenie sakralnego wymiaru rzeczywistości jest jedynym sposobem uratowania człowieka. Sztuka powinna być źródłem trudnej nadziei – mówił kiedyś Penderecki, a odbierając zaszczytny tytuł na KUL podkreślił, że sztuką dla artysty jest być po prostu sobą, w zgodzie z „ja”, uformowanym w przestrzeni natury i kultury, w tradycji i w otwarciu na wezwania współczesności. Nie wolno kopiować innych – inspiracja nie może oznaczać repliki czegoś, co już zaistniało. Twórca musi odciskać swoje autorskie piętno. Wygłaszający laudację na cześć nowego doktora honoris causa KUL prof. Leszek Mądzik zauważył, że twórczość Krzysztofa Pendereckiego to konsekwencja wybranej drogi. Misja, jakiej się oddał, staje się wzorem dla twórców. W obecnej rzeczywistości, gubiącej wartości i niszczącej duchowość człowieka, przykład Krzysztofa Pendereckiego napawa nadzieją na odnalezienie wyjścia z labiryntu absurdu i dehumanizacji. Krzysztof Penderecki urodził się w 1933 roku w Dębicy. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął na prywatnych lekcjach gry na fortepianie, z których szybko zrezygnował. Uczucie Pendereckiego do muzyki, pojawiło się w momencie, w którym zobaczył skrzypce swojego ojca. Młody Penderecki zapragnął zostać wirtuozem, po szkole ćwiczył swoje umiejętności wykonując sonaty Bacha. W gimnazjum założył zespół i animował życie muzyczne Dębicy, na studia wyjechał do Krakowa, gdzie rozpoczął naukę kompozycji. W 1958 został wykładowcą kompozycji na swojej macierzystej uczelni. Kiedy w 1959 roku rozstrzygnięto II Konkurs Młodych Kompozytorów Polskich, po rozszyfrowaniu godeł, którymi były opatrzone złożone anonimowo partytury, okazało się, że zdobywcą I, II i III nagrody jest nieznany nikomu asystent Wydziału Kompozycji w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Krakowie – Krzysztof Penderecki. Potem poszła lawina. Posypały się nagrody, a utwory polskiego kompozytora grane są na całym świecie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama