Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wspólnota na dobre i złe

Mają świetnych piłkarzy, dobre sery i masło oraz ludzi, dla których działalność na rzecz innych jest czymś zupełnie naturalnym.

Michów dawno temu był miastem. Zaledwie 100 lat, ale cały czas funkcjonują tu charakterystyczne dla miasta nazwy ulic. Choć parafia nie jest duża, na jej terenie znajduje się prężnie funkcjonująca i znana w całym województwie spółdzielnia mleczarska „Michowianka”. – Mają produkty naprawdę świetnej jakości i sporo ludzi z naszego terenu ma pracę – chwali przedsiębiorstwo proboszcz ks. Jan Brodziak. – Oprócz „Michowianki” nie ma tu żadnych większych zakładów pracy, nie licząc oczywiście szkoły i urzędu gminy. Większość ludzi pracuje w rolnictwie – dodaje.

Przyjaciele od zadań specjalnych

Dumą parafii, oprócz pochodzącego stąd biskupa Ryszarda Karpińskiego, jest niezwykle prężnie działające Towarzystwo Przyjaciół Michowa. – Funkcjonujemy już od 20 lat i staramy się jak możemy, by pokazywać historię naszej miejscowości, odkrywać i pielęgnować tradycje, ale też po prostu działać na rzecz lokalnej społeczności – mówi Janina Wicha, która od lat pracuje charytatywnie w zarządzie towarzystwa i od początku prowadzi kronikę zarówno towarzystwa, jak i parafii. Na zdjęciach obu kronik można zobaczyć m.in. Orszak Trzech Króli. – To właśnie dzięki towarzystwu już po raz drugi ulicami Michowa przeszedł orszak – zauważa proboszcz. – Uczestniczyło w nim bardzo wielu parafian. Podobnie też dużo osób przyszło oglądać jasełka, po raz pierwszy wykonywane przez dorosłych członków Towarzystwa Przyjaciół Michowa. – Zawsze to dzieci organizowały jasełka, w tym roku postanowiliśmy i my, dorośli, spróbować, i wyszło naprawdę świetnie – chwali się pani Janina. Przyjaciele Michowa myślą jednak nie tylko o tym, jak umilić czas mieszkańcom miejscowości, ale starają się także, by wszyscy pamiętali o tych, którzy kiedyś tu mieszkali lub zaznaczyli w Michowie w jakikolwiek sposób swoją obecność. – Tu niedaleko, na terenie naszej parafii, wychowywał się Leon Wyczółkowski. Stąd też pochodzili powstańcy styczniowi. Przebywał też u nas Józef Piłsudski. Staramy się, by pamięć o tych ludziach i wydarzeniach pielęgnować i przekazywać następnym pokoleniom – podkreśla Janina Wicha.

Wyzwania materialne i duchowe

W parafii od kilku lat prowadzone są remonty. – Robimy wszystko po kolei, ale są rzeczy bardzo pilne, jak choćby remontowana na początku wieża kościoła, którą trzeba było zdjąć i kompletnie odrestaurować, bo trzymała się już na słowo honoru – opowiada ks. Brodziak. – Przed nami jeszcze wiele prac, bo na razie nie udało się wejść do wnętrza świątyni. Wszystko, co było dotychczas zrobione, od izolacji fundamentów po remont dachu, dotyczyło tego, co na zewnątrz. Choć zadań dotyczących kościoła materialnego jest sporo, także i w strefie ducha nie brakuje wyzwań. – Niedawno przeżywaliśmy rekolekcje „Źródło” – informuje proboszcz. – Były naprawdę bardzo udane i już widzę ich owoce. Zgłosiły się do mnie rodziny, które chciałby tworzyć wspólnotę Domowego Kościoła. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że dołączą do nich kolejne. W parafii świetnie czują się też ludzie młodzi. – Mamy blisko 30 ministrantów, z czego ci młodsi to tegoroczni mistrzowie archidiecezji w piłkę nożną – zauważa ks. Jan. – Jest także wspólnota KSM, a moją wielką radością jest to, że młodzież bardzo mocno angażuje się już od lat w działania charytatywne na rzecz lubartowskiego hospicjum. Proboszczowi udało się także powołać do życia scholę młodzieżową, która pod nazwą Boże szczygiełki spotyka się co tydzień z instruktorką Agnieszką Jezior. Starsi zostali zaproszeni do reaktywowania chóru. – Chciałbym, żeby jeszcze młodzi ludzie dołączyli do naszych chórzystów, bo w tej grupie wiekowej mamy deficyt – śmieje się ks. Jan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama