GN 50/2018 Archiwum

Pracuję jak detektyw

Łzy Matki Bożej, jakie ukazały się na obrazie w katedrze w Lublinie, stały się początkiem wydarzeń, które postawiły w stan gotowości służby bezpieczeństwa PRL. Publikacja na ten temat ukaże się w przyszłym roku.

Kiedy na obrazie Matki Bożej w lubelskiej katedrze w 1949 roku pojawiły się łzy, ludzie uznali to za cud, władze za próbę obalenia ustroju. Wydarzenia w katedrze stały się powodem licznych represji wobec ludzi wierzących i postawiły w stan gotowości służby bezpieczeństwa PRL. Przez wiele lat nie można było mówić o tym, co działo się wtedy w Lublinie. Kiedy czasy się zmieniły, świadkowie tamtych wydarzeń byli ludźmi starszymi. To od nich w latach 90. udało się zebrać świadectwa tego, co widzieli i czego doświadczyli, jednak nie były dostępne niemal żadne dokumenty – ani z procesów sądowych ludzi skazanych za wiarę w cud, ani materiały operacyjne służb, które w sprawę cudu lubelskiego zaangażowały wszystkie swoje siły. Przez wiele lat twierdzono, że dokumenty zostały zniszczone. Okazało się jednak, że ktoś nie wykonał polecenia i dziś w archiwach IPN są materiały z tamtych czasów. W latach 90., gdy pierwszy raz próbowano badać sprawę, nie było wiadomo, czy istnieją. To wszystko stało się inspiracją do nowych poszukiwań i powstania książki o cudzie lubelskim, nad którą pracuje Mariola Kaca-Błasińska z Wydawnictwa Gaudium.

Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej

Pomysłodawcą książki był ks. Marek Szymański, dyrektor wydawnictwa. – Kiedy rozpoczynałem pracę w Gaudium w 2012 roku, zdałem sobie sprawę z dwóch ważnych rzeczy, jakie mają się wydarzyć w nadchodzących latach. Pierwszą była 40. rocznica powstania naszego archidiecezjalnego wydawnictwa, drugą – przypadająca w 2019 roku 70. rocznica cudu lubelskiego. Pomyślałem, że to dobra okazja, by sprawie bliżej się przyjrzeć, tym bardziej że życie większości mieszkańców Lublina upływa niejako w cieniu katedry. Tu wiele osób wstępuje na modlitwę, uczestniczy w różnych uroczystościach i o każdej porze można spotkać kogoś modlącego się przed obrazem Matki Bożej. Uroczystości 3 lipca, w rocznicę cudu, gromadzą co roku setki ludzi. Mimo tego sama wiedza na temat, dlaczego katedrę nazywa się sanktuarium Matki Bożej Płaczącej, jest dosyć mała – mówi ks. Marek. O przyjrzenie się bliżej sprawie poproszono panią Mariolę Kacę-Błasińską, historyka. Po wstępnej kwerendzie okazało się, że w archiwach IPN znajdują się materiały na temat cudu, których wcześniej nie badano. Tak zaczęła się praca nad książką. – Zaintrygował mnie temat, bo sama o łzach na obrazie w katedrze nie miałam wcześniej wiedzy, choć wielokrotnie odwiedzałam ten kościół. Kiedy przeczytałam dostępne materiały, moja ciekawość jeszcze wzrosła. Praca historyka jest trochę jak praca detektywa, który po śladach dociera do celu. Tak zaczęła się moja wielka przygoda, jeśli można tak powiedzieć, z cudem lubelskim – mówi pani Mariola.

Małe fakty tworzą wielką całość

Niestety, bezpośredni świadkowie tamtych wydarzeń już nie żyją, ale ich świadectwa często przetrwały bądź spisane, bądź w rodzinnych opowieściach. Dokładając do tego materiały odkryte w archiwach w całej Polsce, można niczym z puzzli zbudować obraz tamtych wydarzeń. – Spotkania z kilkoma osobami, które mają wiedzę na ten temat, i ich opowieści o dawnej Polsce, jakiej my dziś nie doświadczamy, dla mnie samej były wielką przyjemnością i zaskoczeniem. To, o czym gdzieś czytałam w literaturze, stawało przede mną w żywej postaci. Takie było spotkanie z panią Barbarą Izbicką, dziś ponad 90-letnią osobą, pochodzącą z dawnego ziemiaństwa na Lubelszczyźnie, która o czasach swej młodości potrafiła tak opowiedzieć, że czułam się przeniesiona w minione lata. To spotkanie było dla mnie niezwykle cenne i mam nadzieję, że jego echa czytelnicy odnajdą także w książce – mówi autorka. Niestety, udało się dotrzeć tylko do kilku oficjalnych fotografii z tamtego okresu. Wiadomo, że podczas wydarzeń cudu lubelskiego były wykonywane zdjęcia. Oficjalną zgodę na fotografowanie zarówno w mieście, jak i w katedrze miał na pewno fotograf Polskiej Agencji Prasowej, być może też inne osoby robiły jakieś zdjęcia, stąd apel do czytelników: jeśli ktoś dysponuje takimi fotografiami, lub coś o nich wie, proszony jest o kontakt z redakcją. Prosimy o kontakt również osoby, które mają wiedzę na temat wypadku pod katedrą 13 lipca – oprócz jednej ofiary śmiertelnej było 19 poszkodowanych, których nazwiska zostały opublikowane w prasie. Być może ktoś z nich jeszcze żyje lub rodziny pamiętają? Bliższe poznanie tematu związanego z cudem i pracą nad książką będzie miało miejsce 18 czerwca w Zamku Lubelskim, gdzie o 18.00 odbędzie się sesja poświęcona temu tematowi z udziałem prof. Jacka Wołoszyna z IPN, na którą każdy jest zaproszony. Przy tej okazji zostanie zaprezentowany „Kalendarz Maryjny” na 2019 r., w którym wykorzystano fotografie z archikatedry.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy