Nowy numer 47/2020 Archiwum

Cebularze rozgryzione. W Lublinie otwarto regionalne muzeum wyjątkowego przysmaku

Choć oficjalnie wywodzi się z dziewiętnastowiecznej kuchni żydowskiej, legenda jednak głosi, że powstanie cebularza to zasługa króla Kazimierza Wielkiego. Dokładną historię placka z cebulą oraz sposób jego wyrabiania można poznać podczas warsztatów przy ul. Szewskiej 4.

Choć cebularz na Lubelszczyźnie znany jest od dawien dawna, to jednak w przeciwieństwie do choćby toruńskiego piernika, do tej pory nie miał swojego muzeum. Na pomysł stworzenia miejsca, które prezentowałoby zarówno sposób jego wykonania jak i historię, wpadł Robert Drapała.

- Jeździłem po Polsce i widziałem jak niektóre miasta promują swoje regionalne produkty w różny sposób, ale najczęściej właśnie w formie interaktywnych muzeów - opowiada pan Robert. - Pomyślałem wtedy, że przecież Lubelszczyzna ma coś, czego nie ma nikt inny, czyli lubelskie cebularze, o których w wielu innych miastach ludzie nawet nie wiedzą. A nawet jeśli wiedzą i można je kupić, to najczęściej są to placki mocno zmodyfikowane. 

Cebularz lubelski od 10 lat znajduje się na ministerialnej liście produktów tradycyjnych, a od 3 lat jest chroniony prawem Unii Europejskiej jako produkt regionalny. - Pomyślałem, że warto, szczególnie turystom, ale także i mieszkańcom naszego regionu, przybliżyć zarówno sposób wykonania cebularza jak i jego historię. To w końcu z niego m.in. słynie Lubelszczyzna - podkreśla pan Robert. 

Jak się okazuje prawdziwy cebularz lubelski wbrew pozorom na Lubelszczyźnie nie jest wcale tak łatwo dostępny. - Certyfikowane cebularze wytwarza zaledwie pięć piekarni w naszym regionie - zauważa szef Regionalnego Muzeum Cebularza.

Ten nietuzinkowy placek wyróżniają przede wszystkim zdrowe, nieprzetworzone składniki pochodzące z Lubelszczyzny. - Placek musi mieć średnicę między 5 a 25 cm, nie może mieć w swoim składzie żadnych konserwantów ani polepszaczy - opowiada pan Robert. - Jego grubość i obwódka mają ok 1,5 cm. Farsz robiony jest z cebuli nie podsmażanej tylko posolonej, która musi odstać, by zrobiła się miękka. Potem dosypywany jest mak, dolewany olej i taki farsz nakładany jest na ciasto. 

Pierwszy cebularza na Lubelszczyźnie zaczęli wypiekać Żydzi. Żydowskie kobiety sprzedawały go na Starym Mieście prosto z koszy tym, którzy podążali rano do pracy. Taki cebularz, który był bardzo sycący, potrafił skutecznie zapełnić żołądek na dobrych kilka godzin. 

Po II wojnie św. do wypieku cebularza powróciła piekarnia "Kuźmiuk" przy ul. Furmańskiej. Dziś wielu piekarzy szczyci się tym, że wypieka cebularze. Nie wszystkie z nich jednak mają certyfikat. 

W muzeum cebularza każdy może sam spróbować wyrobić ciasto na cebularz, przygotować farsz a na końcu razem z innymi spróbować prawdziwego cebularza lubelskiego. - Mamy nadzieję, że dzięki nam ten produkt się rozsławi - mówi R. Drapała. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama