Nowy numer 41/2018 Archiwum

Kiedyś w komżach, dziś w ornatach

Wielu duszpasterzy Liturgicznej Służby Ołtarza przez długie lata posługiwało jako ministranci i lektorzy. Dziś przekonują, że warto wybrać taką drogę, bo to najfajniejsza przygoda z najlepszym przyjacielem.

W sobotę 16 czerwca blisko 1500 ministrantów z całej naszej archidiecezji przybyło do Wąwolnicy na doroczną pielgrzymkę ministrantów i lektorów archidiecezji lubelskiej. Do Matki Bożej Kębelskiej przyjechali ze swoimi duszpasterzami, którzy kiedyś także zakładali rewerendy i białe komże. Dziś księża przekonują, że warto zostać ministrantem, bo to nie tylko służba Bogu, przy ołtarzu.

Zawsze jest dobry czas

– Bycie ministrantem to droga dojrzewania, wyrabiania osobowości, nauka bycia człowiekiem odpowiedzialnym, nabywanie wartości, które nie tylko wyrastają z duchowości, liturgii, ale także z człowieczeństwa, które wyrasta z przyjaźni z samym Jezusem Chrystusem – podkreśla diecezjalny duszpasterz LSO ks. Marcin Grzesiak. – Ministrant staje się uczniem Jezusa. Są to cechy, nabywane w ministranturze, które są na wagę złota! Zdaniem ks. Marcina ministrant czy lektor uczy się przede wszystkim w swojej służbie wrażliwości na drugiego człowieka, potrafi sobą reprezentować Kościół, zauważa, że w życiu człowieka istnieją wartości, które są niezbędne do relacji międzyludzkiej.

– Ministrantura jest pomocą do stawania się człowiekiem dojrzałym, ma charakter pedagogiczny – podkreśla duszpasterz. Ks. Marcin, jak wspomina, sam był przez wiele lat ministrantem w swojej parafii pw. Chrystusa Odkupiciela w Chełmie. – Z sentymentem i wdzięcznością przypominam sobie tamte lata mojej służby przy ołtarzu. Zostałem ministrantem dopiero w siódmej klasie szkoły podstawowej – trochę późno, zważywszy, że moi koledzy służyli już od I Komunii Świętej. Cieszę się jednak, że właśnie w takim wieku zostałem ministrantem, gdyż mam doświadczenie, że na ministranturę zawsze jest dobry czas. Pamiętam, że nauka czynności liturgicznych, dojrzewanie do służby przy ołtarzu, potem bycie lektorem i czytanie słowa Bożego, to wszystko było dla mnie czymś bardzo ważnym i autentycznie to przeżywałem. Lata mojej służby były bardzo ważne w moim dorastaniu i nawiązywaniu relacji przyjaźni z Jezusem. Służba przy ołtarzu, bycie ministrantem i potem lektorem spowodowały, że w moim sercu zaczęło się rodzić powołanie do pójścia za moim przyjacielem Jezusem drogą kapłaństwa.

Dojrzewanie do męstwa

Ks. Sławomir Sura, wikariusz z parafii św. Wojciecha w Lublinie, był, jak opowiada, ministrantem od czasu swojej I Komunii św. aż do chwili wstąpienia do seminarium. – Razem z moim bratem bliźniakiem równocześnie zostaliśmy ministrantami i razem też poszliśmy do seminarium. Pamiętam, jak zawsze w drodze do szkoły wstępowaliśmy do kościoła w Wysokim. Pamiętam też, jak datę swojej pierwszej służby przy ołtarzu wyryłem takim fajnym rylcem na murze przy wejściu do kościoła – śmieje się duszpasterz. – Dziś jest to już zamazane, ale bardzo długo było widoczne. Ksiądz Sławek, jak opowiada, jako ministrant najbardziej lubił rozpalać ogień w czasie nabożeństw. – Lubiłem, jak w kościele było dużo dymu. Kiedyś – pamiętam – przyszedł do zakrystii jakiś człowiek, który się skarżył, że od tego dymu się dusi. Moim najważniejszym wychowawcą wtedy był ksiądz Grzegorz Więcław. On mnie prowadził przez ten cały początkowy czas. Dziś mogę powiedzieć, że tak naprawdę od zawsze byłem związany z Kościołem, a w prezbiterium czuję się zdecydowanie najlepiej. Do czasów swojej ministrantury z wielkim sentymentem wraca ks. Adam Musiel, wikariusz z parafii św. Piotra i Pawła w Kamionce. – Pamiętam, jak wspólnie z kolegami odkrywaliśmy tajemnice liturgii i ludzką twarz Kościoła w osobach naszych duszpasterzy – opowiada. – Serdeczny, pełen zrozumienia, szacunku i zdrowej rywalizacji klimat wspólnoty ministranckiej sprawiał, że chętnie podejmowaliśmy wyzwania stawiane przez księży opiekunów. Nawet zabiegi niektórych nauczycieli wówczas dyskredytujących Kościół, nie były w stanie zniechęcić nas do udziału w tej grupie formacyjnej – wspomina ks. Adam. – Dopiero z perspektywy czasu dostrzega się, jak to ziarno wiary i miłości bliźniego rzucone na glebę młodego serca, wzrastało i owocowało dzięki wsparciu grupy ministranckiej. Uważam, że dzisiaj, mimo przeogromnej oferty świata, warto zainwestować swój czas i znaleźć się w gronie ludzi, których łączą wspólne wartości kształtujące piękne męskie serca. Jeśli dojrzewać do męstwa, to tylko przy Chrystusie i z Chrystusem. Trudno znaleźć lepszego Mistrza i Nauczyciela.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy