Droga krzyżowa to rzeczywistość. Jezus też szedł przez miasto, mijał stragany, ludzi którzy zajmowali się swoimi sprawami. Jedni świętowali, inni mieli kłopoty, jeszcze inni nic o Nim nie wiedzieli. Dziś to się nie zmieniło, wychodzimy z krzyżem w codzienne życie studentów. Tam, gdzie mieszkają, uczą się, imprezują - mówi o. Rafał Sztejka.
Akademicka Droga Krzyżowa w Lublinie to już wieloletnia tradycja. Wychodzi spod kościoła akademickiego i i idzie przez miasteczko uniwersyteckie zatrzymując się po drodze, by rozważać kolejne stacje męki Pana Jezusa.
- Jestem na akademickiej drodze krzyżowej czwarty raz, bo jestem na czwartym roku. Pamiętam, że pierwszy raz szłam za namową koleżanki, trochę niechętnie, bo pogoda była słaba. Wolałam iść do kościoła, a nie wychodzić na ulice, ale za namową uczestniczyłam w tym nabożeństwie. Do dziś pamiętam wzruszenie jakie odczuwałam, gdy zdałam sobie sprawę, że Jezus chce być ze mną w każdej sytuacji, nie tylko w kościele, gdy znajdę dla Niego czas, ale chce wejść do mojego studenckiego życia, bałaganu, nauki, wszystkiego czym żyję. Od tamtej pory akademicka droga krzyżowa jest mi szczególnie bliska - mówi Monika Wierchołek.
Udział w nabożeństwie wzięli studenci wszystkich uczelni, pracownicy naukowi i administracyjni, władze uniwersyteckie i zwykli mieszkańcy Lublina. Wśród młodych obecny był bp Józef Wróbel, który dziękował im za odważne świadectwo wiary.
Tegoroczne rozważania przygotowali studenci z UMCS i poświęcili je bł. Piotrowi Jerzemu Frassati i Helenie Kmieć, wolontariuszce zamordowanej w Boliwii.









