Nowy numer 33/2020 Archiwum

Mocniejsza czy słabsza?

O tym, jak wygląda aktualnie sytuacja na  Ukrainie i czy rewolucja otworzyła szansę na zmianę w relacji naszego sąsiada z Unią Europejską, dyskutowano w czasie V Kongresu Kultury Chrześcijańskiej.

Wpanelu zatytułowanym „Ukraińska rewolucja godności” wziął udział m.in. ambasador Ukrainy Andrij Deszczycia. To on najmocniej podkreślał zasadność sformułowania „rewolucja godności”. – Rewolucja wybuchła, bo naród ukraiński nie zgodził się z decyzją rządu i prezydenta o wstrzymaniu rozmów dotyczących umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE – przypomniał. – Ludzie wyszli na ulicę po tym, jak 1 grudnia 2013 r. zostali pobici protestujący studenci. Ukraińcy nie godzili się na brutalność. Potem okazało się, że setki tysięcy protestujących to wielka siła społeczna, która może doprowadzić do zmian. Chodziło o prawo ludzi do bycia na ulicach, do manifestowania swoich opinii bez strachu, że zostanie się za to pobitym bądź osądzonym – podkreślał Deszczycia.

Rozczarowani Unią

Ambasador zwrócił także uwagę na fakt, że ważnym elementem, który szczególnie na początku wybrzmiewał w działaniach na Majdanie, była chęć zbliżenia się do Unii Europejskiej. – Ukraińcy ginęli z flagami UE w ręku, wierząc, że Ukraina może być częścią Europy. Teraz jednak, jak zaznaczył dyplomata, w środowisku ukraińskim zaobserwować można rozczarowanie zachowaniem UE. – Choć w końcu udało nam się podpisać porozumienie stowarzyszeniowe, nie zostało ono jednak ratyfikowane, bo ciągle nie podpisała go Holandia. Myśmy tak walczyli o te reformy, a odpowiedź UE nie do końca jest partnerska – zauważył Deszczycia. Ambasador podkreślił jednak ogromną wagę solidarności międzynarodowej, której doświadczyła Ukraina. – To fenomen, który zasługuje na uwagę i kontynuację. Rosja odczuła, że w nowoczesnym świecie nie można robić tego, co się chce, bez narażenia się na sankcje międzynarodowe. Na pytanie, czy warto było przeprowadzić rewolucję na Majdanie, dyplomata z całą stanowczością odpowiedział, że jego zdaniem tak, ponieważ, dzięki tej rewolucji Ukraina narodziła się na nowo i stała się państwem silniejszym.

Różne oblicza Majdanu

Nieco innego zdania był kolejny z panelistów dr Andrzej Grajewski, dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, który twierdzi, że Majdan raczej nie wzmocnił Ukrainy. – Wiele podziałów, szczególnie dotyczących wschodniej Ukrainy, zostało wygenerowanych już po Majdanie – zauważył. – Myślę, że będzie trudne zjednoczenie tej części kraju. Majdan, jak przekonywał dr Grajewski, miał różne oblicza w różnych częściach Ukrainy. – W dużych miastach wschodniej Ukrainy całe struktury przeszły na drugą stronę. Ukraina już nigdy nie wróci do poprzedniego statusu. Natomiast czy w tej nowej wersji będzie w stanie narzucić swoją atrakcyjność tym częściom, które się od niej oderwały, wątpię – mówił. Zdaniem dr. Grajewskiego, pozytywnym aspektem rewolucji na Majdanie bez wątpienia stał się czynnik religijny. – Majdan się naprawdę modlił. Modlili się wszyscy razem bez względu na wyznanie. Rozdano tysiące różańców. Księża uczyli modlić się na nich – opowiadał dziennikarz, który widział Majdan z bliska, będąc w samym centrum wydarzeń. Zwrócił on także uwagę, że konflikt nie musiał skończyć się krwawo, bo z tego, co zdążył zaobserwować, między protestującymi a władzami nie było nieprzekraczalnej nienawiści.

Rewolucja ciągle trwa

Z kolei dr Paweł Kowal z PAN przyrównał rewolucję na Ukrainie do rewolucji w Polsce, która miała miejsce w latach 80., podkreślając, że rewolucja na Ukrainie tak naprawdę zaczęła się od studenckiej „rewolucji na granicie” i ciągle jeszcze trwa. – Rewolucja ukraińska w przeciwieństwie do polskiej ma pewien fenomen Majdanu. To symbol oznaczający przywiązanie Ukraińców do wolności i godności – podkreślał historyk. Zwrócił także uwagę na niezaprzeczalny fakt, iż w przeciwieństwie do Polski Ukraina nie otrzymała prawa do wolności. – Polacy dostali gwarancję wolności międzynarodowej przede wszystkim dzięki papieżowi Janowi Pawłowi II, Ukraina nie. Panel zakończyło wręczenie statuetek „Memoria iustorum”. Wyróżnienie z rąk abp. Stanisława Budzika oraz rektora KUL prof. Antoniego Dębińskiego odebrał m.in. dr Andrzej Grajewski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama