Nowy numer 46/2018 Archiwum

Mówisz – masz. Czy tak działa modlitwa?

Na to pytanie próbowała znaleźć odpowiedź młodzież z całej Polski, która wraz ze swymi duszpasterzami po pięcioletniej przerwie znowu przyjechała do Lublina.

Spotykają się dwa razy w roku: wiosną i jesienią, by wspólnie modlić się i bawić. Uczestnicy kolejnego sercańskiego czuwania w liczbie przeszło 400 osób tym razem zjechali się do parafii Dobrego Pasterza w Lublinie. – Dzięki tym spotkaniom, choć jest nas dużo, poznajemy się – przekonuje Magda, która już po raz kolejny bierze udział w wydarzeniu. – Takie zjazdy dwa razy w roku dają nam prawdziwego kopa, umacniają wiarę – dodaje. Czuwania to formacja dla sercańskiej młodzieży, ale jak zaznacza ks. Adam Pawlak, jeden ze współorganizatorów lubelskiego spotkania, może w nich wziąć udział każdy: – Nie ograniczamy się tylko do naszych wspólnot i gościmy tu dziś na przykład zaprzyjaźnioną grupę z Dorohuczy czy z Kraśnika.

Przyciąga, choć to nie show

Na pomysł zorganizowania w Lublinie sercańskiego czuwania, poświęconego tym razem modlitwie, wpadła młodzież. – Pomyśleliśmy jednak, że gdyby na plakacie pojawiło się hasło: czuwanie modlitewne, to niewielu by pewnie przyszło. Ktoś wtedy rzucił: A może po prostu: „Mówisz – masz” – opowiada sercanin ks. Marcin Wójcik, wikariusz lubelskiej parafii Dobrego Pasterza.

– Przyjechało tu ponad 400 osób. To bardzo dużo – zaznacza ks. Marcin. – Kościół jest praktycznie pełny. Ja jeżdżę na te czuwania już bardzo długo i rzadko się zdarza, żeby aż tylu młodych ludzi brało w nich udział. Ostanie spotkanie w Lublinie miało miejsce 5 lat temu i wtedy była połowa tego, co teraz. Jesteśmy naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczeni, bo to jednak nie jest żaden show. To czuwanie modlitewne, wymaga pewnych wyrzeczeń, szczególnie dotyczy to tych, którzy do Lublina na ten jeden wieczór jechali z okolic Nowego Sącza czy Krakowa. Ksiądz Marcin zaznacza, że organizowane przez sercanów czuwania przynoszą bardzo duże owoce. – Mówię to jako spowiednik – podkreśla. – Spowiedzi na czuwaniu to nie są standardowe wyznania grzechów. Bywają naprawdę bardzo głębokie. Spotykam się też z tym, że te modlitwne zgromadzenia stają się początkiem nawrócenia. Sam, organizując taki wyjazd na czuwanie, często werbuję kogoś ze swoich uczniów. Wiem, że on czy ona do kościoła to raczej nie chodzi, ale tyle marudzę i namawiam, że ten ktoś jedzie i zaczyna się jego droga powrotu do Kościoła – zdradza ks. Marcin.

Różaniec za kolegę

Młodzież podczas pierwszego sercańskiego czuwania w tym roku miała okazję wysłuchać konferencji, podczas której ks. Marcin Wójcik przekonywał, że z modlitwą i działaniem Pana Boga nie zawsze jest tak, że „mówisz i masz”. Było także bardzo ciekawe spotkanie z siostrą karmelitanką z Dysa, która odpowiadała młodym ludziom na pytania o powołanie, o to, jak wygląda dzień w zgromadzeniu, oraz czy naprawdę potrzeba, by siostry tak dużo się modliły. Były też wspólny posiłek, zabawa, a po niej modlitwa wstawiennicza z udziałem członków wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca. Kulminacyjnym momentem była oczywiście Eucharystia odprawiona o północy. – Żeby młodzi mieli z tego wyjazdu jakąś pamiątkę, przygotowaliśmy dla każdego po dziesiątce różańca – mówi ks. Adam. – Każdy, gdy będzie wychodził z kościoła, będzie mógł sobie wziąć ten różaniec, ale razem z nim będzie musiał wylosować imię jakiegoś innego uczestnika tego spotkania, zapisane na kartce. Tym samym zobowiąże się do odmówienia za tę osobę przynajmniej tej dziesiątki Różańca.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy