Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Ostrożnie z eksperymentami

Dr hab. Iwona Sawulska, dyrektor naczelna Teatru Muzycznego w Lublinie, mówi o ofercie artystycznej dostosowanej do współczesnego odbiorcy, operze Mozarta i tym, co zaplanowano na 2018 rok.

Ks. Rafał Pastwa: Czym jest teatr muzyczny jako zjawisko kulturowe?

Dr hab. Iwona Sawulska: Teatr muzyczny jest bardzo specyficzną instytucją, w której spotykają się właściwie wszystkie sztuki. Muzyka, jak wynika z nazwy, ale jednocześnie literatura, sztuka aktorska i sztuka plastyczna. Również scenografowie i kostiumolodzy realizują tu swoje zadania. Mamy pracownię plastyczną i krawiecką. Do tego dochodzi sztuka taneczna, ponieważ jest balet, ruch sceniczny. Przypomnę, że Teatr Muzyczny ma już 70 lat, niemniej jednak przychodzą młode pokolenia z nowymi potrzebami i oczekiwaniami, a każda instytucja kultury powinna wyjść naprzeciw tym pragnieniom. Mamy nowe realia, świat przyspieszył, nastąpiła wymiana pokoleń. Niektórzy mówią nawet, że te trendy mają wpływ na przyspieszenie gry scenicznej. Tempo życia wymusza na nas przekazywanie sztuki w nieco inny sposób. Dzisiaj do teatrów muzycznych weszły projektory, są wyświetlane wizualizacje. Media wizualne bowiem wspomagają scenografię.

Dostosowując ofertę do współczesnego odbiorcy, nie można pozbyć się najważniejszego – przesłania sztuki. Czy jest to trudne zadanie?

Uprawianie sztuki zawsze było trudne. Tak jak rynek ekonomii i przedsiębiorczości może do pewnego stopnia przewidzieć konsekwencje niektórych posunięć, tak w naszym przypadku jest jeszcze mniejszy stopień przewidywalności, bo wszystko zależy od poszczególnych regionów, grup wiekowych i zapotrzebowania w danym momencie. A ono wciąż się zmienia.

Jak sobie radzą z tym instytucje kultury?

Niektórzy nie chcą zaakceptować trendu nowych czasów, są z nim skłóceni i podkreślają, że kiedyś sztuka była lepsza niż dzisiaj – a to nieprawda. Dzisiaj grane są często te same tytuły, choć są też nowości, ale to od reżysera zależy pomysł na odpowiedni przekaz sztuki. Przekaz musi być przede wszystkim czytelny. Zatem zmiany zachodzą dziś na poziomie reżyserii. Nie wyrzuca się wielkich dzieł, ale dostosowuje się scenografię i inne kwestie do współczesnego widza.

Czy tak właśnie ma się rzecz z „Czarodziejskim fletem”?

To bardzo specyficzna opera – bo powstała w ostatnich latach życia Mozarta. Reżyserem jest Maria Sartowa. Scenariusz libretta jest oparty na treściach trzech różnych bajek z tamtych czasów. Bajki posługują się pewnymi symbolami, a opera jest dla dorosłych – nie dla dzieci. Są tu filozoficzne, ponadczasowe pytania. Jest to sztuka dla osób dorosłych, o uniwersalnym przesłaniu. Moim życzeniem było jednak to, aby nie eksperymentować z tą sztuką zbyt mocno – warstwa muzyczna jest nienaruszona, śpiewane jest wszystko w oryginale, dialogi są po polsku, arie tłumaczone na tablicy świetlnej nad sceną. Kostiumy nie określają czasu, ale też nie są fantastyczne. Więcej nie powinnam zdradzać.

Jak przedstawia się infrastruktura lubelskiego Teatru Muzycznego?

W naszym teatrze na etacie jest ok. 180 pracowników, w tym orkiestra, balet i chór. Prawie 50 osób współpracuje z nami; są to głównie partnerzy artystyczni: śpiewacy, aktorzy, reżyserzy, dyrygenci, choreografowie. Teatr Muzyczny jest placówką marszałkowską, więc marszałek i zarząd województwa nas finansują. Budżet zawsze zamykał się w kwocie ok. 8,5 mln zł.

Czy dysponują Państwo statystykami widzów?

Tak, gdyż budynek został wykończony również dzięki środkom z projektu ministerialnego, który rozpoczął się kilka lat temu. Teatr Muzyczny i filharmonia są zobligowane do utrzymywania odpowiedniego poziomu frekwencji, która na dodatek powinna wzrastać przez kolejne trzy lata. Na razie mamy za sobą dwa lata rozliczeń w tym obszarze. Frekwencja w Teatrze Muzycznym w Lublinie zarówno w roku 2016, jak i 2017 wynosiła ok. 57 tys. widzów.

„Skrzypka na dachu” można oglądać w Teatrze Muzycznym w Lublinie od 22 lat. Czy to się widzom nie nudzi?

Jest ta sama realizacja, ta sama scenografia – zmieniają się tylko artyści. Niektóre przedstawienia można oglądać kilka razy. Ja preferuję zawsze dwie obsady przy każdym przedstawieniu. Są też gościnne występy artystów, których widzowie też chcą oglądać. To sztuka, która cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Warto również wybrać się na suitę lubelską „Fidelitas”. Z pewnością widzów w nowym roku zainteresuje również „WinyLove story – Muzyczne hity z czasów wielkiej płyty”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma