Nowy numer 44/2020 Archiwum

Leniwi i niebezpieczni odbiorcy mediów

Podawanie zmyślonych informacji na Facebooku i w mediach elektronicznych nie jest już niczym zaskakującym. Rozbawieni odbiorcy są na tyle leniwi, że nie chce im się sprawdzić treści posta – podają go dalej.

Wywołanych groźnych emocji, podsycanych skutecznie i długofalowo, trudno będzie komukolwiek wyciszyć i ostudzić. Konsumenci fałszywych informacji nie zdają sobie sprawy, jak bardzo podsycają poczucie zagrożenia i niebezpieczeństwa w społeczeństwie. Alarm podniosło ostatnio BBC, główny brytyjski wydawca radiowo-telewizyjny. Ale o tym problemie dyskutowało również grono specjalistów na katolickim uniwersytecie w Lublinie.

Media tożsamościowe

Niektórzy twierdzą, że humanistyka dysponuje świetnymi narzędziami, by przestrzegać społeczeństwo przed zagrożeniem, utratą poczucia bezpieczeństwa i konfliktami. Tu i ówdzie słyszy się, że humaniści są w stanie rozpoznać źródła konfliktów i im zapobiegać. Tylko nie każdemu zależy na ich wiedzy. Jeszcze nie tak dawno odrzucano twierdzenie, według którego zagrożenia miały decydować o życiu ludzi i jakości ludzkiego życia. Dziś wiadomo, że to nie różnice gospodarcze, ale konflikty kulturowe stanowią najpoważniejsze zagrożenie w świecie. Przy wsparciu ze strony mediów kreujących rzeczywistość dochodzi bowiem na naszych oczach do „przepoławiania” społeczeństw. Na naszych oczach narodziły się media tożsamościowe.

Humanista praktyk

Zakończona międzynarodowa konferencja „Kulturowe uwarunkowania bezpieczeństwa narodowego”, zorganizowana m.in. przez Wydział Nauk Humanistycznych i Wydział Nauk Społecznych KUL, to kolejny krok w analizie kulturowych przemian oraz zagrożeń, które powinny być brane pod uwagę przez polityków, ale również obywali poszczególnych krajów. Profesor Henryk Duda w swoim referacie zatytułowanym „Humanistyka a bezpieczeństwo państwa” skupił się na zobrazowaniu polityki językowej w kontekście słów Józefa Szujskiego „o fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki”. Naukowiec podkreślił, że cele polityki jasno określonej są kamuflażem do realnych działań. – Mówimy jedno, robimy drugie – tłumaczył. – Uważam, że dobrze uprawiana humanistyka może mieć praktyczne zastosowanie. Jej miejsce jest zwłaszcza na uniwersytetach – dodał.

Wojna w głowie

Irena Popiuk-Rysińska z UW podkreślała rolę genezy konfliktów oraz analiz prowadzonych przez ONZ. – Według tej organizacji trzy czwarte konfliktów w czasach najnowszych ma wymiar i podłoże kulturowe – mówiła, podkreślając, że konflikty zaczynają się w ludzkim umyśle. – Zróżnicowanie kulturowe może być siłą napędową, ale i źródłem konfliktów – dodała. Jej zdaniem ONZ stara się dokonać zbliżenia kulturowego, starając się unikać zderzenia cywilizacji. Wielkie zainteresowanie towarzyszyło wystąpieniu prof. Władysławy Bryły z UMCS. Mówiła o niebezpiecznych skandalizacjach medialnych. Przedstawiła sześć typów dramatyzacji powiązanej z manipulacją, wskazując przykłady. Jej zdaniem najbardziej niebezpieczne jest przyjmowanie przez odbiorcę gotowych scenariuszy i interpretacji. Dotkliwym problemem, czyniącym zupełnie niemożliwym dialog, jest zjawisko zmiany znaczenia słów. A jest to powszechnie obserwowane w przestrzeni medialnej i publicznej.

Niebezpieczna propaganda

Oleh Tyshczenko z Lwowskiego Państwowego Uniwersytetu Życia wykazał, jak codzienne słownictwo, tytuły i treści artykułów prasowych wpływają na proces tworzenia językowego i kulturowego obrazu niebezpieczeństwa i ryzyka w świadomości Polaków i Ukraińców. Siła propagandy nie słabnie przecież w czasach nowożytnych. Świadczy o tym rezolucja nt. propagandy Rosji i ISIS w Europie, jaką przyjął PE. Rola mediów w kształtowaniu poczucia bezpieczeństwa obywateli oraz w kreowaniu rzeczywistości zagrożenia jest ogromna. – Żyjemy w świecie „medialnie autystycznym”, w którym trwa ciągły monolog – mówił jeden z dziennikarzy obecny na konferencji. Zwrócił uwagę, że media społecznościowe zyskują na sile w stosunku do najsilniejszych nawet tytułów tradycyjnych i elektronicznych, co pokazały nie tylko ostatnie wybory w USA. – Należy zwrócić się w kierunku dialogu w obrębie poszczególnych grup, wspólnot i społeczeństw. Ludzie mówiący jednym językiem, żyjący obok siebie nie tylko już siebie nie rozumieją, ale niekiedy nie chcą siebie słuchać. Wywołanych groźnych emocji, podsycanych skutecznie i długofalowo, trudno będzie komukolwiek wyciszyć i ostudzić – przestrzegał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama