Nowy numer 33/2018 Archiwum

Z historią do ludzi

Ostatnio na stanowisku dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie Jacka Weltera, którego w październiku odwołał ze stanowiska dr Jarosław Szarek, prezes IPN, zastąpił dr hab. Dariusz Magier.

Nowy dyrektor urodził się 1971 r. w Białej Podlaskiej. Naukowo związany jest z UMCS. Był wieloletnim kierownikiem Archiwum Państwowego w Lublinie, Oddział w Radzyniu Podlaskim. Pracownicy lubelskiego IPN, ale również społeczeństwo zastanawiają się nad kierunkiem zmian, które nastąpiły na stanowisku dyrektora. Nowy szef twierdzi, że nie ma tu mowy o zmianie dotychczasowej linii działalności instytucji.

Korekta działalności

– Myślę, że nie chodzi o zmianę, ale o korektę. Zmiany kadrowe mają sens wtedy, gdy coś za nimi idzie. Wynikają one ze zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej i z kierunków, które wytycza prezes IPN – wyjaśnia Dariusz Magier. Korekta działalności ma dotyczyć przede wszystkim dwóch zasadniczych punktów. Po pierwsze, w każdym oddziale zostaną powołane dwa nowe biura: biuro poszukiwań i identyfikacji oraz biuro upamiętniania miejsc walk i męczeństwa. – Biura formalnie już istnieją, ale jeszcze nie funkcjonują, bo w tegorocznym budżecie nie ma na nie środków. W nowym roku zostaną one uruchomione na dobre, obiecano nam również etaty – wyjaśnia nowy dyrektor. Drugi punkt dotyczy zmiany kierunku merytorycznego. – Chcemy wyjść z szerszą ofertą edukacyjną niż dotychczas. Oczywiście funkcjonowało biuro edukacji, ale mam wrażenie, że było bardziej aktywne w Lublinie, a w terenie – mniej zauważalne – wyjaśnia dyrektor. Jego zdaniem chodzi o to, by oferta IPN dotarła zarówno do uczniów szkół, jak również do obywateli. – Chcielibyśmy zacząć na szerszą skalę współpracę z lokalnymi środowiskami i organizacjami.

Polityka historyczna

Zapytany o podnoszoną przez niektóre środowiska potrzebę reinterpretacji niektórych faktów historycznych odpowiada, że nie możemy uciec od zjawiska polityki historycznej państwa skierowanej na zewnątrz, jak i do jego wnętrza. – To wszystko po to, by móc rywalizować z polityką historyczną prowadzoną przez inne państwa. Jeśli byśmy tego nie robili, to pozostałoby przyjmowanie tego, co proponują w tym zakresie ościenne kraje – wyjaśnia. I dodaje, że w kwestii spraw wewnętrznych proces reinterpretacji historii trwa od 1990 r. – Dzieje się to z różnym natężeniem. Ale, moim zdaniem, obecnie nie ma już potrzeby aż tak głębokiej reinterpretacji. Zasadnicze sprawy zostały już sprostowane. Oczywiście chodzi tu o kwestię ostatecznej dekomunizacji przestrzeni publicznej, żeby młody człowiek dostawał jasny przekaz, co to znaczy być Polakiem, kto w naszej historii był patriotą, a kto zdrajcą –wyjaśnia.

Nie tylko wyklęci

Wielu publicystów, historyków czy przedstawicieli innych środowisk zastanawia się nad falą popularyzacji i zachwytu żołnierzami wyklętymi lub żołnierzami niezłomnymi wśród młodego pokolenia. Sugeruje się niekiedy przy tej okazji zwrócenie uwagi na tych bohaterów, którzy swoją pracą naukową, działalnością kulturalną, artystyczną – czy codzienną, zwyczajną i żmudną pracą sprawili, że Polska przetrwała. Dla Dariusza Magiera ta popularność żołnierzy wyklętych wynika z naturalnych procesów. – Przez 50 lat PRL-u pewne fakty były skrywane, a jeśli się mówiło o tych ludziach – to tylko źle. Nie byłoby pewnie takiego nagłego wybuchu popularności, gdyby te kwestie były od początku przekazywane zgodnie z rzeczywistością i prawdą historyczną. Po drugie, uważam, że po tych „pięciu minutach” dla żołnierzy wyklętych przyjdzie czas i dla pozytywistów – tak ich nazwijmy – którzy nie walczyli z bronią w ręku, ale swoim codziennym życiem stawiali czoła reżimowi komunistycznemu – precyzuje.

Nauka przed popularyzacją

Nowy szef lubelskiej placówki podkreśla również konieczność prowadzenia rzetelnych badań. – Należy oddzielić kwestie naukowe od popularyzatorskich. W badaniach naukowych polityka historyczna ma mniejsze znaczenie, bo nie powinna ograniczać wolności naukowców. Dopiero na podstawie efektów ich badań można przekładać je na ich popularyzację w społeczeństwie. Nigdy odwrotnie. Oczywiście historia wielokroć padała w przeszłości ofiarą polityki – mówi. – Patriotyzm nie może być tylko regułką w książce czy na lekcji. Jeśli rodzice, nauczyciele czy wychowawcy, ale i inne osoby, nie pokażą własnym przykładem, co to znaczy być patriotą, co to znaczy być przyzwoitym człowiekiem, to żaden program i żaden nauczyciel uczniów i młodzieży tego nie nauczy. Bohater książkowy nie zastąpi bohaterów życia codziennego – konkluduje dyrektor lubelskiego IPN.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma