Nic zatem dziwnego, że znał w parafii wszystkich, znaczną część mieszkańców ochrzcił, udzielił im Pierwszej Komunii Świętej, więc do większości mówił po imieniu, każdemu uścisnął dłoń na przywitanie, zamienił kilka słów, obdarzył uśmiechem lub skarcił spojrzeniem jak ojciec. I parafianie szanowali go jak ojca, liczyli się z jego zdaniem, udawali się do niego po pomoc w różnych sprawach, dorastali, słuchając jego słów o Bogu i wartościach, uczestniczyli w Eucharystii. Ksiądz angażował wiernych w liturgię, zachęcał młodzież do czytania słowa Bożego, cieszył się, że ołtarz otaczała liczna grupa ministrantów; uczył dbania o świątynię i jej wystrój. Wszystkie te starania służyły budowaniu wspólnoty.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








