GN 42/2020 Archiwum

Nie chodziło o ordery

Brał udział w wojnie obronnej 1939 roku, był uczestnikiem walk pod Kockiem, walczył podczas akcji „Burza”, w której został ciężko ranny. Bolesław Kowalski ps. „Wicher” obchodził setne urodziny.

Major Bolesław Kowalski urodził się 24 stycznia 1917 r. Wychowany na legendzie powstańców narodowych i walk wyzwoleńczych Legionów Józefa Piłsudskiego, już w wieku 14 lat wstąpił do Związku Strzeleckiego, a w 1938 r. trafił do wojska. – W 1939 r. dostałem powołanie do pułku artylerii lekkiej – wspomina.

– Bardzo się cieszyłem, że będę służył w artylerii, będę chodził w długich butach z cholewami. Gdy szedłem chodnikiem i ostrogi brzęczały, byłem nie- opisanie dumny. Służba była bardzo trudna, ale kochałem mój pułk. Pan Bolesław uczestniczył w walkach z Niemcami i Sowietami na Lubelszczyźnie, Polesiu i Wołyniu. 28 lipca 1944 został ciężko ranny w klatkę piersiową. Leczył się przez półtora roku. Zagrożony aresztowaniem przez NKWD i UB, przez wiele miesięcy musiał się ukrywać, zmieniając miejsca zamieszkania. Nie uniknął jednak aresztowania i przesłuchań. Z więzienia w Kraśniku udało mu się wydostać dzięki żonie, która także działała w konspiracji. „Wicher” po wojnie prowadził własną kuźnię, był prześladowany przez władze komunistyczne, działał w ruchu kombatanckim. Został odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jubileusz 100 lat jego życia obchodzony był w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. W uroczystości wziął udział m.in. minister Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk. – Major Bolesław Kowalski jest jedną z tych osób, które po złożeniu broni po wojnie nie zaprzestały walczyć o to, aby nie zginął duch narodu – mówił minister. – On poszedł na bój w 1939 roku nie po to, by przypinać do swej piersi ordery, nie po to, aby mieć na pagonach gwiazdki i kolejne awanse, tylko po to, by ojczyzna była wolna – podkreślał. Choć dziś Bolesław Kowalski, jak sam mówi, jest już w jesieni swojego życia, cały czas pozostaje aktywnym członkiem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kraju. – Nigdy nie myślałem, że mnie spotkają takie zaszczyty. Nie o ordery, tylko o wolną Polskę walczyliśmy – podkreślał. – Cieszę się, że odejdę na wieczną wartę w wolnej Polsce. Nie przypuszczałem, że Niemcy tak szybko przegrają i że Związek Radziecki się rozpadnie, a jednak dożyłem tego. Podczas obchodzonego jubileuszu mjr Bolesław Kowalski otrzymał medal „Zasłużony dla województwa lubelskiego”, medal Prezydenta Miasta Lublina i pamiątkową szablę oficerską.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama