Nowy numer 38/2018 Archiwum

Serce podzielone na pół

Zbyszek Skrzypek jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w Lubartowie. Znają go i panowie spod budki z piwem, i pobożne niewiasty z kościoła.

W sali, gdzie Zbyszek Skrzypek uczy grać na gitarze i prowadzi dwa zespoły, jedna ściana poświęcona jest Jimiemu Hendrixowi, druga św. Franciszkowi. – Bo ja mam podzielone serce – mówi artysta. Jako mały chłopak sprowadził się z rodziną do Lubartowa. Z najmłodszych lat zapisała mu się w pamięci słabość do oglądania westernów i miłość do muzyki. – Kiedy w szkole podstawowej koledzy na ławce rysowali serce i pisali „Kocham Ewkę”, ja pisałem „Kocham bluesa”. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale muzyka była obecna w moim życiu od zawsze – opowiada Zbigniew Skrzypek, instruktor muzyczny w Domu Kultury w Lubartowie, lider zespołu Psallite Deo i Re-Life, z którym ostatnio wydał płytę. Pierwszy to zespół religijny, drugi gra rocka, koncertując przy różnych okazjach w mieście. – To dlatego znają mnie i ci, którzy chodzą do kościoła, i ci, którzy słuchają mojej muzyki w knajpach czy na festynach – wyjaśnia muzyk.

Muzyka w klasztorze

Młodość Zbyszka to czasy głębokiej komuny, może dlatego tak chętnie biegał do kościoła kapucynów w Lubartowie. Tam była inna atmosfera, można było mówić, co się myśli, a ojcowie uczyli, jak być dobrym człowiekiem. – To było coś innego niż w szkole czy na ulicy. Każdą wolną chwilę spędzałem w klasztorze z grupą rówieśników, którym podobne wartości były bliskie. Już wtedy nauczyłem się nieźle grać na gitarze, więc zaczęliśmy śpiewać na Mszach św., czy nabożeństwach. Wychodziło to nam całkiem nieźle i ludzie chcieli nas słuchać. Mówili, że jak gramy, lepiej im się modli – opowiada Zbyszek. To także wtedy młody chłopak, pochodzący z rozbitej rodziny, odczuł, że sama muzyka, nawet najpiękniejsza, nie wypełni jego serca, jeśli nie będzie w nim Boga. – Ojcom kapucynom zawdzięczam to, że potrafiłem w najtrudniejszych momentach zwracać się do Pana Boga i wołać o pomoc, a kiedy było mi dobrze, wypełniała mnie wdzięczność, za to, co mam, że potrafię grać i śpiewać i jednoczyć wokół siebie ludzi, z którymi mogę robić dobre rzeczy. Zawsze zdawałem sobie sprawę, że to żadna moja zasługa, ale pewien dar, talent otrzymany z nieba, który mogę wykorzystać albo zmarnować – mówi. W szkole wszyscy wiedzieli, że kręci się przy kościele, śpiewa pobożne piosenki, jeździ na rekolekcje. Któregoś dnia ku zaskoczeniu wszystkich do szkoły przyjechała milicja i w czasie lekcji aresztowała Zbyszka. – Zawieźli mnie do Lublina na przesłuchanie. Byłem przerażony. Niby zawsze odważny, towarzyski, z każdym dobrze żyłem, ale kiedy mnie wzięli na komendę, posadzili na krześle i stanął nade mną wielki facet z pałą, trząsłem się ze strachu. Kazali mi napisać oświadczenie, że należę do bandy kapucynów, z którą podejmuję działania szkodliwe dla Polski Ludowej. Napisałem, co mi kazali, mokry ze strachu. Potem mnie wypuścili. Kiedy ochłonąłem, pomyślałem, że mam ich w głębokim poważaniu i że z przyjemnością będę z „bandą kapucynów” robił to, co tej pory – wspomina Zbyszek.

Chłopak z gitarą

Po szkole na dwa lata wyjechał do Radomia do studium garbarskiego. Po jego skończeniu wrócił do Lubartowa, zaczął pracę w garbarni, ale wolne chwile poświęcał muzyce. – Z jednej strony grałem rocka, z drugiej śpiewałem dla Pana Boga z zespołem, który był na tyle dobry, że jeden z ojców kapucynów w 1996 roku zaproponował, byśmy nagrali płytę. To wtedy przyjęliśmy oficjalną nazwę, bo trzeba było nagranie jakoś podpisać. Od tamtej pory nazywamy się Psallite Deo – mówi. Nagranie przyniosło też zespołowi popularność, choć już wcześniej Zbyszek w Lubartowie był rozpoznawany. – Nie wiem z czego to wynikało, może z faktu, że jako dorosły facet wciąż z tą gitarą gdzieś się pojawiałem. Jak nie w kościele, to w domu kultury albo na jakichś imprezach. Jedni z tego powodu mnie szanowali, inni się śmiali. Czasem w pracy było trudno, tym bardziej, że nie piłem jak reszta załogi. Gdy miałem 14 lat, podpisałem krucjatę, zobowiązując się do trzeźwości, i traktowałem ją na serio. Myślałem sobie, że skoro Pan Bóg tyle darów mi daje, czemu ja nie mogę zrobić czegoś dla Niego – opowiada. Po wielu latach zespół Psallite Deo przeniósł się z kościoła kapucynów do św. Anny, gdzie do dziś co niedziela o godz. 15.00 posługuje na Mszy św. dla młodzieży. Zaś lider po 20 latach pracy w garbarni postanowił rzucić tę robotę. – Miałem różne problemy i czułem, że muszę coś zmienić. Modliłem się wtedy, żeby Pan Bóg pokazał mi, gdzie jest moje miejsce. Wtedy przyszła propozycja pracy na stanowisku akustyka w Domu Kultury w Lubartowie. Z czasem zacząłem robić też inne rzeczy, zostałem instruktorem gry na gitarze. To wymarzona praca, w której robię to, co kocham najbardziej – podkreśla Zbyszek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma