Nowy numer 24/2018 Archiwum

Muniek Staszczyk za kratkami

Przyjechał do opolskiego więzienia, bo jeden z osadzonych napisał do niego list. Z własnej woli na dobrych kilka godzin dał się zamknąć, by spędzić czas z ludźmi, którzy – jak mówi – też potrzebują nadziei.

Cztery lata temu zespół T.Love zagrał koncert w Zakładzie Karnym w Opolu Lubelskim. – To był wyjątkowy występ – wspomina lider Zygmunt Staszczyk. – W więzieniach graliśmy wiele koncertów, ale ten był naprawdę szczególny. Może dlatego, że po raz pierwszy został sfilmowany. Materiał z koncertu został zarejestrowany na płycie, która ukazała się w zeszłym roku.

Przyjaźń wyjątkowa

Dla więźniów spotkanie z muzykiem było wielkim wydarzeniem. Szczególnie jeden z nich – Darek – bardzo to przeżył. – Wcześniej nawet nie byłem wielkim fanem Muńka i zespołu. Myślałem, że ten koncert będzie wielką klapą, ale gdy już wyszli i zaczęli śpiewać, coś mnie bardzo ruszyło – opowiada. Po występie Darek zaczął z uwagą śledzić poczynania zespołu. – Sprawdzałem, gdzie występują, co śpiewają. Napisałem też do Muńka kilka listów, wysłałem mu własnoręcznie zrobione przedmioty – fortepian i statek. Tak nawiązała się relacja między osadzonym a gwiazdą rocka. – To mój kolega, lubimy się – mówi Muniek, wskazując na Darka. – Jak zawsze na Wielkanoc napisał do mnie list i zapytał, czy mógłbym go odwiedzić. Pomyślałem: „Czemu nie?”. Z Warszawy jest w sumie niedaleko, nie gram na razie koncertów – opowiada muzyk. Władze więzienia podchwyciły pomysł spotkania zarówno Darka, jak i innych osadzonych z liderem T.Love. – Postanowiliśmy zorganizować też krótki występ pana Staszczyka – mówi por. Łukasz Pruchniak, rzecznik prasowy więzienia, który podczas poprzedniego koncertu razem z zespołem wystąpił na scenie w jednym utworze.

Więzień też człowiek

Spotkanie z rockmanem było także okazją do zorganizowania akcji charytatywnej. – Postanowiliśmy wesprzeć Kingę Bartoszcze, 15-letnią mieszkankę gminy Niedrzwica Duża, chorą na czterokończynowe porażenie mózgowe – wyjaśnia rzecznik zakładu. – Ogłosiliśmy więc możliwość wylicytowania dwóch dwuosobowych karnetów na to wydarzenie – dodaje. Okazję do zobaczenia swojego idola oraz obejrzenia z bliska więzienia miały cztery osoby. – Wylicytowali dwie wejściówki po 500 zł. Cieszymy się, że mogliśmy przy okazji pomóc – podkreśla Łukasz Pruchniak. Do opolskiego więzienia Muniek przyjechał z własnej woli i za własne pieniądze. – Nie uważam, żeby był to jakiś wielki wyczyn – rzuca lakonicznie. – Skoro Pan Bóg postawił mnie na scenie, coś mi ofiarował, to powinienem się tym dzielić. A poza tym spotykam się z kolegą. On akurat jest tutaj. Bardzo dużo rzeczy dla mnie zrobił, więc dlaczego ja miałbym nie zrobić tego, o co on mnie prosi? Dla Darka przyjazd Muńka w odpowiedzi na list był czymś wyjątkowym. – On pokazał, że choć ja jestem w więzieniu, zbłądziłem, to jednak jestem człowiekiem – mówi mężczyzna. Muniek po indywidualnym spotkaniu z Darkiem rozmawiał także z innymi osadzonymi, którzy byli ciekawi m.in., jak powstał zespół i dlaczego nosi taką nazwę. Wizyta wokalisty w więzieniu zakończyła się krótkim występem, a ponieważ Muniek przyjechał sam, na gitarze towarzyszył mu porucznik Pruchniak.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma